czwartek, 31 maja 2012

Max Factor Mini Nail Polish - 43 Odyssey Blue, czyli oszukańcze maleństwo ;)

Witajcie!

Swatch'y lakierowych dawno tutaj nie było, nieprawdaż? ;) Tak więc dzisiaj, mimo, że mój paznokieć na palcu wskazującym rośnie dość opornie, postanowiłam pokazać Wam brata osławionego Fantasy Fire - granatowego Odyssey Blue, który mógł być przez Was widziany już tutaj


OB to granat usiany drobinkami. Ciężko mi określić wykończenie, ale to coś pomiędzy shimmerem a glassfleck'iem :) 
Zapytacie mnie czemu nazywam go oszukańcem? Kiedy wzięłam buteleczkę po raz pierwszy do ręki i obejrzałam zachwycił mnie holograficzny efekt, gdzie turkus przechodzi poprzez niebieski, granatowy, fioletowy, aż do liliowo-różowych refleksów. Na paznokciu jednak widzimy jedynie granat- piękny, jak nocne niebo, ale to nadal granat! A ja chciałam hologram! Żeby to jeszcze pod kątem było widać cokolwiek, ale nie - o, takiego ! ;) Dałam się nabrać firmie Max Factor na 13zł (w promocji, normalnie 17zł) za 5ml granatu jaki spokojnie znalazłabym za 5zł. Zła jestem, i tyle. 
Nie będzie dobrze działał jako topper, bo jedna warstwa rozprowadza się dość smużąco (jest takie słowo w ogóle?;)) i co dziwne, kiepsko współgra z innymi lakierami (Color Club & MIYO). 

Lakier kryje po 2 warstwach, i schnie naprawdę szybko - ok. 15 minut na całość. Pędzelek jest malutki i dość nieporęczny, nabiera całkiem pokaźną ilość lakieru naraz, trzeba uważać, żeby nie przedobrzyć ;) Mimo swych niewygodnych rozmiarów rozprowadza lakier szybko i bez zbędnego rozlewania, 3 ruchy i po wszystkim. Wysychając nie robi bąbelków
Nie wiem jak wytrzymuje czas powyżej 3 dni, bo go zmywam, ale do tego czasu utrzymuje się nienagannie, bez ścierania się z końcówek czy odprysków :) 



Mała próbka tego o czym pisałam powyżej
Gdyby rzeczywiście miał taki kolor jak buteleczce, chętnie powtórzyłabym zakup, bo lakier jakościowo jest dobry, ale z racji oszukańczego wyglądu i mikrej pojemności raczej zakupu nie powtórzę :) 

Pofoba się Wam czy raczej macie już granatów powyżej uszu? Chętnie poczytam! 

Pozdrawiam
M. 

PS. Pamiętacie, że jutro Dzień Dziecka, czyli Skittles'owy Mani gości na pazurkach?:>

środa, 30 maja 2012

Moja kolekcja lakierowa - Szarości i srebra

Witajcie!
Po dwóch dniach przerwy powracam triumfalnie wraz z najbezpieczniejszym kolorem pod słońcem ;) - szarym. 
Jak same wiecie kolor ten potrafi mieć wiele twarzy, ale ja osobiście niezbyt lubię go na swoich paznokciach (na oczach zresztą też ;)), dlatego też te zbiorek mieści się właściwie na jednym zdjęciu. 


Enjoy: 




 L - R: 
Essence - czarny lakier do stempelków (najlepszy czarny pod słońcem ;))
AB Lines - czarny po prostu, numerka niet
Inglot - 891
H&M - Grey Pearl
H&M - Grey
NYC -  105 Starry Silver Glitter
Essence - Hello Holo
Essence - 57 Can't Cheat on Me (wycofany)
OPI - Happy Anniversary!
H&M - Mother of Pearl
Essence - lakier do stempelków, gęsty niczym farba olejna ;) 


Jak widać, żadnemu z nich nawet nie poświęciłam osobnej recenzji - widzicie jak kocham swoje szarości i srebra :D 


Pozdrawiam Was serdecznie i zmykam korzystać ze słońca, które nadal gości za moim oknem. Do jutra! 
M. 



poniedziałek, 28 maja 2012

Zabawmy się w Dzień Dziecka, czyli Skittless'owy mani na 1 czerwca!

