wtorek, 17 kwietnia 2012

Essence Colour&Go - Hard To Resist 76

Kontynuując serię postów przedstawiających lakiery C&G dziś, po krótkiej przerwie wracam z granatem, któremu zgodnie z nazwą, nie można się oprzeć ;) - to Hard to Resist o numerze 76. Jest on normalnie dostępny w stałej kolekcji Essence w cenie 5.49zł za 5.5ml 
HtR to głęboki granat z shimmerem, nasycony, lśniący, ale kryjący dopiero po 2 warstwach. Kolor przypomina mi szafiry skrzące się w świetle słonecznym. Nakłada się gładko, bez widocznych pociągnięć pędzelka tworząc jednolitą powłokę. Żadnych bąbelków, co jest dużym plusem. Schnie tak jak i reszta C&G, które mam - ok. 20 minut w przypadku dwóch warstw. 3 dni trzyma się bez zarzutu, nie tracąc nic z blasku, potem go zmywam, zgodnie ze swoim zwyczajem ;) 
Pędzelek mały, ale wariat ;) czyli daje radę pomalować w kilku pociągnięciach moją całkiem sporą płytkę paznokciową. Nabiera dość akuratną ilość lakieru, który sam w sobie ma odpowiednią konsystencję, niezbyt gęsty, ale i nie rozlewa się po skórkach. Jasne, że nie jest to lakierowy ideał, ale w chwili obecnej to najładniejszy granat jaki mam. 
Cieszę się, ze nie ma problemu z jego dostępnością, bo wyparowuje z buteleczki w naprawdę szybkim tempie. Do tej pory nie poruszałam tej kwestii w recenzji lakierów C&G, ale zarówno one, jak i Nude Glam po 2-3 użyciach mają zauważalny ubytek w butelce, a nie nakładam nie wiadomo ile warstw. Swojego Cookies&Cream użyłam może 10 razy na obie dłonie, a nie ma już połowy opakowania, więc jeśli pokochacie jakiś kolor radzę znaleźć jakiś bardziej ekonomiczny odpowiednik :) 

I tzw. gratis czyli HtR pokryty glitterem Edward z wycofanej już, bliźniaczej serii Essence Nail Art Twins.  W przezroczystej bazie zatopione są zielone kwadraty, gruby, niebieski, okrągły brokat w różnych odcieniach tego koloru i drobniejszy, również okrągły brokat holograficzny jak w topperze Hello Holo. Nie udało mi się upolować Belli do kompletu, ale uważam, że dwie warstwy Edwarda na granacie prezentują się absolutnie zajebiście ;) szczególnie w cieniu. Me very like it! Ten zestaw przypomina mi łagodniejszą nieco wersję również Essence'owego i popularnego ostatnio na blogach Blue Addicted. Wydaje się też być dobrym combo do zrobienia na pazurkach swojej własnej galaktyki ;)

Edward doczeka się osobnej notki, jest tego wart ;) Tak jak i drugi posiadany przeze mnie topper z tej serii - Troy, ale ten wystąpi już w parze z Gabriellą. 
W słońcu i jak zwykle... bo na rozmazanym lepiej widać ;) 
W cieniu - abso-fuckin'-lutely amazing!
Czy polubiłyście je tak jak ja? Mam nadzieję, że tak :)
Czekam na Wasze opinie :)

Pozdrawiam
M.

2 komentarze:

  1. nie no, aż wstyd się przynać, że nie mam ani jednego toppera! czas to nadrobić :) Wyglądają bosko :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...