sobota, 31 marca 2012

Essence Nude Glam - Cookies&Cream 03

Mani na dziś - obiecane swatche C&C solo :)
Już w tej chwili mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że to mój ulubiony nudziak, który zgrywa się z moją skórą prawie idealnie.

piątek, 30 marca 2012

Powder Pop! Benefit - trio Dandelion, Hoola i Dallas

Cześć! 

Tej firmy jeszcze na moim blogu nie widziałyście, tak więc dziś nastąpi premiera Bardzo Ważnego Elementu w mojej codziennej kosmetyczce :D Przed Wami wesoły trójkącik, czyli Powder Pop! od Benefit'u:)

Pudełeczko ma swoje lata i od leżenia w kosmetyczce/tachania go w różnych torbach/zabierania na wyjazdy zdążyło się nieco poobdzierać, ale sama zawartość pozostała nietknięta, mimo wielu upadków (i wzlotów ;)).
Po zdjęciu wieczka widzimy taki oto obrazek: 
Dallas, Hoola,
pędzelek ;), Dandelion
Dallas, Hoola i Dandelion. Oraz pędzelek. Dokładnie widać czego używam najczęściej, a co jest prawie nietknięte ;) Zanim napiszę cokolwiek o każdym z pudrów, warto poświęcić parę słów opakowaniu i ogólnemu opisowi produktu :) Tak więc ten różowy kwadrat mieści w sobie 3x3g pudrów. Niby niedużo, ale są diabelsko wydajne, zwłaszcza, jeśli upoluje się je na Truskawie za 39zł :D (Było to ok. 3 lat temu). Gdyby nie cena, nigdy nie zdecydowałabym się na kupno tych pudrów osobno, za polskie, zbójeckie ceny w Sephorze. I zapewne żałowałabym, bo to naprawdę dobry i poręczny zestaw. Pędzelek dołączony do niego można spokojnie wywalić, bo nie nadaje się do niczego poza wypełnieniem wolnego kwadraciku w opakowaniu ;) Sama szata graficzna jest naprawdę przyjemna dla oka (jak chyba wszystkie pudry Benefit'u) i łatwa do znalezienia w przepastnej kosmetyczce ;)
Opakowanie wykonane jest z naprawdę solidnego kartonu, odpornego na większość nieszczęść jakie mogą mu się przydarzyć ;) 
Nadeszła więc kolej na opinię o każdym pudrze z osobna: 
  1. Dallas - krzyżówka brązera z różem i rozświetlaczem. Przy mojej jasnej cerze trzeba mieć naprawdę lekką rękę w nakładaniu, ale nadaje się do praktycznie każdej karnacji. Na ciemniejszych będzie jedynie delikatnym podkreśleniem policzków, na jasnych ożywiającym różem. Faktem jest, że używam go rzadko, przeważnie w wakacje, kiedy moja buzia ciemnieje. Posiada drobinki, ale są bardzo dyskretne, dla wielbicielek mocnego rozświetlenia zdecydowanie jest ich za mało.
  2. Hoola - Best Bronzer Ever. Jest matowy. Jest idealny. Serio. Żadnych pomarańczowych czy ceglastych tonów, jedynie czysty, herbatnikowy kolor. Cenię go za brak drobinek i odcień odpowiednio jasny by opalić buzię i ją wymodelować, bez rzucania się w oczy. Na ciemnej, naprawdę ciemnej karnacji będzie niewidoczny, zdecydowanie to typ dla bladolicych. 
  3. Dandelion - mniszek to róż z delikatnie rozświetlającymi drobinkami złota. Jasny, a nawet bardzo, bardzo jasny. Trudno się nim skrzywdzić, chyba, że nałoży się tonę ;) Niektóre Dziewczyny stosują go jak puder do twarzy, ale u mnie nie dało to efektu. Wolę używać go jako odświeżacza wyglądu i rozpromieniacza ;) Na ciemnych karnacjach nie będzie widać go w ogóle. 
Widoczne na swatchu pudry są nałożone naprawdę hojną ręką, z Dandelion'a musiałam skrobać by mój aparat złapał plamę koloru :) 
Hoola
Dallas
Dandelion, po prawej w świetle sztucznym, drobinki są lepiej widoczne :)
Dallas, Hoola, Dandelion w świetle dziennym, nie bezpośrednim
O jakości pudrów mogę wypowiadać się w samych superlatywach. Nie są ani za miękkie, ani za twarde. Nabierają się na pędzel (używam pędzla do różu The Body Shop lub skośnego z Sephory) w odpowiedniej ilości i nie pylą zbyt mocno. Nakładają się bez plam, równo. Na mojej mieszanej buzi trwają spokojnie, może nie do końca dnia, ale 8h bez problemu, potem blakną. 
Po zakupie przeleżały trochę w kufrze, i bardzo się ciesze, że odkryłam je na nowo. Używam Hooli praktycznie codziennie od roku i widać jaki jest w niej ubytek ;) Z pewnością kupię wersję pełnowymiarową kiedy ta mała mi się skończy, ale nie powtórzę zakupu Dandeliona. W kufrze czeka na swoją kolej Thrrrob, który jest bardzo, ale to bardzo podobny, a ja mam również inne róże w tym odcieniu i nie potrzebuję kolejnego (ale za opakowanie wersji pełnowymiarowej D. to bym się dała pokroić, jest po prostu świetne :)). Dallas nie skończy mi się chyba nigdy w tym tempie, więc na razie nawet nie rozważam powtórnego zakupu, lub też jego braku ;) 