Witam porannie!

Jak widzicie od kilku dni w pasku bocznym gości u mnie banner. Ale to nie byle jaki banner, bo namawiający lakieroholiczki do przełamania rutyny i pomalowania paznokci w Skittles'owy motyw, czyli na różne kolory, symetrycznie na obu dłoniach lub każdy paznokieć innym kolorem. Takie połączenie tworzy miliony kombinacja dlatego też zachęcam i Was do udziału. 

Pokażcie swoją kreatywność i dajcie się skusić na udział w zabawie. A nuż odkryjecie nowe, świetne połączenia kolorystyczne, które do tej pory nie przyszły Wam do głowy, a wyglądają razem rewelacyjnie, lub też podpatrzycie nowy lakier u innej blogerki (co w moim przypadku jest murowane! ;))

Pomysłodawczynią całej akcji jest Mad As A Hatter i to jej należą się podziękowania ;) 

Skorzystajcie z bannera poniżej i dajcie światu znać, że wielokolorowe pazurki to fajna rzecz!


M. 

niedziela, 27 maja 2012

Zalśnij niczym Cullen, czyli wielki test rozświetlaczy :)

Dzień dobry! 

Dziś będzie długo więc proszę się zaopatrzyć w popcorn i colę ;) 

Jak może część z Was pamięta, a część nie, jakiś czas temu publikowałam notkę o cieniu Essence - 58 Cappuccino, please! i wtedy obiecałam, że zamieszczę porównanie z nieodżałowanym AOH, po którym do tej pory słuchać jęki i zawodzenia zasmuconych fanek :D 
Nadszedł zatem ten upragniony dzień kiedy materiał dowodowy został stworzony i przystępuję do oceny. 

A teraz zobaczmy co chcemy uzyskać: 

Idealny glow :) 

sobota, 26 maja 2012

Haul wczorajszo-dzisiejszy, czyli nie wpuszczajcie mnie do drogerii ;)

Trzy posty jednego dnia to chyba lekka przesada, ale mam nadzieję, że nie macie mnie jeszcze dość ;) 

Wpadłam wczoraj do Sephory, a dziś odwiedziłam kilka niesieciowych drogerii, gdzie można znaleźć perełki typu lakiery Color Alike lub pełną szafę MIYO ;) Rezultaty pokazane na zdjęciach to nie wszystko, część naprawdę trudno dostępnych perełek jest przeznaczona dla Was, ale o tym na razie cicho sza! ;) 

Tak więc podziwiajcie:  
Doustna u góry, dooczna na dole ;) 
Ten komplet to 07 Gorgeous Peach i 04 Taupe i obie po pierwszym dniu testu są bardziej niż świetne! Chcę więcej! A najlepiej pełną gamę kolorystyczną :D 
Brakuje pachnącego MIYO, bo wpadł do torebki i znalazłam go dopiero po zrobieniu zdjęć :/
ale na pewno pojawi się na blogu już niedługo :) 
Od lewej: H&M Aqua Splash, Q - Intrygo Indygo, Miętus i 162 z najnowszej kolekcji, nadal bez nazwy. Odżywka to następczyni 8w1, zobaczymy jak się sprawdzi :) 
Cięższa artyleria została zakupiona :) 
Taaak kwasy :D Diacneal był dla mnie dobry, kiedy stosowałam go przed maturą, mam nadzieje, że za bardzo nie pogrzebali w składzie. Filtry do kwasów obowiązkowo! 
Ktoś wie, czy mogę stosować serum z wit. C bez przeszkód, na zmianę z TriAcnealem? 
Maj preszys :D Chodziłam koło niego ponad miesiąc i w końcu capnęłam ostatnio sztukę,
a to wszystko przez Srokę i jej post! 
Jest wzorzysty. Jest różowy. Jest piękny i jest mój! Capnęłam ostatnią sztukę i nadal się ekscytuję. Idealny na nadchodzące lato, pochodzi z kolekcji Artdeco na lato 2012 Marrakesh Sunset.  

