poniedziałek, 27 lutego 2012

Podroby.... znaczy się podróbki MACa ;)

Cześć!

W dzisiejszym poście chciałabym napisać kilka słów o ekspedientkach z Natury...nie, to nie ten temat, chociaż Drogerie Natura zasługują na konkretne obsmarowanie. Dlaczego? Zapraszam na bloga Em gdzie kilka ostatnich postów traktuje o różnych nieuczciwych praktykach tej firmy. 
Taaaak, Cruella się rozmnożyła ;)
Dzisiaj będzie o podróbkach. Tych lepszych, gorszych i całkiem udanych. Do napisana na ten temat przekonał mnie przypadek koleżanki, która pełna radości zamówiła za kwotę 5zł za 0.5ml (za taką cenę można było kiedyś kupić oryginalne odsypki) kilka odsypek. Jako szeroko w gronie znajomych znana MACoholiczka zostałam przywołana, by ocenić oryginalność. I zgadnijcie co? Żadna z nich nie była oryginalna, a mam swoje słoiczki tych kolorów kupowane w salonie firmowym, do porównania. Szkoda dziewczyny i jej pieniędzy. Szkoda również byście i Wy wtapiały pieniądze w błoto, co niby ma logo MAC, a w rzeczywistości to sh*t jakich mało, wyprodukowanych ze składników niewiadomego pochodzenia. Nie dziwią mnie potem kiepskie recenzje MACa, które są wynikiem właśnie takich aukcji.

Przede wszystkim Drogie Czytelniczki wyjaśnijmy sobie kilka rzeczy:
  • MAC występujący na Allegro to w 90% podróby,
  • oryginalnych odsypek pigmentów nie kupisz za 1zł lub nawet 4zł,
  • zanim klikniesz licytuj lub kupuję, zastanów się jaki ktoś ma cel w sprzedawaniu czegoś, czasem nawet 70% taniej. Takie okazje po prostu nie istnieją. Sorry. 
  • Google nie gryzą, seriously! Wystarczy w nie wpisać frazę: nazwa kosmetyku + swatch i już wyszukiwarka wypluwa nam setki ślicznych obrazków oryginalnych produktów i ich rzeczywistego wyglądu. 
Co najczęściej jest podrabiane? Pigmenty i cienie. Pierwszym co powinniśmy zrobić chcąc zweryfikować aukcję, poza oczywiście realnym popatrzeniem na cenę, jest sprawdzenie w internecie czy taki produkt istnieje. Strony podane poniżej zawierają listy dotychczas wypuszczonych, (wystarczy kliknąć): 
Oprócz tego naprawdę świetnym źródłem wiedzy o produktach i kolekcjach MACa jest baza Temptalii.
Niestety z tego co widzę na Allegro coraz częściej można spotkać twory typu kolaboracja MAC i Max Factor, kilkanaście kolorów szminek z kolekcji Hello Kitty sprzed 2 lat, które nigdy nie istniały w rzeczywistości lub puder z Pamelą Anderson na opakowaniu sygnowany logiem MAC (mój osobisty hit :D). 
Gorszą rzeczą jest, że sprzedawcy wystawiający towar wątpliwej jakości windują ceny tak, by wyglądały one na oryginalne i jeśli ktoś dopiero wchodzi w temat tej firmy może się elegancko naciąć. Istnieją nawet całe sklepy sprzedające podróby MACa, ale nawet nie zagłębiałam się zbytnio w ich ofertę, szkoda mi czasu na taką głupotę.

Na co przede wszystkim zwrócić uwagę kupując produkty MAC?

Kartonik: Jest czarny, starannie wykonany, logo firmy jest zgodne z tym na produkcie w najdrobniejszych detalach. Nazwa produktu przeważnie jest naklejona na opakowanie, jako czarne kółeczko z białym literami, ale w ostatnich limitkach zdarzało się, że nazwa była po prostu nadrukowana na kartonik (róż Stunner z MAC me Over). Kod produktu znajduje się również na nim. 