W tej chwili na Truskawie dostępny jest zestaw pudrów Powder Pop! zawierający Dallas, Dandelion'a i Coralistę w cenie 119,50zł co uważam za całkiem dobry deal zważywszy na cenę jednego pudru w Polsce - 155zł. W USA pudry te kosztują 28$, co nawet przy obecnym kursie dolara daje sporo poniżej sephorowej kwoty. Ja resztę swoich box'ów zamawiałam z ich strony oficjalnej i byłam naprawdę zadowolona z szybkości przesyłki, zapakowania i gratisów. O ile dobrze pamiętam na zakupy powyżej 100$ przesyłka international jest za free, więc wystarczy zebrać się we dwie lub też jedną osobę ;) i zamówić :) 

Jest tylko jeden problem z produktami Benefitu, które podrabiane są naprawdę gremialnie i często w tak dobry sposób, że tylko wprawne oko będzie w stanie odróżnić je od oryginału. Uważajcie na nie, czasem warto dołożyć trochę grosza, a cieszyć się pełnowartościowym i dobrym jakościowo produktem, zamiast jego nędzną imitacją :) 

Pozdrawiam
M. 

Poszukiwane kolory Blaugrany ;)

Moje drogie Czytelniczki, lub też Czytelnicy :)


Potrzebuję Waszej porady :) Otóż poszukuję lakierów, które na paznokciach oddadzą wiernie kolory FC Barcelona zwane również Blaugraną ;) Jako fanka tej drużyny od dawna nie ustaję w poszukiwaniach, ale na razie spełzają one raczej na odcieniach w miarę podobnych, a ja nie chcę zadowalać się substytutami ;)
Dobrze byłoby, gdyby nie były one z półki Chanel, ale ostatecznie i to przeboleję ;)


Dla niezainteresowanych futbolem, a znających się na kolorach:


źródło: www.blaugrana.pl
źrodło: http://commons.wikimedia.org/wiki/
Uprzedzając wszelkie pytania: tak wiem, że to bordo i granat, ale mam zarówno bordowe i granatowe lakiery i porównywałam je z oryginałem na Camp Nou, i żaden nie trafiał w kolor :)


Mam nadzieję, że pomożecie :)


Pozdrawiam
M. 

czwartek, 29 marca 2012

Essence Stay All Day Eyeshadows - 02 Glammy Goes To... & 06 Rock Chic

Cześć!

