wtorek, 24 kwietnia 2012

Essence Stay All Day Eyeshadow - 05 Camp Rock

Kolejny kremowy cień Essence dołączył do mojej kolekcji, po zauroczeniu jego dwoma poprzednikami KLIK!, tym razem niestety w cenie regularnej - 11.99zł. Poluję jeszcze intensywnie na odcień miedziany, ale jak na złość w 5 punktach, w których mają szafy Essence akurat jego nie było :/  
Dla przypomnienia:  5.5g cienia otrzymujemy za kwotę podaną powyżej, należy go zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia. 


Camp Rock 05 metaliczna zieleń wymieszana z szarością, czasem wpadająca w oliwkę/khaki, bardzo niejednoznaczna. W opakowaniu jest ciemniejsza niż na powiece, po dobrym roztarciu otrzymujemy tylko mgiełkę ciemnego srebra na powiece, jeśli chcemy jasnego proponuję kolor Stars & Stories 04, czyste, metaliczne srebro :) Spodziewałam się zobaczyć nieco więcej zieleni na powiece, ale to co wychodzi też nie jest złe. Podkreślam nim oczy na co dzień, kiedy chcę je zaznaczyć, ale nie użyć ciemnego cienia, daje lekki (naprawdę lekki) efekt smokey po roztarciu. Cień jest gęsty i kryjący, w zależności od sposobu nakładania możemy otrzymać plamę koloru (gęsty, płaski pędzel) lub mgiełkę (palec). Zasycha w miarę szybko, ale nie na tyle błyskawicznie by nie można było dokonać poprawek. Kiedy już utrwali nam się na powiecie, trzyma się jak przyklejony przez nawet i 10h, czyli nie różni się za bardzo od swoich poprzedników ;) Nie muszę nakładać nic pod spód, aby mieć szybki i ładny makijaż oka, bo wystarczy mi sam ten cień + ew. jakiś pudrowy na wierzch. Czasem używam go jako bazy do roztartej na linii rzęs kreski, zamiast wyrazistej czerni, która jest dla mnie zbyt graficzna na co dzień. Oko jest podkreślone, ale nieprzesadnie.
Paznokcie mam nadal długie, więc nakładanie paluchami jest nieco problematyczne, używam zamiast nich płaskiego pędzelka do cieni z Sephory i małego, języczkowego do trudniej dostępnych miejsc (kąciki, linia rzęs). Stemplując miejsce przy miejscu uzyskamy naprawdę nasyconą, mocno metaliczną warstwę. 
Jest naprawdę wodoodporny, to nie ściema, ale przy zmywaniu płynem micelarnym, żelem lub oliwką nie mamy żadnym problemów z demakijażem. 

Opakowanie jest plastikowe, z wieczkiem w kolorze cienia, co jest przydatne jeśli mamy więcej niż jedną sztukę w kosmetyczce ;) Odporne na urazy mechaniczne ;) i lekkie, szczególnie w porównaniu ze szklanym słoiczkiem Chanel.  I co najlepsze mój egzemplarz był oklejony taśmą od nowości, wiec niemacany <jupi> Chociaż raz zdarzyło mi się trafić na ten cień w wersji nie zbeszczeszczonej ;) 

Swatche:


Porównanie z Rock Chic

Na oku, roztarty u góry pigmentem MAC Aurora (tusz jest po ~6h noszenia, nieco się skruszył)
Zdjęcie prezentujące przyciemnienie tęczówki przez Camp Rock, mam nadzieję, że dostrzeżecie cokolwiek:)
 Wybaczcie głupią minę, na co dzień jestem mniej  przestraszona ;) 

Posiadaczki podzielcie się się swoimi ulubionymi połączeniami kolorystycznymi :) Co nakładacie na niego (nie) lub z czym mieszacie :) Nie-posiadaczki, naprawcie swój błąd i pędźcie do sklepów ;) 

Pozdrawiam
M. 

2 komentarze:

  1. A może chcesz wypróbować coś czego jeszcze nie miałaś okazji? ;-) lub Marzysz o cieniu z MAC'a? :-) Lub o lakierze Chanel? :-) Spełniam Twoje kosmetyczne życzenie! Zapraszam po szczegóły na http://blonde-shopaholic.blogspot.co.uk/2012/04/realizuje-wasze-wish-listy-koncert.html Żadne rozdanie ani konkurs! :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...