Opakowanie: W przypadku pigmentów, zakrętka jest matowa, nie wykonana z błyszczącego plastiku. Na zdjęciach z fleszem szczególnie dobrze można wychwycić różnicę, oryginały zachowują się jak satyna, podróby lśnią niczym psie.... oczy (a myśleliście, że co? :D). Stare pigmenty, w dużych słoiczkach miały 7.5g pojemności i nakrywane były plastikowym zabezpieczeniem, jeszcze pod nakrętką. Jeśli jest ono nierówno wycięte, niedopasowane do obrzeży słoiczka, to na 100% macie podróbę. Sama nakrętka powinna być również równa, gładka, bez ubytków w plastiku. Czcionka na opakowaniu jest mała, smukła, czarna. W logo MAC z przodu, M nie jest pisane ciągłą linią, a poprzeczka A nie dotyka lewej nóżki ;) patrz zdjęcia. Opakowanie zawiera również ulotkę ze składem i ew. uwagami co do stosowania na oczy/usta. 
Cienie nie mają lusterka w wieczku/dołączonego pędzelka. Takie gratisy tylko w podróbach. Palety cieni nie występują w wersjach składających się z 7 i więcej kolorów. Zawiasy do siebie pasują, a ząbek zamykający jest lekko wygięty, by bezproblemowo tworzyć zatrzask do zamknięcia opakowania. Cień nie jest napakowany po same brzegi, pan wklejony jest kilka cm poniżej rantu.

Kolor: W przypadku obu produktów radziłabym zwrócić uwagę na niego uwagę. MAC produkuje kolory wielowymiarowe, lśniące w sposób szlachetny. Podróby na ogół są płaskie i mniej nasycone niż oryginały, zdecydowanie bardziej jednoznaczne. I co najważniejsze, kolory zawsze mają nazwy, nie numery. Nazwy te nie brzmią jednak złoto-zielony, ciemnoniebieski czy inny wytwór wyobraźni sprzedającego. Jedynie produkty typu podkład czy puder oznacza się skrótami typu NW20 czy NC35, ale to kod MACa, by łatwiej było dopasować ich kolor do typu urody (ciepła, chłodna). Nie ma czegoś takiego jak cień A67 lub pigment A59. Cyfry te oznaczają datę produkcji, nic innego. 

Nazwa: Zdarza się, że podróba pigmentu nazwana jest jak oryginalnie występujący cień. Radzę sprawdzić dokładnie czy dany produkt występuje w naturze, bo to że nazwa jest prawdziwa, czasem nie jest potwierdzeniem oryginalności danego produktu. 

Cena: O tym już wspominałam, ale się powtórzę. Nie istnieje coś takiego jak oryginalny cień MACa za 20zł, odsypka za 5zł (1.25 ml), czy 1.99zł (0.5 ml), pomaTka (pisownia oryginalna z aukcji;)) za 15,50.
Jeśli zdjęcia produktów przedstawionych na aukcji są niewyraźne, zawsze proście o więcej na maila, szczególnie tyłu i dołu opakowania. Jeśli ktoś nie ma sobie niczego do zarzucenia, wyśle bez problemu. 

Poniższe zdjęcia przedstawiają produkty oryginalne, czerwonymi elipsami zaznaczyłam na co zwrócić szczególną uwagę przy oglądaniu opakowań. Pooglądajcie też krój czcionki i jej rozmieszczenie na opakowaniu.








I kilka kwiatków z sieci;)
Minerały, wszędzie minerały... Fake!
Zbyt oczywiste, by ktoś to kupił. Ale może moja wiara w możliwości Allegro jest zbyt mała;)
Mam dziwne wrażenie, że i tak nie zawarłam wszystkiego co chciałabym powiedzieć w tym temacie;) 
Niemniej jednak dziękuję, że dobrnęłyście do końca i życzę samych oryginalnych zakupów :)
Jeśli natomiast komuś nie przeszkadza, że używa podrób, to wybacz Droga Czytelniczko, ale ten blog nie jest dla Ciebie... 

Pozdrawiam
M. 

PS.A. - dziękuję Ci za podrzucanie pomysłów na tytuły postów i ogólne wspieranie moich blogowych zamiarów :*

niedziela, 26 lutego 2012

Zbiór MACowy cz. II - szminki


Cześć! 