Pogoda za oknem paskudna, więc dziś coś rozjaśniającego dzień i ... moje powieki :) 

Kremowe cienie Essence dorwałam w zawrotnej cenie 3.99 za sztukę na dogorywającej już wyprzedaży. Żałuję, że były tylko te dwa kolory bo z chęcią zaopatrzyłabym się w przynajmniej dwa kolejne, ale nie ma tego złego, może jeszcze gdzieś trafię :) Jeśli nie to pozostaje grzecznie potuptać do Natury i zapłacić za nie cenę regularną czyli 11.99zł. Nie jest to zbyt duża kwota, tym bardziej za jakość jaka zamknięta jest w pudełeczku, ale o tym za moment :) Teraz słów kilka o pojemności. Zakręcany, plastikowy słoiczek z wypukłą nakrętką mieści 5.5g cienia, które powinnyśmy zużyć w 12 miesięcy od otwarcia. Jeśli ktoś kupi macany, to oczywiście czas ten mu się skraca niestety..
 
W chwili obecnej na stanie mam dwa kolory Glammy Goes To... i Rock Chic. Glammy to złoto, iskrzące, metaliczne, ale jednak świetnie nadające się do dziennego makijażu (pod warunkiem, że lubimy blink-blink na powiekach ;)). Jak widać na zdjęciach poniżej, na mojej łapce znika kompletnie i prawie wtapia się w skórę, ale na powiece jest widoczny i mocno rozjaśniający. Rock to grafit, bardzo ciemna szarość z milionem drobinek, nieco mniej metaliczny od swego złotego brata, ale nadal mocno błyszczący. Dla mnie to świetna baza pod ciemne cienie, lub noszony solo, mocno roztarty jako smoky. 
 
Najbardziej jednak zaskoczyły mnie jakością. Przyznam szczerze, że mam wybrane, ulubione kosmetyki z Essence a także buble na jakie zdarzyło mi się natrafić podczas testowania różnych produktów tej firmy, ale nigdy nie interesowałam się ocenami cieni w kremie. Niespodzianka spotkała mnie kiedy po 7h pobytu na uczelni wróciłam do domu, spojrzałam w lusterko i kopara opadła... Nic nie zlazło, nic się nie zrolowało, jak nałożyłam (krzywo w dodatku ;)) tak się trzyma. Bez bazy! Moje powieki są raczej tłuste i jeśli nie nałożę czegoś pod spód, dość szybko zamiast pięknego makijażu mam dwie kolorowe kreski w załamaniu powieki. Essence w jakości spokojnie równa się z moimi ulubionymi Chanel'ami, za prawie 1/10 ceny :) Życie czasem bywa piękne, czyż nie? 
Po 7h noszenia... wszystko na swoim miejscu :) 
Czym je nakładam? Ano z racji długości moich szponów, palcem raczej mi nieporęcznie, więc używam dużego, płaskiego pędzla doocznego z Sephory i mniejszego, języczkowatego, aby pokryć skórę tuż przy rzęsach. Jeśli nabierzemy zbyt dużo cienia na pędzelek może się on wałkować, ale wystarczy to rozetrzeć i już jest cacy :D Nakładając go metodą pac-pac uzyskamy równe, mocne krycie, rozcierany palcem jest zdecydowanie bardziej transparentny.
02 Glammy Goes To...
06 Rock Chic

Podsumowując to jedne z lepszych kremowych cieni jakie są dostępne na rynku, szczególnie w tej półce cenowej, więc jeśli jeszcze nie macie ich w swoich kuferku, to pędem do drogerii :) Osobiście chętnie zobaczyłabym w asortymencie jeszcze inne kolory, jak fiolet, zieleń lub granat :)

Czujecie się skuszone? Mam nadzieję, że tak ;)
Pozdrawiam
M. 

