niedziela, 12 lutego 2012

Zoeva French Press Pure Glam Pigment

Cześć!


Dziś gościmy kogoś specjalnego z zagranicy, zza zachodniej dokładniej ;) 

Cudeńko jakie chciałabym przedstawić to Pure Glam Pigment niemieckiej firmy Zoeva. Moja sztuka to kolor French Press opisywany jako nasycony brąz z nutką bordo, ale poza nim mamy do wyboru jeszcze 33 odcienie.
W rzeczy samej, realny kolor produktu zgadza się z tym ze strony, co rzadko kiedy w przyrodzie się zdarza (tak firmo MAC, do Ciebie mówię!). Brąz nie jest ani zbyt ciepły ani zbyt zimny, raczej neutralny przez co nada się do każdego typu urody. Shimmer jest drobny, na powiece widać, że coś błyszczy, ale nie nachalnie, efekt w sam raz na dzień. W świetle sztucznym drobinki stają się bardziej widoczne. 


Środkowe zdjęcia w dolnym rzędzie zrobione przy użyciu flesza, który
oprócz iskierek  na żywo wydobywa bordo z pigmentu.
I wbrew pozorom, wszystkie przedstawiają ten sam pigment ;)/
Middle picture in the bottom row is taken with flash, You can see a touch of burgundy in it. And all photos present the same shade ;) 
Co przede wszystkim uderzyło mnie przy pierwszych testach:  jednokrotne przejechanie pędzelkiem po powiece pozostawiło nasyconą plamę koloru, dokładnie takiego jak w pudełeczku. No cudo Panie, cudo po prostu :) Wystarczy nabranie niewielkiej ilości, aby kolor był głęboki, co przekłada się bezpośrednio na jego wydajność,prawdopodobnie będę swój słoiczek zużywać do końca życia ;) 
Na zdjęciach poniżej pigment jest nałożony właśnie w ten sposób, myślę, że widać różnicę między nim a pigmentem Inglota i MACa.
Na bazie(UDPP) zyskuje nieco na intensywności i trwałości, ale nawet i bez niej trzyma się 6h w niezmienionym stanie na moich, bądź co bądź tłustych nieco powiekach. 


Jedno pociągnięcie pędzelka a jaka intensywność;)
nałożony na suchą skórę, w rzeczywistości pigment jest nieco chłodniejszy.
Pigment zapakowany jest w kartonik, czarny klasyczny, nieprzedstawiony na zdjęciach, ponieważ spoczywa on od dawna w koszu ;) Po otwarciu ujawnia nam się okrągłe pudełeczko, przezroczyste, co pozwala widzieć kolor produktu od razu. Dziurki zaklejone są foliowym kołeczkiem, aby pigment nie wysypał się podczas transportu, radzę je zostawić/odkleić tylko część, inaczej stanie się to co z moim :) Trzeba uważać przy otwieraniu, ale o dziwo nie wysypuje się on całą chmurą, nawet gdy się człowiek zapomni. No chyba,że się w niego kichnie... ;) Plastik z jakiego jest wykonany nie rysuje się od leżenia w kuferku a zakrętka nie pęka (czasem mi się zdarzyło  'nadpęknąć' zakrętkę przy użyciu jak sądziłam, małej siły ;))
Może kupić go w sklepie internetowym Zoeva, wysyłają bezproblemowo do Polski.  Poza pigmentami polecam przejrzeć resztę asortymentu, szczególnie kremowe linery (cudo! ale o tym innym razem) i kredki do oczu :) I nie to, żebym kusiła :D 

I last, but no least cena. 3.80 € za 1.1g produktu, dla porównania MAC 5.62€ za tą samą ilość. Z ekonomicznego punktu widzenia wybór jest prosty, ale przecież nie zawsze tak patrzymy na kosmetyki prawda? ;) 

Czas na część porównaniową. Ze swojego kuferka wyciągnęłam wszystko co mogłoby być podobne do French Press, albo przynajmniej wydawało mi się, że będzie. Tak więc drogie Czytelniczki, pigmaki MACa Sweet Siena i Nebula a także cień Patina NIE są podobne w żadnym calu do niego, niezależnie co się autorce tego bloga wydawało ;) 



Me & my buddies ;) 
Na zdjęciu po lewej, od góry, w prawo:
Mauvement MAC pigment
ME brown 850 Shu Uemura
AMC Pigment nr 80 Inglot
Style Snobe MAC e/s LE
Satin Taupe MAC e/s Reg
Hypnotizing MAC e/s LE
llusoire d'ombre 83 llusoire Chanel
Sweet Sienna MAC pigment LE

Jak widać, Sweet Sienna ma się nijak do FP ;)

Poniższe zdjęcia zawierają porównanie French Press z:
Od lewej:
1. Selfish z palety Nude'tude TheBalm
2. ciemniejsze kołeczko z Petite Guide de Style  17 Golden Glamour Bourjois (jesienna limitka sprzed paru lat, bywa w necie, ale raczej nie do dostania obecnie)
3. Brąz z palety 970 Stylish Move Dior
4. French Press Zoeva
5. AMC Pigment nr 80 Inglot
6. llusoire d'ombre 83 llusoire Chanel
7. Mauvement MAC pigment
8. ME brown 850 Shu Uemura
9. Style Snob MAC e/s LE
10. Hypnotizing MAC e/s LE
11. Satin Taupe MAC e/s Reg




Musicie mi uwierzyć na słowo, że na żywo najbliżej do niego było Satin Taupe'owi, ale był nieco jaśniejszy. Spośród przedstawionych przeze mnie odcieni, żaden nie był na tyle zbliżony, żeby móc nazwać go odpowiednikiem French Press, a pigment sam w sobie jest na tyle ciekawy, że szkoda byłoby go ominąć podczas zakupów na zoeva.de ;) 

Mam nadzieję, że powyższy post wywoła w Was chęć posiadania tego cuda :D

Pozdrawiam
M. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...