W zasadzie szminki nigdy nie były moim priorytetem jeśli chodzi o kosmetyki, zawsze uważałam, że lepiej wyglądam podkreślając oczy, a moje niesymetryczne wargi nie są stworzone do noszenia niczego innego niż delikatny róż. Powoli przekonywałam się do konturówek i poprawiania naturalnego konturu moich ust i w tej chwili nawet czerwoną szminkę noszę bez kompleksów :) 

Jak zobaczycie poniżej moja kolekcja z jednej szminki w kolorze różu zbliżonego do moich ust, czyli My Lips But Better ;) rozrosła się do troszkę większych rozmiarów, włączając w to klasyczne szminki MACa, Mattene, Slimshine, oraz Pro Longwear i nieco zróżnicowała kolorystycznie. 
Post ten nie będzie recenzją, bo musiałabym chyba każdy kolor oceniać z osobna, niestety klasyczne MACowe szminki mają to do siebie, że różnią się jakością między wykończeniami. W przyszłości, owszem, planuję serię postów recenzujących właściwości każdego odcienia i dokładne swatche, ale do tego potrzebuję zdecydowanie lepszego światła ;) Dziś będzie to tylko zbiorcze ukazanie tego, co mam i co na Waszą prośbę mogę już dokładnie opisać :) 
Foty zbiorcze:
Craving, Lovelorn, Syrup, Hot Gossip, Lustering
Fanfare, Barcelona Red, Runaway Red (LE MAC me Over), Deliciously Forbidden (LE Posh Paradise), Long Stem Rose, Grenadine, Red Dwarf (LE Daphne Guiness) 

sobota, 25 lutego 2012

Włosie rośnij! - czyli początek mojej drogi do zdrowych i pięknych włosów


Cześć! 

Zakładając tego bloga wiedziałam, że prędzej czy później stworzę notkę na ten temat ;) Naturalna pielęgnacja włosów to temat w którym dopiero zaczynam się orientować, ale z dnia na dzień idzie mi coraz lepiej. Te z Was, które widziały mnie na żywo wiedzą jak długie mam włosy, dla tych które nie widziały zdjęcie poniżej przedstawiające stan faktyczny na dzisiejszy poranek ;)


piątek, 24 lutego 2012

Zbiór MACowy cz. I - cienie


Cześć! 

W tej jakże paskudny i dżdżysty wieczór wzięłam się za post czysto przechwalający się, czyli patrzcie co mam :D Głównie, ponieważ sama strasznie lubię oglądać kolekcje innych. A, że przy okazji na chciejoliście lądują kolejne pozycje...No cóż :D



czwartek, 23 lutego 2012

Eyelinery żelowe - porównanie / Gel eyeliners comparison

Cześć! 

Dziś zapowiadane już parę dni temu porównanie żelowych eyelinerów firm Essence, Zoeva i MAC. 

Będzie to jedynie post porównawczy, jako, że Essence miało już swój osobny post, a Zoeva i MAC mieć będą :) 
Dziś zaczniemy nietypowo bo od cen i pojemności
Essence: 3€ za 3ml 
MAC: 19€ za 3g
Zoeva: 6.20 € za 3.5ml
Jak widać jednostka pojemności jest różna, więc porównanie nie będzie idealne, ale przecież nie o to tu chodzi ;) Cenowo zdecydowanie wygrywa Essence. Czy jakościowo również? Czytajcie dalej;) 

środa, 22 lutego 2012

MAC Pearlglide & Pearlglide Intense Eyeliners


Cześć! 

Dzisiejszy post miał być o optymistycznym i pięknym lakierze China Glaze - Conga to my Cabana. Mój aparat miał na ten temat inne zdanie i stwierdził, że nie odda wiernie kolorów, a różowy uczynił pomarańczem. 

Tak więc dzisiaj zamiast lakieru poczytacie o kredkach. Brokatowych, nasyconych kolorem i trwałych kredkach od MACa. Pearlglide'y zarówno w wersji podstawowej jak i Intense pojawiały się kilkukrotnie w poprzednich edycjach limitowanych (Suite Array, Love That Look, Art Supplies, Tartan Tale) Częścią najnowszej LE Vera for MAC, która dostępna będzie w Polsce na początku marca, są Pearlglide'y Intense (70zł) w kolorach:


- Lord It Up - Brązowy z dodatkiem perły 
- Industrial - Niebieskofioletowy szary 
- Designer Purple - Opalizujący fiolet 
- Undercurrent - Niebieskozielony z dodatkiem perły


- Black Line - Czarny z dodatkiem złocistej perły 
- Petrol Blue - Głęboki granatowy z dodatkiem perły
- Black Swan - Czarny z dodatkiem perły

więc macie szansę na upolowanie tych cudeniek.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Chanel Illusion d'Ombre

Cześć!