środa, 28 marca 2012

Bell Glam Wear - 403

Kolejny post z cyklu lakierowego :)
Pozostając w temacie koralu i wszystkich jego odmian dziś ta brzoskwiniowa. Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że mimo iż Glam Wear'y to jedne z bardziej lubianych i wysoko ocenianych lakierów na wizażowym KWC, to ja osobiście za nimi nie przepadam i kupuję jedynie dla koloru :)


wtorek, 27 marca 2012

NOTD - Essence w natarciu :)

Obiecany mani, który gości u mnie od wczoraj :) Bardzo delikatny, ale dzięki flejksom z toppera zauważalny przez otoczenie :) Ostatnio poszukiwałam czegoś, co nie będzie mocno widoczne, ale też nie zginie we wiosennym słońcu. Sam C&C, który jest prześlicznym nudziakiem, ma właściwie kolor mojej skóry i potrzebował czegoś ekstra, więc sięgnełam po topper. Strzał w 10! 
Na zdjęciach widzicie dwie warstwy Cookies&Cream <3 pokrytego jedną warstwą toppera Night in Vegas i warstwą Seche. 
Na żywo pomarańcz na flejksach mieni się na wszystkie kolory tęczy, na zdjęciach niestety tego nie widać :/ 50% uroku tego mani pożarł aparat więc zdaję się na Waszą wyobraźnię :) 
Bo na rozmazanym lepiej widać.... ;) 
Recenzje produktów będą zamieszczane osobno, ale już teraz polecam pomacać Cookies&Cream, a nawet kupić bez macania :D Jest świetny! Topper wydaje mi się być bardzo podobny do flejksowego lakieru My Secret, ale to jeszcze sprawdzę i z pewnością zobaczycie fotorelację na blogu :) 

Mam nadzieję, że się spodobało i będziecie kopiować mój pomysł, aż miło ;)  
Pozdrowienia
M. 

MAC Hey Sailor LE - atak marynarskich pasków na wiosnę 2012 :)

Późnowiosenne kolekcje MACa są zawsze duże i różnorodne, a przede wszystkim mocno zapowiadające lato :) Po rewelacyjnej To The Beach (2010) i mniej fajnej Surf Baby! (2011) na maj tego roku planowany jest atak granatu, bieli i czerwieni, czyli motywu znanego z letniej mody od dobrych kilkudziesięciu lat i przewijającego się każdego lata :)

poniedziałek, 26 marca 2012

Essence' owe łupy..., bo wszyscy lubią haul'e, czyż nie?

Cześć!

Tytuł właściwie mówi Wam wszystko ;) Parę dni temu przypadkiem trafiłam na szafę Essence, w której dziwnym trafem uchowały się jeszcze cienie w kremie i zielony liner w zawrotnych cenach 3.99zł za sztukę. Oczywiście nie mogłam nie kupić, krótka wewnętrzna walka mojego mózgu z argumentami "Przecież masz tego już tyle" i "Nie malujesz się na zielono" została sromotnie przegrana przez trzy cyfry składające się na cenę każdego z produktów ;) Następnego dnia z pełną perfidią względem mojego portfela, pomaszerowałam do jedynej w mieście Natury i stojąc przed szafą Essence wyglądałam mniej więcej tak :D 
Źródło
Wszystkie nowości!!! Dwie pełniutkie szafy!!! Tyle dobra!!! Nie spłukałam się jednak za bardzo, wyszłam z 3 lakierami i żelem do skórek, chociaż chęci miałam na kolejne 10 :D Testowałam również bazę rozświetlającą i chyba wpadła na wishlistę, muszę się jej przyjrzeć bliżej, ale zapowiada się na naprawdę fajny produkt. 
Na zdjęciach zobaczycie również błyszczyk z kolekcji Eclipse, na który polowałam od X czasu, a znalazłam go w koszyczku z różnymi limitkami w mojej ulubionej drogerii, oraz lakier Oriflame zamówiony na próbę, zobaczymy co z niego wyniknie :) 
Eyeliner 04 I Love NYC, cienie Stay All Day: czarny 06 Rock Chic,  złoty 02 Glammy goes to... 

