piątek, 30 marca 2012

Powder Pop! Benefit - trio Dandelion, Hoola i Dallas

Cześć! 

Tej firmy jeszcze na moim blogu nie widziałyście, tak więc dziś nastąpi premiera Bardzo Ważnego Elementu w mojej codziennej kosmetyczce :D Przed Wami wesoły trójkącik, czyli Powder Pop! od Benefit'u:)

Pudełeczko ma swoje lata i od leżenia w kosmetyczce/tachania go w różnych torbach/zabierania na wyjazdy zdążyło się nieco poobdzierać, ale sama zawartość pozostała nietknięta, mimo wielu upadków (i wzlotów ;)).
Po zdjęciu wieczka widzimy taki oto obrazek: 
Dallas, Hoola,
pędzelek ;), Dandelion
Dallas, Hoola i Dandelion. Oraz pędzelek. Dokładnie widać czego używam najczęściej, a co jest prawie nietknięte ;) Zanim napiszę cokolwiek o każdym z pudrów, warto poświęcić parę słów opakowaniu i ogólnemu opisowi produktu :) Tak więc ten różowy kwadrat mieści w sobie 3x3g pudrów. Niby niedużo, ale są diabelsko wydajne, zwłaszcza, jeśli upoluje się je na Truskawie za 39zł :D (Było to ok. 3 lat temu). Gdyby nie cena, nigdy nie zdecydowałabym się na kupno tych pudrów osobno, za polskie, zbójeckie ceny w Sephorze. I zapewne żałowałabym, bo to naprawdę dobry i poręczny zestaw. Pędzelek dołączony do niego można spokojnie wywalić, bo nie nadaje się do niczego poza wypełnieniem wolnego kwadraciku w opakowaniu ;) Sama szata graficzna jest naprawdę przyjemna dla oka (jak chyba wszystkie pudry Benefit'u) i łatwa do znalezienia w przepastnej kosmetyczce ;)
Opakowanie wykonane jest z naprawdę solidnego kartonu, odpornego na większość nieszczęść jakie mogą mu się przydarzyć ;) 
Nadeszła więc kolej na opinię o każdym pudrze z osobna: 
  1. Dallas - krzyżówka brązera z różem i rozświetlaczem. Przy mojej jasnej cerze trzeba mieć naprawdę lekką rękę w nakładaniu, ale nadaje się do praktycznie każdej karnacji. Na ciemniejszych będzie jedynie delikatnym podkreśleniem policzków, na jasnych ożywiającym różem. Faktem jest, że używam go rzadko, przeważnie w wakacje, kiedy moja buzia ciemnieje. Posiada drobinki, ale są bardzo dyskretne, dla wielbicielek mocnego rozświetlenia zdecydowanie jest ich za mało.
  2. Hoola - Best Bronzer Ever. Jest matowy. Jest idealny. Serio. Żadnych pomarańczowych czy ceglastych tonów, jedynie czysty, herbatnikowy kolor. Cenię go za brak drobinek i odcień odpowiednio jasny by opalić buzię i ją wymodelować, bez rzucania się w oczy. Na ciemnej, naprawdę ciemnej karnacji będzie niewidoczny, zdecydowanie to typ dla bladolicych. 
  3. Dandelion - mniszek to róż z delikatnie rozświetlającymi drobinkami złota. Jasny, a nawet bardzo, bardzo jasny. Trudno się nim skrzywdzić, chyba, że nałoży się tonę ;) Niektóre Dziewczyny stosują go jak puder do twarzy, ale u mnie nie dało to efektu. Wolę używać go jako odświeżacza wyglądu i rozpromieniacza ;) Na ciemnych karnacjach nie będzie widać go w ogóle. 
Widoczne na swatchu pudry są nałożone naprawdę hojną ręką, z Dandelion'a musiałam skrobać by mój aparat złapał plamę koloru :) 
Hoola
Dallas
Dandelion, po prawej w świetle sztucznym, drobinki są lepiej widoczne :)
Dallas, Hoola, Dandelion w świetle dziennym, nie bezpośrednim
O jakości pudrów mogę wypowiadać się w samych superlatywach. Nie są ani za miękkie, ani za twarde. Nabierają się na pędzel (używam pędzla do różu The Body Shop lub skośnego z Sephory) w odpowiedniej ilości i nie pylą zbyt mocno. Nakładają się bez plam, równo. Na mojej mieszanej buzi trwają spokojnie, może nie do końca dnia, ale 8h bez problemu, potem blakną. 
Po zakupie przeleżały trochę w kufrze, i bardzo się ciesze, że odkryłam je na nowo. Używam Hooli praktycznie codziennie od roku i widać jaki jest w niej ubytek ;) Z pewnością kupię wersję pełnowymiarową kiedy ta mała mi się skończy, ale nie powtórzę zakupu Dandeliona. W kufrze czeka na swoją kolej Thrrrob, który jest bardzo, ale to bardzo podobny, a ja mam również inne róże w tym odcieniu i nie potrzebuję kolejnego (ale za opakowanie wersji pełnowymiarowej D. to bym się dała pokroić, jest po prostu świetne :)). Dallas nie skończy mi się chyba nigdy w tym tempie, więc na razie nawet nie rozważam powtórnego zakupu, lub też jego braku ;) 

W tej chwili na Truskawie dostępny jest zestaw pudrów Powder Pop! zawierający Dallas, Dandelion'a i Coralistę w cenie 119,50zł co uważam za całkiem dobry deal zważywszy na cenę jednego pudru w Polsce - 155zł. W USA pudry te kosztują 28$, co nawet przy obecnym kursie dolara daje sporo poniżej sephorowej kwoty. Ja resztę swoich box'ów zamawiałam z ich strony oficjalnej i byłam naprawdę zadowolona z szybkości przesyłki, zapakowania i gratisów. O ile dobrze pamiętam na zakupy powyżej 100$ przesyłka international jest za free, więc wystarczy zebrać się we dwie lub też jedną osobę ;) i zamówić :) 

Jest tylko jeden problem z produktami Benefitu, które podrabiane są naprawdę gremialnie i często w tak dobry sposób, że tylko wprawne oko będzie w stanie odróżnić je od oryginału. Uważajcie na nie, czasem warto dołożyć trochę grosza, a cieszyć się pełnowartościowym i dobrym jakościowo produktem, zamiast jego nędzną imitacją :) 

Pozdrawiam
M. 

4 komentarze:

  1. chciałabym mieć jakiś ich róż, mam póki co tylko hoolę, też poluję czasem na strawberry :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hoola od dawna mnie intryguje, chętnie bym potestowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam Dandelion'a - byłam bardzo zadowolona :)
    Dzięki Twojemu wpisowi chyba niebawem znowu polecę po niego do Sephory :D
    Buziaki i dodaję do obserwowanych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyny bierzcie Hoolę nawet w ciemno :) Jest warta każdej złotówki, albo też dolara, zależy gdzie, kto kupuje ;) A jak Wam nie podpasuje to ja chętnie przygarnę :D

    @Pastelowa Wiśnia
    Jak używałaś Dandeliona? Jako różu czy jakoś inaczej, bo do mnie nie przemawia idea używania go na całą twarz :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...