Do kosmetyków Chanel nigdy nie byłam przekonana, i w zasadzie to nie wiem czemu :) Prawdopodobnie przez kiepską pigmentację cieni czwórek...taaaak to chyba ten powód ;) Niemniej jednak skuszona zdjęciami nowych cieni (czyli ok. listopada 2011) i sprzyjającej okazji na Allegro stałam się posiadaczką odcienia Illusoire, do którego niedługo później dołączył Emerveille (niestety już za cenę regularną :/). Obecnie zastanawiam się nad kupnem kolejnego odcienia, ale waham się nimi a Armanim, który na swatchach wygląda bosko, na żywo już podobno mniej. 

I do not like Chanel cosmetics, but if You ask me why, I'm not able to answer ;) Oh wait, no...Now I remember. It's because of quads and it's poor pigmentation. Definitely it must because of that :) However, when I saw promo pictures of those new eyeshadows, I decided to overcome my aversion and finally I bought Illusoire and then Emerveille
. 
Zajrzyjmy więc do tego co posiadam w dniu dzisiejszym: 


Cień zapakowany jest w czarny kartonik ze złotą obwódką, w zestawie znajdziemy również pędzelek, który nadaje się świetnie do robienia kreski, do nakładania cienia na całą powiekę już niekoniecznie. Sam cień umieszczony jest w okrągłym słoiczku z ciężkiego szkła, co czyni go raczej niepraktycznym do noszenia w kosmetyczce. Zakrętka jest czarna, z wytłoczonym logiem Chanel, zrobiona z lśniącego plastiku na którym widać odbicia każdego palca jaki dotknął opakowania;) Mimo to opakowanie jest proste, klasyczne i bardzo w stylu Chanel. 
It's packed into a black box with gold lines, with small brush included. Brush itself is rather useless for me. Glass pot hide an eyeshadow, cover with Chanel logo cap, made of shiny black plastic. 

Konsystencja jest hmmm trudno opisywalna;) To krem-pianka, która w zetknięciu ze skóra staję się pudrowa. Pierwszy raz spotykam się z czymś takim. Cień najlepiej nakłada się palcem, jeśli używamy pędzelka najlepiej jest wybrać taki o zbitym i gęstym włosiu, aby porządnie nabrał koloru. Kolor w opakowaniu jest żywy, iskrzy się, a zarazem lśni metalicznie. Jednak po przeniesieniu na powiekę część tego blasku gdzieś znika, pozostają raczej iskierki shimmerowe i zdecydowanie jaśniejszy odcień niż to co widzimy w opakowaniu. Aby dobrze oddać kolor należy nałożyć na powiekę kilka warstw, nie ma problemu że coś się zroluje lub spłynie, cień trzyma się porządnie nawet tłustych powiek i to jedna z jego niezaprzeczalnych zalet. Nie użyłam pod niego bazy a przetrwał cały dzień w niezmienionym stanie, co rzadko się w przyrodzie zdarza ;) 
Consistency is... well, it's hard to describe. It's something between cream and foam, which turns into powder, when you touch it. I used mostly my own fingers during the application, but when I use brush, it's dense and thick. Colour in pot is very shimmer, but with metallic finish, it shines like very fine glitter, but when applied to eyelid, part of this glow disappears. A few layers is needed to achieve colour identical to that in the pot. It is very durable, even without base, it lasts entire day without creasing.


Emerveille to brzoskwinia ze złotym połyskiem, ma nieco odcienia pomarańczy w sobie, zdecydowanie ciepła./Peachy gold, with subtle tones of orange.


Illusoire to brąz pomieszany z fioletem i srebrem,  zawiera srebrny i różowy shimmer, wielowymiarowy i niejednoznaczny odcień. Prześliczny :) / Mix of brown, silver and violet, hard to capture ;) 
 

Cena jest nieco zaporowa - 131zł, ale w tym wypadku każda złotówka warta jest wydania, bo jakość tego kosmetyku jest niezaprzeczalna. 4 gramy produktu wydają się być małą ilością, ale zaręczam, że to wystarczająco żeby używać go przez długi, długi czas. 

Polubiłam tą formułę i blask na tyle, żeby poczuć się skuszoną na kolejne odcienie, a czy Wam też przypadła do gustu? / I liked it, and I'm still thinking about buying another shade, what about you? 


Pozdrawiam/Greetings
M. 

niedziela, 19 lutego 2012

Eyeliner żelowy Essence/Essence Gel Eyliner


Cześć! 

