wtorek, 3 kwietnia 2012

MAC lipstick - Barcelona Red, czyli sposób na codzienną czerwień

Cześć! 

Dziś co nieco o turystyce ;) Ze wszystkich miast które do tej pory odwiedziłam moje serce chyba już na zawsze skradła Barcelona. Uwielbiam wszystko co się z tym miastem wiąże, klimat, architekturę, klub piłkarski, itd... (mogłabym wymieniać, ale to trwałoby trochę zbyt długo ;)) Nie dziwne więc, że kiedy w moim ulubionym MACu znalazłam szminkę o nazwie Barcelona Red natychmiastowo pognałam do kasy :) Sam swatch pokazywałam już wcześniej TUTAJ, dziś pełnoprawna recenzja ;) 


Jak wszystkie szminki MACa, tak i ta zapakowana jest w czarne opakowanie w kształcie... hmm powiedzmy, że naboju ;) Proste, klasyczne i co najważniejsze nie ściera się. Po otwarciu ujawnia nam się ścięty ukośnie sztyft. Stolica Katalonii to dość zmienny kolor, w sztyfcie wydaje się ciepłą pomarańczową czerwienią, ale na moich ustach traci te oranżowe tony i zaczyna wpadać bardziej w róż. Ma wykończenie frost, którego zazwyczaj unikam, bo wolę kremowe kolory na ustach, ale w tym wypadku połyskujące drobinki dodają tylko wielowymiarowości i uwypuklają usta, nie są tandetnym brokatem :) 
Nawet jeśli stan naszych ust pozostawia coś do życzenia, produkt nie osadzi się na suchych skórkach, tylko gładko będzie sunął po wargach. Kolor raczej znika z ust, jakby się wchłaniał, niż ściera się, po ok. 5h blednie dość mocno, ale picie przeżywa praktycznie w niezmienionym stanie. Nie używam do niego konturówki, bo właściwie nie ma takiej potrzeby :) Cena to 79zł. 
Jak widać, podczas zdjęć były straty w lu... szmince znaczy się ;)
Zdjęcia robione w dziennym świetle, wewnątrz i na zewnątrz pomieszczenia, widać jak zmienny jest ten kolor :)
To jeden z moich ulubionych letnich kolorów, a także jedna z pierwszych szminek w odcieniu czerwieni, którą zaczęłam nosić na co dzień, by się z nią oswoić :) Mam wrażenie, że to nieco niedoceniany i mało popularny kolor wśród MACowych szminek, a szkoda, bo genialnie dopasowuje się do karnacji i pięknie ją rozświetla. 
Koniecznie przetestujcie jeśli będziecie miały okazję! 

I tak na zakończenie mój najulubieńszy utwór z gatunku tych dających kopa ;) La Frambuesa presents: Plasticines - Barcelona :D 


Pozdrawiam
M.

6 komentarzy:

  1. Twoje usta są stworzone by nosić taka soczystość pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowny kolor :)
    szkoda, że szkoda (no tak...) mi kasy na macowe szminki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. nie przepadam za szminkami, ale ta wygląda wyjątkowo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja także kocham Barcelonę, miasto ma naprawdę niesamowity klimat :)
    a szminka wygląda świetnie, ale ja na sobie jakoś nie potrafię się do czerwieni przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie u Ciebie na ustach się prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję Dziewczyny, ale moje usta są cholernie asymetryczne i to jeden z powodów, dla których prawdziwie czerwone szminki noszę rzadko :)
    Barcelona jednak daje radę nawet w pełnym słońcu, najlepiej tego miasta właśnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...