niedziela, 22 kwietnia 2012

Maybelline Watershine lipstick - 51 Peach Juice, czyli błędy młodości :)

Kilka lat temu, za moich czasów licealnych firma Maybelline była bardzo popularna i naprawdę szeroko reklamowana w prasie dla nastolatek. Kosmetyki dostępne były praktycznie wszędzie w cenie całkiem przyjaznej dla nastoletniej kieszeni. Szczególnie dobrze sprzedawały się serie Watershine (mokry blask) i Watershine Diamonds (mokry połysk + brokat). Dostępne w nich były różne typy błyszczyków i szminek, sama przetestowałam chyba wszystkie ;) Przypuszczam, że i Wy, moje drogie Czytelniczki miałyście do czynienia z tymi produktami :)

Szminka, którą chcę dzisiaj przedstawić to podobno brzoskwinia z serii Watershine. Kłamstwa są dwa: kolor i nazwa serii, bo szminka jest różowa i ma w sobie brokat, całkiem sporych rozmiarów.


Dla własnego usprawiedliwienia dodam, że kupowałam ją na szybko i nie do końca popatrzyłam na nią dokładnie ;) A skoro już mam ją w swoim asortymencie wypadałoby kilka słów powiedzieć.
Peach Juice to chłody róż z brokatem, który pokrywa usta pół transparentną warstwą koloru z przewagą brokatu. W zależności od naturalnego koloru naszych ust, szminka będzie ciemniejsza lub jaśniejsza. Sztyft jest kremowy, ale tępy i dość tłusty, zostawia na ustach paskudne wrażenie lepiącej się warstewki. Drobiny brokatu są drapiące, a szminka podkreśla wszystkie suche skórki osadzając ten brokat na nich. Więcej niż dwie warstwy mażą się i nierówno rozkładają, więc wydajność takiego produktu jest całkiem przyzwoita ;) O trwałości nie ma co mówić, góra 30 min. i zostajemy z piaskiem na ustach.
Całościowy efekt jest sztuczny i dość tandetny, nawet w połączeniu z moją naturalną kolorystyką, która potrafi wiele znieść ;) Róż jest zimny, brokat widoczny i wyglądam jak karykatura Barbie ;) Bubel i tyle.

Opakowanie to lśniący fioletowy plastik, odporny na zarysowania i całkiem trwały jak na to czego się spodziewałam, kosztowała ok. 17 zł jeśli dobrze pamiętam.
W tej chwili jest to produkt wycofany, serię tych szminek zastąpiła Color Sensational, ale niektóre odcienie nadal są sprzedawane pod inną nazwą i wyższą ceną.

Poniżej zdjęcia tego co udało mi się nią wyczarować, niech Was nie zwiodąna żywo wygląda o wiele gorzej.



Jakie były Wasze przygody z tymi szminkami? Czekam na opinie :)

Pozdrawiam
M.

2 komentarze:

  1. Kupiłam sobie jedną w liceum za namową koleżanki, wielbicielki brokatu:) w kolorze jasnego różu. Pamiętam te drapiące drobinki i to że fatalnie wyglądała na ustach. Odleżała swoje w szufladzie i wyrzuciłam:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ladny efekt,taki delikatny.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...