Zerknijcie na post poranny KLIK! nadal macie szansę na zarobienie punkcika w nadchodzącym rozdaniu ;) 

Tak, stanowczo mam zaawansowany zakupoholizm. Ale jak głosi motto Aliss - shopping is cheaper than psychatrist ;) 

Na fejsie skarżyłam się ostatnio, że chce Essie w Superpharmie i w końcu moje prośby zostały wysłuchane. Wystarczyło się ruszyć 80 km na północ ;) Stanęłam przed szafą, pooglądałam, pomedytowałam i... nie wybrałam nic. Wszystko albo wtórne, albo już mam. Limitki mają zdecydowanie lepsze :) 

Obiecuję, że to na dzisiaj koniec i idę się SPAmić domowo. Adiós
M.


Ps. Po prawej stronie jest sonda, proszę oddajcie swój głos, ułatwi mi to selekcję kosmetyków do kolejnych postów, a i Wy będziecie chętniej tu wpadać, czytając to co lubicie :) 

Rozdanie u Beauty and MAC vol. 2

Marti rozpieszcza Nas po raz kolejny ;) A raczej te, które wylosują zestawy ;)
Cóż mamy tym razem do dyspozycji? Ano patrzcie i podziwijacie :)

Zestaw 1 


  • Lancome Bi-Facil 30 ml
  • Lancome Tonique Douceur 50 ml
  • Lancome Galateis Douceur 50 ml
  • Estee Lauder Pure Color EyeShadow Palette
  • MUFE Aqua Cream 15
  • MUFE Aqua Eyes 2L - wersja mini
  • MAC Superslick Liquid Eye Liner w kolorze Desires & Devices
  • Illamasqua sztuczne rzęsy No. 02

Zestaw 2 

  • MAC Fix+ 30 ml
  • Lancome Tonique Douceur 50 ml
  • Lancome Galateis Douceur 50 ml
  • Guerlain tester Violette Du Soir 461
  • MUFE Aqua Cream 01
  • MUFE Aqua Eyes 0L - wersja mini
  • MAC Superslick Liquid Eye Liner w kolorze Treat Me Nice
  • Illamasqua sztuczne rzęsy No. 02

I zestaw nr. 3 pocieszajka ;)


  • pędzel 187 z zestawu pędzli z kolekcji Glitter & Ice - użyty 2 razy w ramach testów 
  • róż mineralny Two Virtues z kolekcji Too Fabulous - użyty kilka razy
  • pomadka Beigeland z kolekcji Spring Colour Forecast - zeswatchowana 2-3 razy
  • lip pencil w kolorze Subculture - zeswatchowany
  •  impeccable brow pencil w kolorze Blonde - użyta 2 razy
  • wszystko spakowane w 'uroczą' kosmetyczkę z kolekcji Glitter & Ice 

i tak sobie po cichu zaciskam kciuki, może tym razem mi się uda :) 

Pozdrawiam
M. 

Allegrowe przygody, czyli jak uszczęśliwić klienta :) + kot

Dzień dobry :) Witam Was prawie porannie (dla niektórych nadal nocnie ;)) i przychodzę z postem niekosmetycznym, ale strasznie pozytywnym :) 

Te z Was, które mają mnie w lajkach na fejsie ;) wiedzą, że jakiś czas temu kliknęłam na aukcji takie oto pudełeczko: 


bo było bardzo kotowate, mojowe i śliczne po prostu, a do tego w dobrej cenie :) 

Napisałam do sprzedawcy maila ze zmianą adresu wysyłki, ale paczka została wysłana tak błyskawicznie, iż mail chyba nie zdążył dolecieć ;) 

