środa, 22 lutego 2012

MAC Pearlglide & Pearlglide Intense Eyeliners


Cześć! 

Dzisiejszy post miał być o optymistycznym i pięknym lakierze China Glaze - Conga to my Cabana. Mój aparat miał na ten temat inne zdanie i stwierdził, że nie odda wiernie kolorów, a różowy uczynił pomarańczem. 

Tak więc dzisiaj zamiast lakieru poczytacie o kredkach. Brokatowych, nasyconych kolorem i trwałych kredkach od MACa. Pearlglide'y zarówno w wersji podstawowej jak i Intense pojawiały się kilkukrotnie w poprzednich edycjach limitowanych (Suite Array, Love That Look, Art Supplies, Tartan Tale) Częścią najnowszej LE Vera for MAC, która dostępna będzie w Polsce na początku marca, są Pearlglide'y Intense (70zł) w kolorach:


- Lord It Up - Brązowy z dodatkiem perły 
- Industrial - Niebieskofioletowy szary 
- Designer Purple - Opalizujący fiolet 
- Undercurrent - Niebieskozielony z dodatkiem perły


- Black Line - Czarny z dodatkiem złocistej perły 
- Petrol Blue - Głęboki granatowy z dodatkiem perły
- Black Swan - Czarny z dodatkiem perły

więc macie szansę na upolowanie tych cudeniek.

Dwa ostatnie mam od czasu Tartan Tale i używam jak na lekarstwo, bo boję się ich wykończyć ;) Istnieje jednak duża szansa, że zostaną one wprowadzone do regularnej kolekcji (za temptalia.com), więc moje srocze serduszko raduje się wielce ;) 
Pozostałe trzy kolory kupiłam wcześnie przy okazji innych kolekcji lub przez internet od Dobrej Duszy.
Kredki są moimi ulubionymi w kategorii brokatowych polepszaczy kreski ;) Są miękkie, ale nie rozmazują się i nie odbijają, nie spływają pod wpływem intensywnej zabawy. Trochę trudno je zatemperować (polecam temperówkę MAC lub Essence) i nie zrobimy nimi cienkiej linii, ale do szalonej disco-kreski są idealne. Po jednokrotnym przejechaniu kredką uzyskujemy na powiece średnio grubą kreskę, i nieco niejednolitą w kolorze, widać głównie brokat, druga warstwa jest niezbędna. Dopiero wtedy kredki ujawniają cały swój urok, masa połyskliwych drobinek odbijająca światło i zdecydowanie zwracająca uwagę. Czasem stosuję je na dolnej powiece, na lini rzęs,ale tylko by pozostawić trochę brokatu, na dzień sprawdza się to idealnie. Trwałość zaskoczyła mnie bardzo in plus, miałam trudność, żeby pozbyć się ich z pomocą oliwki. 
Wydajność boli jednak mnie dość mocno,bo z każdym zatemperowaniem widzę jak ich ubywa w szybkim tempie. Resztki z temperówki nakładam pędzelkiem, żeby nic się nie zmarnowało ;)



Petrol Blue (Intense), Fly-by-Blu, Bankroll, Black Swan (Intense), Molasses




Światło dzienne/daylight 


Z fleszem/with flash
Porównanie Molasses z kredką Avon Glimmerstick Diamonds Brown Sugar

Góra: MAC
Dół: Avon
Na żywo są naprawdę bardzo podobne, kredka Avonu może służyć za odpowiednik :)


Macie ochotę na zakup, czy też nie podbiły Waszego serca, bo nie lubujecie się w brokacie?

Pozdrawiam
M.

6 komentarzy:

  1. Mam 6 pearlglidów i chcę więcej :) Moje ukochane kredeczki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że mamy bardzo podobny gust ;) Oby i u nas weszły do stałej kolekcji :)

      Usuń
  2. jej a ja bym je tak bardzo chciała pokochać... Może zrobię podejście do designer Purple, ładna taka jest no... U mnie one nie dość, że się kserują na powiece to jeszcze się rozmazują, a brokat migruje na pół twarzy.. ale ja kiedyś nie lubiłam brokatu więc może teraz się polubimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu mam nadzieję, że tym razem się polubicie, tak jak chciałabym się polubić z linerami z pędzelku typu Superslick ;) Nie ogarniam tego ustrojstwa, a szkoda bo Smokey Heir śliczny jest:(

      Usuń
    2. ale ja naprawdę wykazywałam wszelkie chęci, żeby je pokochać... No ale nie dało się... może tym razem? :))

      Usuń
    3. Będę trzymać kciuki:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...