sobota, 25 lutego 2012

Włosie rośnij! - czyli początek mojej drogi do zdrowych i pięknych włosów


Cześć! 

Zakładając tego bloga wiedziałam, że prędzej czy później stworzę notkę na ten temat ;) Naturalna pielęgnacja włosów to temat w którym dopiero zaczynam się orientować, ale z dnia na dzień idzie mi coraz lepiej. Te z Was, które widziały mnie na żywo wiedzą jak długie mam włosy, dla tych które nie widziały zdjęcie poniżej przedstawiające stan faktyczny na dzisiejszy poranek ;)


Jako dziewczynka właściwie nie miałam z nimi problemów, były proste i gładkie, jak to u małego dziecka, potem również nie sprawiały mi problemów, na uroczystość Pierwszej Komunii Świętej miałam je zaplecione w dwa naprawdę grube warkocze, czym wywołałam niemały podziw wśród ciotek ;) Jeśli chodzi o długość, to zwykle kończyły się w okolicy połowy pleców, z prostą grzywką na czole. Nie wiedziałam co to rozdwojone końcówki. Po przejściu w wiek dojrzewania oczywiście zaczęły się problemy z przetłuszczaniem, ale to chyba normalny proces (zazdroszczę tym, którzy ich nie mieli), włosy nadal trzymały swoją grubość i były obcinane na prosto. Stosowałam szampony i odżywki sklepowe, jakość nie zastanawiając się nad ich działaniem, byle by nie obciążały włosów i nie wzmagały przetłuszczenia. 
W wieku lat 15 bodajże zdecydowałam się na obcięcie ich do ramion, a potem wycieniowanie. Pech chciał, że trafiłam do fryzjerki z zerowymi umiejętnościami obcinania. Po kolejnych poprawkach moich bardzo krzywo obciętych włosów skończyłam z krótka fryzurką, gdzie tył spokojnie stawiany był na żelu, a grzywka sięgała do linii brody. Lament i zgrzytanie zębów - tak w skrócie opisać mogę swoją reakcję na widok własnej twarzy w lustrze po owej metamorfozie ;) Włosy nie zęby, odrosną powiedziałam sobie i dzielnie czekałam na długość przynajmniej do ramion. Od czasu wycieniowania stało się jednak coś dziwnego, rosły słabo, cienkie i jakieś takie niemojowe. Zaczęłam przeklinać dzień, w którym wybrałam się na tą felerną wizytę u fryzjera ;)
Stan ten trwał przez dobrych 5 lat, włosy odrosły do połowy pleców, ale straciły połowę objętości, były matowe i bez życia, rozdwojone końcówki były codziennością, dodatkowo pojawił się natrętny powracający łupież. 4 lata temu dodatkowo zaczęły wypadać, z początku w niewielkiej ilości a potem całymi garściami, przy czole pojawiły się łyse prześwity, a ja kolejny raz z przerażeniem patrzyłam w lustro i łykałam kolejne suplementy na włosy, stosowałam odżywki i wcierki. Gdybym ja wtedy wiedziała ile silikonów i świństwa na nie pakuję...
Ok. 2 lat temu trafiłam na wizażowe wątki dotyczące naturalnej pielęgnacji włosów, poznałam rzeczywiste działanie silikonów i magiczne skróty SLS i SLES. Rany, chyba kilka całych nocy spędziłam na czytaniu tych wątków :D Moje pierwsze zamówienie ze sklepu indiaonline.pl składało się z Vatiki kokosowej i Amli (jak to okrutnie śmierdzi :D). Stwierdziłam, że na początek zobaczę jak w ogóle działają na mnie hinduskie specyfiki. Trochę czasu to trwało, aż znalazłam swój sposób na olejowanie, jego ilość i czas na jaki powinnam go nakładać. Pierwsze użycie wywołało wielkie WOW! i nawet tato zauważył różnicę w jakości włosów, a to dla mnie najlepszy wyznacznik poprawy ich wyglądu ;) Łupież zniknął po kilku olejowaniach, skóra głowy odzyskała nawilżenie. Jak się okazało był on wywołany przesuszeniem - SLSie dziękuję Ci :/ Do mojej kolekcji olejków doszła Himalaya Herbals, i tak używałam tych trzech na zmianę doprowadzając do jako-takiego stanu MoHery ;) Jakiś miesiąc temu poczytawszy porządnie bloga Anwen (polecam serdecznie, to rewelacyjna kopalnia informacji,przepisów i ciekawostek), zdecydowałam się porzucić silikonowe odżywki i SLSowe szampony kompletnie i zacząć proces wiosennej odbudowy i uzdrawiania moich włosów :)