Żyjąc sobie w niewiedzy iż paczka czeka na mnie gdzie indziej, napisałam po dniach pięciu maila z zapytaniem, czy paczuszka nadal do mnie dryfuje czy też naburmuszony kot został przygarnięty przez panią/pana z Poczty Polskiej. Nie dość, że chwilę po wysłaniu maila dostałam telefoniczne przeprosiny, za małe zawirowanie z adresami, to następnego dnia czekały na mnie przeprosiny bardziej fizyczne: 
Zawieszka z misiami przyleciała w ramach przeprosin, misiek itself  jest u mnie już dość długo :)
Ktoż mnie tak zadowolił i kto wytwarza takie cuda zapytacie :) 
Ano niejaka Joasia, bliżej znana Wizażankom pod nickiem sasia73, której aukcje znajdziecie pod TYM linkiem :) (proszę się nie wstydzić i klikać ;)) 
Joasia prowadzi też swoją stronę internetową i bloga - i nie wiem kogo lubię bardziej, Handzię czy Kota, choć pewnie Kot zadeklarowałby w tym momencie swą wyższość ;) 

A tu już to co doleciało do mnie jako główna rzecz: 

Prześlicznie zapakowane pudełko
To rozbroiło mnie najbardziej - klamerka jest przeurocza :) 
Czyż on nie jest śliczny w tej swojej naburmuszoności ?:)
Jeśli jesteście ciekawe jak dokładniej wygląda pudełeczko - dajcie znać, będzie sesja zdjęciowa :) 

I ponawiam zagadkę, a nuż komuś się uda coś wytypować ;) (powoli kompletuję składniki mojego pierwszego rozdania - to tylko taka wskazówka ;)) 



Pozdrawiam
M. 

czwartek, 24 maja 2012

Moja kolekcja lakierowa - różne odcienie nieba ;)

Witam Was moje urocze Czytelniczki w tej bezchmurny wieczór :) Moje okno w tej chwili pokazuje przepiękne bezchmurne niebo z różnymi odcieniami błękitu, przechodzącego w złoto, chociaż prawdopodobnie zanim skończę pisać będzie to już granat ;) Po 10h pracy w laboratorium mam w końcu czas by podzielić się z Wami kolejną odsłoną cyklu - zawartość lakierowego pudełka, które wygląda mniej więcej tak: 


i zrobić na nowo mani, który nie przeżył spotkania z powszechnie stosowanymi rozpuszczalnikami ;) 

Owo niebo właśnie natchnęło mnie do wyboru koloru na dzień dzisiejszy - niebieskiego i przeróżnych jego wariacji. 
Post o niebieskich lakierach już był ;) KLIK! Od tego czasu jednak trochę ich przybyło, więc skoro pokazuję całą kolekcję warto byłoby pokazać również nadal popularne odcienie tego koloru, które znajdują się w moim pudle. 

Tadam: 


L - R: 
Essence  - Glorious Aquarius
Rimmel - 825 Sky High
Colour Club - nadal nie wiem, ale jest naprawdę fajnym baby blue ;)


L - R: 
MAC - Rain of Flowers LE Posh Paradise
Models Own - Disco Mix 
Max Factor - Odysey Blue 
Essence - Hard to Resist, którego nie ma na zdjęciu, bo został w drugim mieszkaniu :) 

Nie ma tego dużo, ale też nie używam niebieskich lakierów na tyle często (prócz jednej buteleczki ;)) by mieć ich całą gromadkę. Nie znaczy to jednak, że ich nie lubię, po prostu inne kolory lubię bardziej ;) a najbardziej lubię oglądać Wasze kolekcje :) 

Podzielcie się swoimi kuferkami/półeczkami lakierowymi, chętnie pooglądam co też w Waszym użyciu jest, czego nie lubicie, a co wręcz przeciwne ;) 

Pozdrawiam Was serdecznie
M. 

PS. Tutaj mały sneek peek tego co w najbliższy weeked ;) Kto zgadnie jakie marki przedstawia zdjęcie? :> Wiem, że niełatwa zagadka ;) 



środa, 23 maja 2012

ELF Eye Transformer, czyli jak zrobić coś z (prawie) niczego ;)

Cześć :)

Nie macie wrażenia, że dziś jest jeszcze goręcej niż wczoraj? Ja, w swej naiwności, liczyłam na ochłodę w grubych murach mej uczelni, ale okrutnie się przeliczyłam - w środku było tak samo ciepło jak na zewnątrz ;) 