Dziś trochę doocznie ;) Eyliner w żelu to mój ulubieniec jeśli chodzi o robienie kresek. Jednym z moich pierwszych zakupów tego rodzaju linerów był eyeliner Essence, który jak się okazało był dość szczęśliwym trafem :) Jestem zadowoloną posiadaczką 2 sztuk:

For me gel eyeliner is the best choice among the liners. The first product that I bought from this category was Essence eyeliner, how it turned out, it was a lucky shoot ;) To date I have two colours: 
  • London Baby - brąz z odcieniem szarości i różowym shimmerem, chłodny, długo szukałam takiego koloru/ taupe brown with shimmer
  • Berlin Rocks - ciemny fiolet z fioletoworóżowym shimmerem, który dodaje mu wielowymiarowości, przy mojej manii fioletów nieodzowny :)/ dark violet with pink shimmer, me like it;)

sobota, 18 lutego 2012

Urban Decay Sustainable Shadow Box - a miało być tak pięknie.../review & swatches


Cześć! 

Cienie UD w necie cieszą się świetną opinią i wysokimi notami. Wiedziona wrodzoną chęcią każdej szanującej się kosmetykoholiczki przetestowania owego cuda, zafundowałam sobie poniższą paletę w ramach prezentu urodzinowego. I wybaczcie mi proszę wszystkie Urban'o'fanki, ale ja nie do końca rozumiem zachwyty. A dlaczegóż to, dowiecie się po kliknięciu na czytaj dalej ;)  


UD eyeshadows are very popular in the internet, so as my birthday gift from me to myself ;) I bought this cute palette,expecting high quality of product and a lot of fun. I used it few times, and seriously girls, I can't understand what they are so famous? I found it rather poor quality. To see my argumentation clik below :) 
Front
Tył;)/Back

czwartek, 16 lutego 2012

theBalm Nude'tude palette - jak być nude'nym a nie nijakim ;)


Cześć!


Nic nowego prawda?;) Paleta cieni theBalm była już w internecie recenzowana wzdłuż i w poprzek, ale uznałam, że zawsze warto dorzucić swoje 3 grosze, a swatchy nigdy nie jest zbyt dużo :)