środa, 21 marca 2012

Vipera Jumpy Nail Polish nr. 138

Cześć!

Dzisiaj lakierowych swatchy ciąg dalszy ;) W dniu dzisiejszym przedstawię Wam coś z lakierowej półki dobre i tanie,  a mianowicie produkt polskiej firmy Vipera - lakier Jumpy o numerze 138. W buteleczce jest to piękny duochrom, bordo mieniące się na złoto i zielono, na paznokciu niestety efekt ten zanika i otrzymujemy jedynie frostowe bordo. Szkoda, bo lakier ten kupiłam głownie dla jego dwoistej natury. Nie narzekam jednak aż tak bardzo, bo kolor sam w sobie jest ładny i elegancki. 





poniedziałek, 19 marca 2012

Inglot Nail Enamel Matte 720

Cześć!

Inglot to jedna z najbardziej popularnych polskich marek jeśli chodzi o cienie i lakiery, głownie z powodu szerokiego wyboru kolorów. Mnie, szczerze mówiąc jakoś Inglot nie kręci, ale czasem na fali zakupowego szału ;) zdarzy się, że coś wpadnie we me ręce. Tak było i z tym lakierem - malinowym koralem z serii matowej o numerze 720. 
W cieniu (najwierniejsze oddanie koloru)

Matowe lakiery w Inglocie dostępne są od paru dobrych lat, i jak już zapewne wielu z Was wiadomo, dają niecałkowicie matowy efekt, raczej satynowy. Kolor posiadany przeze mnie to mieszanka różu i koralu, spokojna i elegancka. Do pełnego krycia potrzeba 2 warstw. Nakłada się go raczej dobrze, ale czasem potrafi być nieco kredowy i tworzyć nierówności na paznokciach. Jak na lakiery Inglota wysycha w tempie wręcz ekspresowym, czyli ok 20 min na obie warstwy ;) Zasychając tworzy satynową powłokę, która już po 2 dniach zaczyna wyglądać jak zwykły, błyszczący lakier, a po 3 dniach zaczyna się ścierać i odpryskiwać. Niestety, bo kolor jest ładny i oryginalny, bardzo letni, mnie kojarzy się z jakimś owocem ;) Czasem nakładam na niego Seche by przedłużyć trwałość i dodać blasku. W moim egzemplarzu również pędzelek jest nieco źle przycięty, ale to zawsze można naprawić nożyczkami ;)  Niemniej jednak, w również nie lubianych przeze mnie Bell Glam Wear pędzelki zawsze były w idealnym kształcie. 

Mimo swej średniej jakości, mam ten lakier od 3 lat i nadal nie zmienił swej konsystencji i właściwości. Właściwie to przypomina mi te stare Ingloty kupowane za 12 zł, które można było trzymać i 7 lat i nadal były ok (Ostatnio wywaliłam taki po 7 latach, bo... się skończył, wcale nie dlatego, że był stary i glutowaty ;))
Moje paznokcie nie do końca lubią współpracę z Inglotem, czy to normalnych czy matowym, dlatego ja sama poleciłabym go jedynie dla koloru, nie dla wyjątkowej trwałości, ale jeśli lubujecie się w produktach tej firmy, to serdecznie polecam na zbliżającą się porę roku ;) 

W pełnym słońcu
W pełnym słońcu vol. 2 (W rzeczywistości jest bardziej malinowy)
Uroczy pędzelek...
A tu producent twierdzi, że lakier jest matowy ;) 
Lakiery Inglota dostępne są w firmowych salonach i stoiskach-wyspach w centrach handlowych. 16 ml kosztuje ok. 20zł, nie wiem ile dokładnie, dawno nie kupowałam ;)  Cena jest do przełknięcia zwłaszcza za ilość lakieru jaką dostajemy, oczywiście pod warunkiem, że lubimy Inglota ;) 

Macie go w swoich zbiorach? A może dopiero chcecie mieć? Czekam na Wasze opinie :)
Pozdrawiam
M. 

sobota, 17 marca 2012

MAC By Request, czyli jak wydębić od klientów jeszcze trochę kasy...