W takie dni nie w głowie mi mocny, pracochłonny makijaż, raczej kremowy cień, szybka kreska, tusz i trochę pudru. Tyle wystarczy by zamaskować ślady niewyspania/niedoskonałości i wyglądać w miarę jak człowiek ;) 
Czasem jednak ma ochotę na zabawę kolorem, a akurat cienia w wymarzonym kolorze w kuferku niet. Co wtedy? Ano sięgam po zestaw, który chcę Wam dziś przedstawić  - magiczny kwartet ELFa ;) 


wtorek, 22 maja 2012

Jumbo Eye Pencil NYX, czyli kolorowe kredki w kuferku leżą... (i się kurzą ;))

Witam Was serdecznie w tej wyjątkowo gorący i duszny dzień :) Dla mnie - alergika nie jest wymarzona pogoda, ale staram się dzielnie znosić katar i łzawiące oczy a także cały dzień noszenia okularów ochronnych, które sprawy nie ułatwiają ;)  Przy okazji mogę testować łzo- i potoodporność poszczególnych kosmetyków ;) 

Tak więc z tej okazji dziś o znanych dość kredkach Jumbo NYXa, które swego czasu zawojowały Wizaż na czele ze słynnym odcieniem Milk. Na fali tej popularności zdecydowałam się na zakup i ja, nie rozdrabniając się tylko od razu wybrałam 7 kolorów - Milk'a oczywiście też ;) I jak okazało się właściwie każdy kolor jest inny jeśli chodzi o właściwości. Ale o tym za chwilkę ;) 

Najpierw muszą przecież zrobić dobre pierwsze wrażenie, tak więc proszę bardzo, podziwiajcie: 

poniedziałek, 21 maja 2012

Moja kolekcja lakierowa - nude'ne i pochodne ;)

Cześć!
Dziś przyszła pora na telesfora... Znaczy się na odcienie neutralne ;) Nude - cieszące się niesłabnącą popularnością we wszelkich odmianach kolorystycznych i wariantach wykończeniowych :) Spójrzcie zresztą jakie posty są najczęściej czytane na moim blogu - porównanie cielistych odcieni i Cookies & Cream, czyli kolejny nudziak :) 

Osobiście, obok czerwieni to mój największy faworyt jeśli chodzi o uniwersalność :) I jak widać poniżej mam ich trochę, ale moim ulubieńcem niezmiennie pozostaje Cookies & Cream Essence :) 

Enjoy:
L - R:
Vipera - Jumpy 176
Essence - Nude it! 
Essence - Iced Latte
Essence - Cookies & Cream
Essence - Toffee to Go
H&M - Nerd
H&M - Pink Mist
Q (ku) - Światło proszę!
Essence - Night in Vegas 
L - R:
Essence - Ready to Be Bitten
Joko - Milky Shimmer 93
MAC - Soiree LE

Dziewczyny, czekam na Wasze propozycje nudziaków, których brak w mojej kolekcji, a które Wy lubicie :) Podzielcie się swoimi typami, zawsze chętnie poczytam.

Pozdrawiam Was ciepło
M. 

niedziela, 20 maja 2012

Shu Uemura - ME Brown 850 Eyeshadow, czyli rzecz o kosmetyku kultowym

Witam Was serdecznie w to ciepłe popołudnie/wieczór :) 

Zainspirowana moim dzisiejszym makijażem dzisiaj parę słów o cieniu o którym krążą legendy, uwielbianym przez wizażystów, cudownym, jedynym w swoim rodzaju, nadającym się dla każdego koloru oczu (wstawcie co chcecie ;)) i oczywiście niedostępnym w Polsce stacjonarnie, ale to Was chyba nie dziwi ;) - Shu Uemura ME Brown 850 

Cienia tego zapragnęła po lekturze i swatchach zagranicznych forów, które zachwalały go do tego stopnia, że przy nadarzającej się okazji przyleciał do mnie z firmowego sklepu Shu Uemury z Paryża ;) Miał robić cuda na kiju, z moich średnio zielonych oczu zrobić mocno zielone, piwnym oczom mojej kumpeli nadać złotego blasku, tańczyć, recytować, itd... 

