poniedziałek, 20 lutego 2012

Chanel Illusion d'Ombre

Cześć!

Do kosmetyków Chanel nigdy nie byłam przekonana, i w zasadzie to nie wiem czemu :) Prawdopodobnie przez kiepską pigmentację cieni czwórek...taaaak to chyba ten powód ;) Niemniej jednak skuszona zdjęciami nowych cieni (czyli ok. listopada 2011) i sprzyjającej okazji na Allegro stałam się posiadaczką odcienia Illusoire, do którego niedługo później dołączył Emerveille (niestety już za cenę regularną :/). Obecnie zastanawiam się nad kupnem kolejnego odcienia, ale waham się nimi a Armanim, który na swatchach wygląda bosko, na żywo już podobno mniej. 

I do not like Chanel cosmetics, but if You ask me why, I'm not able to answer ;) Oh wait, no...Now I remember. It's because of quads and it's poor pigmentation. Definitely it must because of that :) However, when I saw promo pictures of those new eyeshadows, I decided to overcome my aversion and finally I bought Illusoire and then Emerveille
. 
Zajrzyjmy więc do tego co posiadam w dniu dzisiejszym: 


Cień zapakowany jest w czarny kartonik ze złotą obwódką, w zestawie znajdziemy również pędzelek, który nadaje się świetnie do robienia kreski, do nakładania cienia na całą powiekę już niekoniecznie. Sam cień umieszczony jest w okrągłym słoiczku z ciężkiego szkła, co czyni go raczej niepraktycznym do noszenia w kosmetyczce. Zakrętka jest czarna, z wytłoczonym logiem Chanel, zrobiona z lśniącego plastiku na którym widać odbicia każdego palca jaki dotknął opakowania;) Mimo to opakowanie jest proste, klasyczne i bardzo w stylu Chanel. 
It's packed into a black box with gold lines, with small brush included. Brush itself is rather useless for me. Glass pot hide an eyeshadow, cover with Chanel logo cap, made of shiny black plastic. 

Konsystencja jest hmmm trudno opisywalna;) To krem-pianka, która w zetknięciu ze skóra staję się pudrowa. Pierwszy raz spotykam się z czymś takim. Cień najlepiej nakłada się palcem, jeśli używamy pędzelka najlepiej jest wybrać taki o zbitym i gęstym włosiu, aby porządnie nabrał koloru. Kolor w opakowaniu jest żywy, iskrzy się, a zarazem lśni metalicznie. Jednak po przeniesieniu na powiekę część tego blasku gdzieś znika, pozostają raczej iskierki shimmerowe i zdecydowanie jaśniejszy odcień niż to co widzimy w opakowaniu. Aby dobrze oddać kolor należy nałożyć na powiekę kilka warstw, nie ma problemu że coś się zroluje lub spłynie, cień trzyma się porządnie nawet tłustych powiek i to jedna z jego niezaprzeczalnych zalet. Nie użyłam pod niego bazy a przetrwał cały dzień w niezmienionym stanie, co rzadko się w przyrodzie zdarza ;) 
Consistency is... well, it's hard to describe. It's something between cream and foam, which turns into powder, when you touch it. I used mostly my own fingers during the application, but when I use brush, it's dense and thick. Colour in pot is very shimmer, but with metallic finish, it shines like very fine glitter, but when applied to eyelid, part of this glow disappears. A few layers is needed to achieve colour identical to that in the pot. It is very durable, even without base, it lasts entire day without creasing.


Emerveille to brzoskwinia ze złotym połyskiem, ma nieco odcienia pomarańczy w sobie, zdecydowanie ciepła./Peachy gold, with subtle tones of orange.


Illusoire to brąz pomieszany z fioletem i srebrem,  zawiera srebrny i różowy shimmer, wielowymiarowy i niejednoznaczny odcień. Prześliczny :) / Mix of brown, silver and violet, hard to capture ;) 
 

Cena jest nieco zaporowa - 131zł, ale w tym wypadku każda złotówka warta jest wydania, bo jakość tego kosmetyku jest niezaprzeczalna. 4 gramy produktu wydają się być małą ilością, ale zaręczam, że to wystarczająco żeby używać go przez długi, długi czas. 

Polubiłam tą formułę i blask na tyle, żeby poczuć się skuszoną na kolejne odcienie, a czy Wam też przypadła do gustu? / I liked it, and I'm still thinking about buying another shade, what about you? 


Pozdrawiam/Greetings
M. 

9 komentarzy:

  1. Ładne są, ale cholernie drogie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To boli, niestety:/ Zastanawiam się czy na bezcłówkach nie byłoby taniej?

      Usuń
  2. Wygląda fajnie, a nie jest podobna nieco do paint pota maca?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PaintPot'a mam tylko jednego - Coral Crepe i jest bardziej kremowy, ale i bardziej kryjący. Zawsze nakładam go na bazę, więc nie wiem jak z trwałością. Chanele są dość mocno napakowane drobinkami i nie wszystkim ten efekt może odpowiadać, natomiast PP przeważnie bywały satynowe (poza tymi z ChamPale i teraz ze świątecznej :) Aż z ciekawości zrobię test porównawczy na oku, spodziewaj się update'u :D

      Usuń
    2. Ja mam właśnie PP z kolekcji świąteczjej For effect i jest mocno drobinkowy, jako baza się nie nadaje, solo na oku natomiast wygląda obłędnie :)

      Usuń
  3. fajne są, trzeba jednak wczesniej na powieke nałożyć baze pod cienie. ale moimi faworytami są cienie w kremie Shiseido - trzymają się w niezmienionym stanie przez caly dzień a i wybór kolorów jest znacznie wiekszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie testowałam, chociaż dość często czytam o nich pozytywy. Trzeba będzie zrobić wycieczkę do perfumerii:) A ile takie cudo kosztuje?

      Usuń
  4. Marysiu, Shiseido kosztuje bodajże 112 zł. Sama się na nie czaję - a Chanel kocham miłością szczerą i mam 4 kolory :-)
    O którym kolorze Chanel myślisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nadal do przeżycia :)
      O czarnym i tym czerwonym. Czarny macałam dzisiaj, przypomina mi pigmak Dark Soul tylko w kremie i z większą ilością drobinek ;) Czerwony to plan raczej dalekosiężny, na razie przekonuję się do miedzi na oku ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...