Firma MAC wpadła jakiś czas temu na genialny w swej prostocie pomysł :) Rzucić parę kolorów cieni, szminek i błyszczyków z poprzednich kolekcji a kupujący niech wybiorą 3 najbardziej pożądane i zrobimy z tego mini kolekcję. Idea zacna jak najbardziej, ale wykonanie już niekoniecznie.
Co najważniejsze kolekcja ta NIE będzie dostępna w Polsce, a w USA tylko on-line więc kto się czaił na perełki sprzed lat kilku, niech odpuści ;)

 

W głosowaniu do wyboru mamy:

1. Cienie: 
  • Cool Heat (LE Cool Heat 06.2008)
  • Guacamole (LE Salsabelle 05.2004)
  • Heavenly Bliss (LE Eden Rocks 05.2001)
  • Jete (LE Danse 12.2006) 
  • Moth Brown (LE Madame B. 02.2005)
  • Solar White (LE Cool Heat 06.2008) 
2. Szminki: 
  • 3N (LE  N Collection 01.2008)
  • Candy Yum Yum  (LE Quite Cute 04.2011)
  • Eden Rocks  (LE Eden Rocks 05.2001) 
  • Moxie  (LE Retro Matte Lipsticks 09.1999) 
  • Rocker  (LE Time Rocker jesień 1999) 
  • Shitaki  (LE Cuisine 03.2001) 
3. Błyszczyki: 
  • 2N (LE  N Collection 01.2008)
  • Cult of Cherry (LE Cult of Cherry 09.2008)
  • Emancipation (LE Wonder Woman 02.2011)
  • Flash of Flesh (LE D’Bohemia 05.2005)
  • Icescape (LE Love Lace 12.2009)
  • Bait (LE Lure 06.2006)


Z powyższych 18 propozycji, 9 zostanie przywrócone jako owa ekskluzywna kolekcja jesienią 2012
Swatche: SzminkiCienieBłyszczyki
Głosować można na Facebook'u: https://apps.facebook.com/macbyrequest/
Przypuszczam, że w Stanach będzie na tą kolekcję szał wielki i nieopisany i MAC zarobi kupę kasy, tak jak było to w przypadku Bloggers' Obssesion. 
Zastanawiam się natomiast jakim kluczem kierowali się ludzie w MACu wybierając takie a nie inne kolory? Czy zamiast trzech, prawie jednakowych błyszczyków nie można było bardziej zróżnicować odcieni? Albo też od początku pozwolić klientkom zgłaszać własne propozycje kolorów jakie chętnie zobaczyłyby ponownie i dopiero z nich wybierać te zwycięskie, z największą ilością głosów? Poza tym czy naprawdę brązowa szminka była bestsellerem w tamtej kolekcji, aż takim by umieszczać go jako jeden z najlepiej sprzedających się produktów na przestrzeni ostatnich ponad 10 lat? I co najważniejsze, dlaczego kolekcja ta nie może być international, aby w krajach, w których MACa w latach 90. się nie uświadczyło, można było owe produkty nabyć? Sam pomysł jest świetny i bardzo chętnie widziałabym zupełnie inne kolory.

Polityka MACa w ostatnim czasie zaczyna mnie nieco denerwować i dziwić. Rozumiem, że jest to firma wyróżniająca się systemem wprowadzania produktów, ich przeznaczeniem, a także w większej części, jakością, ale for fuck sake poza Ameryką też są ludzie i to tacy, którzy MACa lubią i chętnie zakupią, a powtarzanie w kółko podobnych odcieni w limitkach nie jest zwyczajnie fair. IMO powoli ta firma zaczyna gdzieś pośród 15 kolekcji wypuszczanych w ciągu roku gubić swoją jakość i filozofię, a szkoda...

Jakie jest Wasze zdanie? Chętnie posłucham opinii na ten temat :)

Pozdrawiam ciepło i wiosennie
M.