Cienie te, tak jak i reszta kosmetyków theBalm w Polsce stacjonarnie dostępna jest jedynie w sieci perfumerii Marionnaud. theBalm jest firmą amerykańską produkującą urocze kosmetyki w równie uroczych opakowaniach w stylu pin-up. Zamysł bardzo podobny do Benefit'u, ale jak widać rynek kosmetyczny w USA jest na tyle duży, że pomieści obydwie firmy ;) 
Sama paleta ma wymiary 19.5 x 8 cm i zapakowana jest kartonik identyczny jak samo opakowanie, również kartonowe, zamykane na magnes (co widać na zdjęciach). Koszt takiej przyjemności to 89zł i w zamian otrzymujemy 12 cieni o łącznej wadze 11.08 g Oryginalnie występuje w dwóch wersjach: rozebranej i bez kobietek między cieniami, ale z tego co się orientuję w Polsce dostępna jest jedynie niegrzeczna wersja KLIK! i taką też posiadam. 
W ubraniu ;) 
Bez ubrania ;)
Widok od strony pleców ;)
Paleta idealnie wpisuje się nurt 'nude', który jako trend makijażowy utrzymuje się silnie już od dłuższego czasu, przede wszystkim za sprawą Naked1 i 2 Urban Decay ;) Większe lub mniejsze firmy próbują wypuszczać kopie owych paletek lub tworzyć swoje własne wersje, jak było w przypadku Nude'tude. 
Cieni nude'owych do tej pory zdążyłam trochę zgromadzić, ale na prezent bożonarodzeniowy wybrałam właśnie ten produkt wiedziona chęcią przetestowania i wzbogacenia swojej kolekcji. Naked UD, mimo iż na Allegro dostępny, jakoś do mnie nie przemawia (zbyt ciepły i zbyt drogi, niestety). 
Nude'tude to nie kolejna mdła paleta, kolory mimo, że utrzymane w neutralnej tonacji są wyraźne i nie giną na oku, podkreślając je i tworząc, w zależności od intencji autorki, dzienny lub wieczorowy makijaż. 
12 cieni ułożone jest w dwóch rzędach,od najjaśniejszego do najciemniejszego, i tak w górnym rzędzie mamy:
  • Sassy - lśniącą, ale kryjąca biel, raczej w typie mroźnego szronu
  • Stubborn - frostowy róż, neutralny, ale idący w kierunku brzoskwini
  • Selfish - osławiony kolor taupe w lekko metalicznym wykończeniu, użyty przeze mnie w tym porównaniu KLIK!
  • Sophisticated - ciemny brąz ze złotym shimmerem, raczej ciepły
  • Sexy - nasycony burgund z czerwonymi podtonami, matowy
  • Serious - czarny, ale nie nasycony, raczej nieco 'wyprany', matowy
Dolny rząd mieści: 
  • Snobby - żółte, shimmerowe złoto
  • Stand-offish - mocno metaliczna brzoskwinia idąca w kierunku jasnej miedzi (artystka ze mnie, nie? ;))
  • Sultry - ciepły, średni brąz, satynowy
  • Schitzo - ciepły, brąz, frostowy, ale idący lekko w perłowe wykończenie, niemniej jednak lśnienie jest dyskretne 
  • Silly - czerwony brąz z różowymi i złotym, drobnym brokatem, IMO najgorszy odcień ze wszystkich. 
  • Sleek - brązowa czerń, matowa, bardziej nasycona niż Serious
Pierwsze wrażenie: te cienie są kremowe! Naprawdę jakość jest świetna, są miękkie, ale nie pyliste, świetnie nabierają się na pędzelek i przenoszą na powiekę. Podczas nakładania nie sypią się pod oko, a drobinki nie migrują :) Zawsze nakładam je na bazę, więc nie wiem jak z trwałością na gołej powiece, ale przypuszczam, że jest dobrze :) I są wydajne, mimo częstego używania przeze mnie kilku kolorów właściwie nie widać na nich wgłębienia, raczej są to rysy na powierzchni. Najgorszy cieniem z tej palety jest Silly, trzeba się porządnie namachać pędzelkiem, aby uzyskać kolor z opakowania, drobinki rozłażą się po twarzy i sypią. Przy odrobinie dobrej woli da się z nim pracować i właściwie to nie zaniża on tak bardzo ogólnej oceny tej palety. Nawet maty, mimo, że powszechnie uważane za paskudne we współpracy dają radę i świetnie się cienują. 
Opakowanie jest wytrzymałe i nie ściera się ani nie rysuje, dołączonym pędzelkiem posługuję się rzadko, raczej do nałożenia cienia w postaci kreski na dolną powiekę niż do czegokolwiek innego. Zasadniczo to całkiem przydatny bajer, szczególnie w podróży ;) 
Dla fanek naturalnych makijaży Nude'tude to świetny produkt, bez względu na typ urody. Cena w połączeniu z jakością cieni i ich ilością w palecie twarzy paletę właściwie dla każdego :) A promocja -25% jaka zdarza się w Marionnaud od czasu do czasu naprawdę zachęca do zapoznania się z ofertą tej marki. Serdecznie polecam :) 

Swatche wykonane bez bazy, w świetle dziennym. (jak widać moja paleta nosi już trochę śladów zużycia, a dziewczyny są jeszcze bardziej dirty ;))



Rząd 1. Górne zdjęcie w cieniu, dolne bezpośrednio w świetle słonecznym

L-R: Sassy, Stubborn, Selfish, Sophisticated, Sexy, Serious
Rząd 2. Górne zdjęcie w cieniu, dolne bezpośrednio w świetle słonecznym
L-R: Snobby, Stand-offish, Sultry, Schitzo, Silly, Sleek
Macie ochotę spróbwać? A może inne nude'ne palety są lepsze niż theBalm? Zawsze chętnie posłucham o kolejnych propozycjach do mojego kufra :) 

Pozdrawiam
M. 

środa, 15 lutego 2012

Radosny przerywnik ;)

Wybaczcie, ale zaniemogłam :D Od dziś to również moje marzenie. Nie to żebym się śmiała, ale ja do tej pory nie umiem jej zrobić symetrycznie :( ;)

Eveline, Nail Therapy Professional, 8 w 1 skoncentrowana odżywka do paznokci, czyli jak wyhodować szpony od nowa ;)


Cześć!

Z racji paskudnej pogody za oknem (mamy atak zimy.... w zimie;)) dzisiejszy wpis będzie poświęcony kosmetykowi, który nie wymaga zbyt dużej ilości zdjęć, poza tymi, które prezentują rezultat :D

A nie będzie to nic innego jak osławiona już odżywka 8w1 polskiej firmy Eveline.