Tak więc moje drogie Czytelniczki obecnie moja pielęgnacja wygląda tak: 
  • Szampon - BabyDream z Rossmana KLIK!, raz na 1,5 tygodnia używam jakiegoś z SLSami, by zmyć wszystko co mi się na włosach osadziło, a z czym Babydream sobie nie poradził, przeważnie jest to męski szampon mojego chłopaka, ale niezbyt agresywny. Myję włosy co drugi dzień.
  • Odżywka - Rossmann Isana, odżywka wygładzająca włosy KLIK!, po każdym myciu
  • Maska - tutaj stosuję wymiennie Alterre z granatem KLIK! lub Kallosa mlecznego KLIK!, co drugie mycie zamiast odżywki, na przynajmniej 30 minut, głowę zawijam w ciepłym ręcznik lub folię i na to czapkę :) Wygląda się uroczo;), ale włosy odpłacają się z wdzięcznością za takie traktowanie 
  • Oleje - przed każdym myciem na całą noc lub kilka godzin, wymiennie olej kokosowy (jakiś no name, ale działa :)), olejek Alterra z granatem KLIK! lub Himalaya Herbals KLIK!
  • Końcówki zabezpieczam kroplą olejku wymieszanego z jedwabiem 
Moje włosy są wycieniowane na końcach, falujące się, w kolorze ciepłego, średniego blondu ze złotymi pasemkami (z którego jestem bardzo dumna, bo żadna farba mi go nie da, a jest na tyle oryginalny, że dostaję pytania, czym go zrobiłam ;)). Cerę mam raczej zaróżowioną i chłodną, a włosy ciepłe, co dziwi mnie niezmiernie, ale tak mnie Matka Natura urządziła - nigdy nie farbowałam włosów,więc to w 100% mój naturalny kolor i chcę go zachować jak długo tylko się da :) Od czasu regularnego stosowania olejków odzyskały nieco objętości a i baby hair są widoczne (i niezmiernie wkurzają swoim odstawaniem;)), więc wydaje mi się, że jestem na dobrej drodze do powrotu do dawnej grubości i ogólnego stanu włosów:) 
Na dzień dzisiejszy najdłuższe pasma, te z czubka głowy mają 63,5 cm, a te ze spodu 50,5 cm i jak widać na zdjęciu sięgają za połowę pleców :) Chciałabym obciąć tylko rozdwojone końce i doprowadzić je do takiej długości, gdzie mogłabym je wyrównać (i wszystkie byłyby zdrowe, a końce nie rozdwojone) a potem lekko wycieniować, by dodać im lekkości i wspomóc falowanie. 
Tylko 1,5 tygodnia takiej pielęgnacji wystarczyło by poczuć różnicę, włosy są lekko uniesione, błyszczą jeszcze bardziej i zaczynają się regularnie falować.

Co zamierzam włączyć do pielęgnacji? Przede wszystkim znaleźć dobrą odżywkę bez spłukiwania, lub sama sobie ją zrobić ;) spróbować innych olejów typu Sesa czy Khadi i produktów z aloesem :) Planuję również zakupy na zróbsobiekrem.pl, by zaopatrzyć się w składniki do tuningowania masek typu l-cysteina. Chciałabym również zacząć pić drożdże - TUTAJ efekty u Dziewczyn z wątku wizażowego, zachęcające prawda? 
Wiem, że nie wszystko naraz, ale mój Dokładny Plan Regeneracji Włosów powoli się krystalizuje i jest stopniowo wprowadzany w życie.Włosy to moja duma i chyba najlepsza ozdoba i zamierzam dołożyć wszelkich starań by było tak długi czas.
O wszelkich postępach lub bublach będę informować na bieżąco, mam nadzieję, że seria postów się spodoba i będziecie moim włosom kibicować w ich regeneracji :)

Podzielcie się swoimi sposobami na odnowę i wspomaganie wzrostu, choćby nawet były paskudne i śmierdzące;) nie odstrasza mnie to, a zawsze chętnie poczytam, wiedza w tym temacie jest wskazana :) Może macie swoje typy odżywek, szamponów lub olejów, lub takie przed którymi chcecie przestrzec innych? Czekam na komentarze :)

Pozdrawiam
M. 

