niedziela, 19 lutego 2012

Eyeliner żelowy Essence/Essence Gel Eyliner


Cześć! 

Dziś trochę doocznie ;) Eyliner w żelu to mój ulubieniec jeśli chodzi o robienie kresek. Jednym z moich pierwszych zakupów tego rodzaju linerów był eyeliner Essence, który jak się okazało był dość szczęśliwym trafem :) Jestem zadowoloną posiadaczką 2 sztuk:

For me gel eyeliner is the best choice among the liners. The first product that I bought from this category was Essence eyeliner, how it turned out, it was a lucky shoot ;) To date I have two colours: 
  • London Baby - brąz z odcieniem szarości i różowym shimmerem, chłodny, długo szukałam takiego koloru/ taupe brown with shimmer
  • Berlin Rocks - ciemny fiolet z fioletoworóżowym shimmerem, który dodaje mu wielowymiarowości, przy mojej manii fioletów nieodzowny :)/ dark violet with pink shimmer, me like it;)
Oprócz nich dostępne są jeszcze:/ Besides them, there are two additional shades: 
  • Midnight in Paris - naprawdę czarny eyeliner ;)/True black
  • I love NYC - ciemna zieleń (wycofywana)/ Dark green (disc.)
Recenzja ta pojawia się głownie ze względu na Berlin Rocks, który jest obecnie wycofywany (i co jest zupełnie idiotyczną decyzją ze strony Essence, bo to odcień popularny i dobrze się sprzedający :/) a który naprawdę warty jest polecenia i zakupu. Ja zamierzam zaopatrzyć się w zapas tego koloru o ile znajdę jakiś niemacany w sklepie (dzisiaj na 4 sztuki, każda miała paluchy lub wydłubany kawałek kosmetyku!). 
Berlin Rocks is currently discontinued (dumb decision! it's one of the most popular shades)
Po otwarciu całkiem ciężkiego, ale ładnego słoiczka ze szkła, mamy niespodziankę, gdyż jest napełniony tylko do połowy, a czasem nawet i nie. Ot taki prezent od producenta ;) 
Niemniej jednak zawartość słoiczka (3ml) jest warta swej ceny z powodu jakości. Do nakładania używam "skrzywionego" Inglot'a lub cieniutkich pędzelków do malowania ze sklepu dla plastyków  i nałożony nimi gładko sunie po powiece pozostawiając równą linię, bez prześwitów w 90% używań. Czasem zdarza mu się zgłupieć i mazać się, rozjeżdżać i robić wszystko czego nie robi na co dzień, a co czyni jego aplikację kłopotliwą. Pomińmy jednak te 10% ;) Konsystencja jest miękka, maślana, a kreskę można bezproblemowo pogrubiać dokładając kolejne warstwy nie mając wrażenia, że mamy go na powiece tonę ;)  Równo nałożona kreska trwa na górnej jak i dolnej powiece niewzruszenie do końca dnia, a noszę soczewki, trę oczy, łzawię i testuję go na różne sposoby. Nie kruszy się i nie rozmazuje. Wodoodporność obiecana przez producenta to nie tylko czcze obietnice, wodą z żelem nie zejdzie, dopiero oliwka rozpuszcza go i zmywa dokładnie (używam Hipp'a)
Eyeliner ma jednak malutką wadę - ciężko nabrać go na pędzelek w odpowiedniej ilości, a rano nie zawsze mam czas na wycieranie nadmiaru, ew. dokładanie, bo znowu za mało na pędzelku i tak w kółko.
Eyliner is packed into a heavy, glass pot, only half-filled. Nonetheless its content is still worth those few dollars, because of its quality. I use mostly Inglot 30T brush, and it really works... in 90% of cases ;) Sometimes it's like the devil changes it, application is problematic, line is not quite opaque and even, it smudges and does everything that You can imagine;) But let's skip those 10%. Apart from that its consistency is cream-gel, brush applies it evenly and smoothly, and what's more important it lasts like forever. I wear a contact lenses and during the day I tear and rub my eyelids, and nothing changes :) Waterproofness is true, only oil cleanser can wash it off. One small drawback is that, it's hard to get appropriate amount when You  taking it from the pot. 

Cena. W tym wypadku jest on dla mnie warty nawet i 3 razy tyle ;) 12 zł za produkt tej jakości to rewelacja, tym bardziej, że moje egzemplarze mam od jakiegoś już czasu i nic nie wysycha, nie zmienia swoich właściwości :) (o linerze Inglota tego powiedzieć nie mogę, niestety)
Nie jest to mój ideał jeśli chodzi o kremowe/żelowe linery, ale ma zaszczytne drugie miejsce :) Z pewnością to opcja ekonomiczna i świetnej jakości, więc jeśli spodobały Wam się swatche pędzcie do drogerii, być może gdzieś się jeszcze ostał :) 
Well, the price is more than ok, for that quality. It's not my winner in case of gel eyeliners, but it has the second place.
London Baby w akcji ;) 
Lubicie linery Essence? A może to nie formuła dla Wasi jesteście w opcji kredek lub eyelinerów z pędzelkiem? Czekam na komentarze :) 
Do You like it? Or maybe liners with brush or pen are better option? 

PS. Już niedługo post porównujący żelowe linery Essence, Zoeva'y i MACa :) 

Pozdrawiam/Greetings
M. 

5 komentarzy:

  1. a ja nigdzie nie mogę znaleźć tego fioletowego odcienia :(:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, w niewielu drogeriach go widziałam, ale warto szukać, bo naprawdę jest świetny :) Powodzenia w poszukiwaniach :)

      Usuń
  2. Chciałam kupić, z ręką na sercu ( wiem, wiem jestem troszke snobką kosmetyczną i w 99 % wybieram wyższą półkę, a jak kupuje coś z niższej często tylko leży ), ale w Płocku wykupione :( Do poznania jeżdże nie za często, a jak już jestem to nie latam po sklepach ;) Takze nie wypróbowałam, a szkoda, bo wiele dobrego się naczytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zbyt dużo złego o Macroviolet MACa naczytałam, więc stwierdziłam, że zacznę od niższej półki i na złe mi to nie wyszło ;) Jeśli akurat gdzieś trafisz, polecam, wszystkie kolory są jednakowo dobrej jakości:)

      Usuń
  3. Lubię ten liner, siedzi na oku cały dzień!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...