Co obiecuje producent?

Rewolucyjna i unikalna formuła z aktywnym kompleksem Strong Nail ™ wnika w strukturę płytki, dzięki czemu skutecznie ją regeneruje i odbudowuje. Uszczelnia, maksymalnie utwardza oraz pobudza wzrost płytki paznokciowej. Uelastycznia ją, zwiększając odporność na uszkodzenia mechaniczne. Zabezpiecza przed pękaniem, łamaniem i rozdwajaniem. Sprawia, że zniszczone, matowe paznokcie odzyskują gładką powierzchnię i lśniący połysk. Już po 10 dniach kuracji znikną wszelkie problemy, a Ty będziesz się cieszyć pięknymi i zadbanymi paznokciami. 

Tyle pijaru, a jak to ma się do rzeczywistości? 



poniedziałek, 13 lutego 2012

Lady in red in Valentine's Day - porównanie czerwonych lakierów /red polishes comparison

Cześć!

Poddając się walentynkowemu szaleństwu, które atakuje zewsząd nadmiarem serduszek, amorków i czerwieni postanowiłam przygotować lakierowe porównanie czerwonej zawartości mojego pudła :) Na ten dzień to mój jedyny, słuszny wybór, i nawet jeśli nie obchodzicie tego święta, czerwony lakier jest na tyle uniwersalny, że zawsze warto mieć go w swoich zbiorach. Być może poniższe swatche przekonają Was do kupna któregoś z nich ;) Część z prezentowanych lakierów to edycje limitowane, ale nadal do dostania w internecie w całkiem rozsądnych cenach;) 
Każdy paznokieć pokrywają 2 kolorowe warstwy lakieru + 1 Seche Vite. 

Tha first colour that comes into our minds when we think about Valentine's Day is red. Glittery red, crimson red, vampy red or just RED. 
To join V. Day madness I'd like to present comparison of red nail polishes. For me, red nails are classic for every occasion. Perhaps my swatches will convince you to buy one if you don't have any, which I hardly believe ;) Part of presented polishes is limited edition, but they're still available across the internet with a (sometimes) reasonable prices :)
Each nail is covered with 2 layers of colour polish and 1 coat of Seche Vite.

Kremowe, czyli od lewej:
Joko Hollywood Collection - Red Scarlett LE
Essence the twilight saga: eclipse collection - Thrsty?
OPI - Malaga Wine

Na żywo Essence i OPI są praktycznie nierozróżnialne :)
Essence is dupe for OPI, a cheap one, but unfortunately it was LE :(




Od lewej/from left:
China Glaze - Rapture
Revlon - Frankly Scarlett
Colour Alike - Sin City LE



Od lewej/from left:  
China Glaze - Thunderbird
China Glaze - Long Kiss
China Glaze - Mad about Hue <3



Od lewe/from left:
Zoya - Karina
Soraya - 108
China Glaze - Ruby Pumps


Moim wyborem na jutro jest Mad About Hue:) A jak będzie u Was? A może to wcale nie paznokcie, tylko usta będą czerwone? Czekam na komentarze:)
My choice for tomorrow is Mad About Hue.What about you? Maybe you'll choose red lipstick instead of nail polish? I'm looking forward to your comments:)

Pozdrawiam/Greetings

M. 

niedziela, 12 lutego 2012

Zoeva French Press Pure Glam Pigment

Cześć!


Dziś gościmy kogoś specjalnego z zagranicy, zza zachodniej dokładniej ;) 

Cudeńko jakie chciałabym przedstawić to Pure Glam Pigment niemieckiej firmy Zoeva. Moja sztuka to kolor French Press opisywany jako nasycony brąz z nutką bordo, ale poza nim mamy do wyboru jeszcze 33 odcienie.
W rzeczy samej, realny kolor produktu zgadza się z tym ze strony, co rzadko kiedy w przyrodzie się zdarza (tak firmo MAC, do Ciebie mówię!). Brąz nie jest ani zbyt ciepły ani zbyt zimny, raczej neutralny przez co nada się do każdego typu urody. Shimmer jest drobny, na powiece widać, że coś błyszczy, ale nie nachalnie, efekt w sam raz na dzień. W świetle sztucznym drobinki stają się bardziej widoczne. 