Zielono mi!, czyli Patrykowe pazurki :)

Do wyglądu irlandzkiej dziewczyny dużo mi brakuje, ale przecież dzień świętego Patryka, przypadający dzisiaj, świętować mogę, skoro nawet wiosna za oknem postanowiła zamanifestować swoją obecność i wziąć w nim udział :) 
Nie zaprezentuję dzisiaj zielonego makijażu, bo w zieleniach mi zwyczajnie źle. Zielone oczy +  zielone cienie to zbyt dużo szczęścia naraz ;) Moim wkładem w dzisiejsze święto są trawiastozielone pazurki.
Muszę przyznać, że sama nigdy nie kupiłabym sobie takiego odcienia, ale skoro jestem w jego posiadaniu to czemu by nie użyć :) 
Ladies & Gentlemen przed Wami:  Rimmel I <3 Lasting Finish w kolorze 260 Green Grass. 

poniedziałek, 12 marca 2012

Niebieskie lakiery - przegląd

Zgodnie z wczorajszym sneek peekiem, dziś zamieszczam swatche wszystkie tego co niebieskie w moim pudle z lakierami ;)
Mamy tu pełen przegląd od baby blue do ciemnego blurple, ale nadal brakuje mi kilku odcieni shimmerowego granatu, a także tego idealnego do zrobienia mani w kolorach Blaugrany :D
Fanką błękitów i granatów stałam się zeszłej wiosny kiedy kupiłam moje ukochane Speed of Light Blue z edycji limitowanej Essence. Od tamtego czasu powoli zawitały do mnie nawet i granaty, ale muszę przyznać, że nie wszystkie odcienie niebieskiego mnie kręcą ;) Nie lubię kolorów denimu, które mają wykończenie kremowe (czyli np. nr 200 i 202 z tej kolekcji KLIK!) i przykurzonych odcieni granatu. No nie lubię i już! Dla mnie granat musi być shimmerowy i nasycony, a już ideałem byłby taki który ma mnóstwo srebrnego brokatu i wygląda jak nocne niebo <3
Tak więc po krótkim wstępie zapraszam na swatche;)


Speed of Light Blue - Essence LE You Rock! maj 2011
Ukochany i jedyny baby blue. W buteleczce widoczny jest turkusowy shimmer i delikatne różowe drobinki, ale na paznokciu wygląda na krem. Dwie cienkie warstwy wystarczą do pełnego krycia.
Ktoś zna odpowiednik który mogłabym nadal kupić? Ozłocę na odpowiedź, serio ;)


Wielki błękit 201 - Colour Alike LE Denim
Przypadkowy zakup, podczas poszukiwań tego powyżej ;) Okazało się, że jest jednak ciemniejszy i intensywniejszy na paznokciu, ale to nadal ten odcień jasnego błękitu który lubię. Bardzo optymistyczny i prowokujący pytania "A co to?" ;) W buteleczce ma identyczny shimmer jak SoLB, ale i w tym przypadku na paznokciu go nie widać. Sprawia on jednak, że kolor jest hmm.. nie kredowy, nie wygląda tak jak niektóre paskudne pastele ;) W opakowaniu jest jaśniejszy niż na paznokciach. Dwie warstwy spokojnie dają krycie, bardzo miło się nim maluje :)


599 - Extra Long Lasting Ados
Wyraźny, mocny błękit. Nasycony, kremowy i pięknie się rozprowadzający. W porównaniu do poprzednich wygląda jakby zawierał nieco zieleni, tak ~5% ;) Ale nałożony solo jest po prostu niebieski. Świetnie się rozprowadza, dwie warstwy dają kompletne krycie.