14 komentarzy:

  1. Powodzenia.

    Ja tez od grudnia powoli poprawiam stan moich włosów - aczkolwiek jest to długi i powolny proces:)

    OdpowiedzUsuń
  2. też zapuszczam, ale jeszcze duuużo mi brakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia! ;) Masz bardzo długie włosy, ale moim ideałem są włosy Ewalucji *.* :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O! Chętnie z Tobą podyskutuję na ten temat. Ja też właśnie zaczynam interesować się włosami i ich naturalna pielęgnacją :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak patrzę na Twoje włosy to płaczę za moimi blond do łopatek...
    Ja jakoś boję się tego olejowania, nie wiem czemu...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziewczyny dziękuję za miłe słowa :) Trzymajcie kciuki za mnie i moją konsekwencję w pielęgnacji;) a tym, które również zapuszczają życzę powodzenia.

    @Ania: Ewaluacja ma rewelacyjne kędziory, których ja niestety nigdy mieć nie będę :(

    @Kasia: Zobaczysz mnie w sobotę to Ci obawa przejdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się zobaczymy w ogóle - bo póki co nic nie wiadomo...

      Usuń
    2. Kasiu po olejowaniu włoski nabierają życia i ogólnie stan się poprawia, jednak trzeba pamiętać, że samo olejowanie nie wystarcza, trzeba nakładać maski, odżywki itd. Najlepiej o jak najnaturalniejszym składzie, bez sls, parabenów itd. Ja dziś kupiłam ampułki Radical i sok z aloesu do picia i do włosów. Powiem Ci, że oleje stosuje krótko jakoś miesiąc, a włosy mam o wiele lepsze i mniej napuszone jak kiedyś :)

      Usuń
    3. Ania dobrze prawi ;) i piszę to siedząc wyolejowana kokosem ;) A który aloes wybrałaś?

      Usuń
    4. Mam BioMedicę w plastikowej butelce, poprzedni miałam w szklanej innej firmy, i chyba lepiej troszkę działał. Muszę pochwalić Radical, naprawdę włosy przestały wypadać, więcej baby hair- ekstra :) Moja pielęgnacja bardzo się rozrosła ostatnio - najnowsze nabytki to szczotka z naturalnego włosia ( naprawdę widzę różnicę używając tej szczotki jeśli chodzi o błyszczenie włosów ), maska organique i maska lbiotiki. Mam 2 olejki do zabezpieczania końcówek mythical oil loreala i milargan. Jeszcze troszkę błądze jak dziecko we śnie ( odkryam właśnie dziś, że mój szampon dabur vatika ma sls ;/), ale idzie mi coraz lepiej. Teraz chciałabym kupić wcierkę Kaminomoto polecana przez Azjatycki cukier :)

      Usuń
  7. Cześć:)

    Włosy, to poza Maczkami moja druga miłość:)Mam długie, kręcone, trochę mi zajęło doprowadzenie ich do obecnego stanu. Wiesz co ja bym jeszcze dorzuciła? Proteiny: keratyna, jedwab, ale jako półprodukty z np. ZSK i tym tunningować maski i odżywki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tiniaczku przepraszam, coś pokopałam w ustawieniach komentarzy :)
      Chętnie przyjmę wszelkie przepisy i sugestie a o proteiny stanowczo wzbogacę maski, jak je tylko kupię ;)
      Kręconych włosów zazdroszczę strasznie :)

      Usuń
  8. Nie, nie, to ja taka niecierpliwa jestem:D
    Twoje też mają potencjał, fale będą jeszcze piękniejsze:)Próbowałaś płukanki lnianej? Świetnie nawilża.
    Przeglądałaś może kiedyś dziennik regeneracji włosów na wizazu? Kopara opada:P Jest jeszcze świetny wątek dla falowanych i kręconowłosych. FAQ iPigułka to kopalnia wiedzy. Jeżeli masz ochotę i czas, to zajrzyj tam.
    A moje kręciołki to upierdliwe stworzenia, nigdy nie wiem co będzie po umyciu:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tiniaczku powoli się wkręcam :D Na razie przeraża mnie ogrom wiedzy, ale powoli wykasowuję wszystko z mojej pielęgnacji, co mogłoby włosom się nie przysłużyć :) O żelu lnianym czytałam, ale płukanka? W sensie, że mam tą galaretkę z nasion rozcieńczyć i tym płukać?

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...