Środkowe zdjęcia w dolnym rzędzie zrobione przy użyciu flesza, który
oprócz iskierek  na żywo wydobywa bordo z pigmentu.
I wbrew pozorom, wszystkie przedstawiają ten sam pigment ;)/
Middle picture in the bottom row is taken with flash, You can see a touch of burgundy in it. And all photos present the same shade ;) 

środa, 8 lutego 2012

Shop Shop Shop/Cook Cook Cook MAC na wiosnę 2012

Bycie MACoholikiem zobowiązuje prawda?:D Nie będąc oryginalna i idąc za przykładem innych, rodzimych blogów, w dniu dzisiejszym chciałabym zaprezentować nadchodzącą kolekcje na wiosnę 2012 firmy MAC.

Ladies&gentlemen:  Shop Shop Shop/Cook Cook Cook.



Niesamowicie kolorowa, przyciągająca oko. Kartoniki są prześliczne, całkiem niepodobne do klasycznych, czarnych. 




wtorek, 7 lutego 2012

Let's get it started!

Dzień dobry cześć i czołem :)

No cóż to mój pierwszy post i wypadałoby mi się jakoś przywitać, tak więc witam się z Wami drogie Czytelniczki, tudzież Czytelnicy (nigdy nic nie wiadomo ;)).Jak mam na imię można wywnioskować z profilu ;)

Zapytacie skąd pomysł na przelewanie własnych myśli na pap… klawiaturę znaczy się. Ano blog ten jest konsekwencją rozwijającej się od dobrych paru lat mojej pasji makijażowo-perfumowo-lakierowej. Do tej pory wszystkie opinie na temat kosmetyków czy też ich swatche umieszczałam na forach internetowych lub w KWC (Kosmetyk Wszechczasów, patrz Wizaż, jeśli nadal to nie jest jasny skrót), jednak moja chęć opisania swoich przygód kosmetycznych poskutkowała decyzją o założeniu tego oto przybytku. 

Według pierwotnego zamysłu ma być to blog przedstawiający moje codzienne zmagania z kolorówką, rzadziej pielęgnacją, testy nowości, kolejne lakiery do paznokci i wszystko, co tego tematu tyczy.
Jeśli chodzi o produkty do makijażu jestem zdeklarowanym MACoholikiem, ale nie gardzę innymi markami, bo przecież istnieją dziedziny w których MAC nie popisał się jakością, lub też jeszcze nie odkryłam produktu tej firmy w danej kategorii ;) Lakiery to moje obecne uzależnienie i tu też mam swojego faworyta – niedawno odkryte przeze mnie China Glaze, aczkolwiek często kupuję je pod wpływem impulsu więc moja skrzyneczka wypełniona jest wszystkimi markami świata ;)
To tyle tytułem wstępu, mam nadzieję, że jakoś zachęciłam Was do dalszej obserwacji rozwoju malinowego bloga, jeśli trafiliście tu akurat w momencie umieszczenie tego pierwszego posta. Jeśli nie to zapraszam do czytania reszty.

Pozdrawiam
M. 



Good morning or rather evening everybody. 


As you probably see this is my first time, when I publish something here, so it would be nice to introduce myself. I’m Mary, a student in the technical university. 

How come that I’ve started to writing? Well, for a long time, I’ve been a beauty freak including makeup cosmetics, nail polishes and perfumes. In Poland  we've something similar to Makeupalley reviews called “Best Beauty Product. Ever” (this is my own, not very exact translation but you can catch a sense), and until now, it was a place where I've written my reviews. At some point I thought it would be nice to have my own space to share opinions, swatches and everything that’s in between :) so I decided to blog. According to my first thoughts La Frambuesa (spanish – raspberry) will be the place where I’m gonna to present my daily adventure with makeup, skincare (rather rarely, but still), tests of new products, another nail polishes that I’ve recently bought and everything that is connected with beauty.  

If it comes to brands I’m a huge fan of MAC Cosmetics, but I appreciate also other, like Benefit (Hoola <3) Chanel and many more. Among polishes I absolutely love China Glaze, in my nails it is 10 times better than OPI, but my box contains different brands, cause I love to buy laquers, especially polish ones . I’m proud of our companies that are able to produce amazing quality nail polishes with low price, and wide range of shades. Nevertheless I regret that there is so many brand outside (in US especially) that I’m not able to try by myself.

Enough that, as for introduction :) I hope that reading this encouraged you to return here another time when more posts will be publish. One way or another, see you next time. 



Greetings
M.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...