Forget-Me-Not - Essence LE Blossoms etc. kwiecień 2011
Nie jest to dla mnie kolor niezapominajek, ma zbyt dużo fioletowych podtonów. Nie zmniejsza to jednak jego uroku ;) To kolor który powstaje z wymieszania błękitu i lawendy, nieco przykurzony, ale w buteleczce zawiera niebieski shimmer. Jeśli się ktoś mocno uprze to i na moim paznokciu go zobaczy ;) W przeciwieństwie do swojego żołtego brata z tej samej edycji (bleh...) ten ma świetną konsystencję i dwie warstwy wystarczą do pełnego pokrycia paznokci.
Speed of Light Blue, Wielki błękit, 599, Forget-me-not

Rozdanie u Beauty and Mac :)

Przemiła Marti z Beauty and MAC ma kilka ciekawych rzeczy dla Nas :) I to naprawdę smakowite kąski, zwłaszcza dla kogś, kto lubi Pearlglide'y tak jak ja ;) 
Do wyboru mamy dwa zestawy: 
przeznaczony dla aktywnych czytelniczek bloga Marti, w skład którego wchodzą: 

  •  LUSHowy domek/skarbonka, w skład którego wchodzą:
Gingerbread House - bubble bar
Candy Mountain - bubble bar
Cinders - bath ballistic
So White - bath ballistic
  • MAC Hocus Focus Colourful Face Kit, w skład którego wchodzą:
2 Beauty Powder - Sunsparked Pearl i Pretty Baby
1 Sheertone Shimmer Blush - Peachykeen
  • Bobbi Brown Long-Wear Gel Eyeliner - Denim Ink
  • MAC Pearlglide Eye Liner - Black  Russian
  • Lancome Hypnose mascara - Noir Hypnotic - wersja mini
  • Lancome Le Crayon Khol - Noir - wersja mini

także zestaw nr. 2 już dla tych co czytają a niekoniecznie komentują 

  • LUSHowy zestaw, w skład którego wchodzą:
Glogg Shower Gel - 100g
Northern Lights Soap
  •  MAC PRO wegdes
  • MAC Prep + Prime Skin Base Visage
  • MAC Pearlglide Eye Liner - Black  Russian
  • Lancome Hypnose mascara - Noir Hypnotic - wersja mini
  • Lancome Le Crayon Khol - Noir - wersja mini
Klikając w poniższy link przeniesiecie się do strony z rozdaniem: http://beautyandmac.blogspot.com/2012/03/rozdanie.html 

Cóż więcej mówić, życzę Wam ... i sobie powodzenia ;) 

Pozdrowienia 
M. 

niedziela, 11 marca 2012

Ostatnie łupy + mały sneek peek ;)

Tak, wrócilam! :D Cieszycie się prawda? Powiedzcie, że tak, bo tęskniłam:D 

Po załatwieniu Naprawdę Ważnej Sprawy mam w końcu więcej czasu na blogowanie i masę pomysłów co by tu pokazać w pierwszej kolejności. 
Na pierwszy ogień idzie wczorajszy wrocławski haul: 

czwartek, 1 marca 2012

Nails of The Day - Models Own & H&M

Uległam modzie na pokazywanie naszych NOTD, czyli po polsku mówiąc manicure dnia ;) Dziś, a właściwie od wczorajszego wieczora na moich pazurkach gości kompozycja składająca się z:
  • 1 warstwy OPI Dulce de Leche, który jest kolorowym podkładem pod: 
  • 2 warstwy H&M Pink Pearl, kupiony w zestawie z dwoma innymi KLIK!, jeszcze przed Świętami, ale w swoim H&M widziałam je nadal, w cenie 15,90 (?)
  • 2 warstwy Models Own Pink Fizz  na placu serdecznym, zamiast Rose Pearl
  • 1 warstwy Seche Vite (<3)
Niekoniecznie jestem mistrzem w dokładnym malowaniu paznokci, więc wrażliwym odradzam powiększanie zdjęć ;) Ten zestaw kolorów jest na tyle delikatny, że stosuję go na co dzień, nosząc grubą warstwę brokatu jako biżuterię ;) chociaż na wieczór też się sprawdza, Pink Fizz pięknie połyskuje w sztucznym świetle :)

Enjoy ;)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...