Czy robi? Ano czytajcie dalej :D 

A tak prezentuje się z bliska ;) 
ME 850 to jego drugie wcielenie, pierwszym było ME 945 Silver, a kolejnym jest ME Medium Brown 856, którym zastąpiono 850. Oczywiście, firma twierdzi, że to jeden i ten sam odcień od kilku lat, jednak czujne wielbicielki wytropiły różnice, jak widoczną na zdjęciach w przypadku 1 i 3 np.:

Źródło 
Tu została porównana pierwsza i trzecia wersja, moja czyli druga plasuje się w skali intensywności gdzieś pomiędzy nimi :) Jak na poniższym zdjęciu: 

Źródło
Jeśli ktoś nie wielbi tego typu kolorów, nie wytropi różnicy, jednak dla zakochanych w taupe'owych odcieniach jest to widoczne na pierwszy rzut oka ;) 

ME 850 to brąz z domieszką srebra i szarości, typowy taupe, ale bez fioletowych tonów. Jest mocno metaliczny i przez to na oku wygląda bardziej srebrno niż brązowo, i jaśniej niż w opakowaniu, ale nadal widać jak te dwie barwy współgrają ze sobą. 
Rzeczywiście nadają się do każdego koloru oczu i wydobywają z niego to co najlepsze, ale dziewczyny o ciemnych oczach potrzebują brązowego/czarnego linera by jeszcze bardziej to podkreślić. Malowałam nim różne osoby, ale na każdych wyglądał jednakowo świetnie, niezależnie od typu urody, moje zielone oczy robią się jaśniejsze, a ciemna obwódka wokół tęczówki niemal granatowa - me like it :D 
Kolor jest świetny jako bazowy na całą powiekę, wycieniowany ciemnymi odcieniami brązu, fioletu, bordo, szarości lub roztarty jak dzienny smokey.
Do tej pory nie spotkałam się z odpowiednikiem tego koloru, choć ponoć istnieją ;) Wykorzystałam go do porównania z pigmentem Zoevy French Press i jak możecie zobaczyć, nie mam nic nawet podobnego do niego :)

Cienie SU to dla mnie ideał jeśli chodzi o konsystencję. Są naprawdę mocno napigmentowane, miękkie, kryjące i doskonale nabierają się na pędzelek. Konsystencja jest tłusta, wręcz maślana. Cieniowanie nim to bajka, idealnie łączy się z produktami innych marek, czy to pigmentami, czy cieniami pudrowymi. Delikatnie się osypują, ale jestem to w stanie wybaczyć za tą jakość (praktycznie identyczne wykończenie mają MACowe cienie typu Veluxe Pearl, myślę, że MIYO chciało coś takiego osiągnąć, ale troszkę nie wyszło). 
Trwałość jest bajkowa. Bez bazy jest w stanie przetrwać cały dzień spokojnie, jeśli jest do +20 stopni, w upale potrzebujemy bazy, ale wtedy jest nie do zdarcia. 
Opakowanie jest bardzo minimalistyczne, cień zamknięty jest w przezroczystym kwadracie, jak w kostce lodu, ale przynajmniej od razu widać jaki kolor w nim jest ;) Czytałam, że bywały problem z otwieraniem. Ja nie mam żadnych, ale jestem w stanie uwierzyć, że uparty klik potrafi zepsuć manicure :) Nie dołączono żadnego narzędzia do nakładania, typu pędzelek lub pacynka. Ot, czysta forma bez zbędnych dodatków ;) 
Cena to ok. 20 €/2.1g, czyli niemało jak za pojedynczy cień. Moim jednak zdaniem jakość i ten konkretny kolor usprawiedliwiają wszystko :) 
Dostępność to właściwie jedyny problem w jego przypadku - W Polsce jedynie przez internet lub za pomocą Dobrej Duszy ;), w USA także (firma wycofała się ze sklepów stacjonarnych), ale w Kanadzie jest dostępny normalnie. Na Dalekim Wschodzie jest znacznie łatwiej, w Europie produkty tej marki dostaniemy w UK, Belgii, Francji i Włoszech. 

Swatche: 



W bezpośrednim słońcu - w cieniu
Jeśli tylko będę miała okazję powtórzę ten zakupu bo stanowczo jest wart tych pieniędzy :)

A może Wy uważacie inaczej? Albo znacie łatwiej dostępne odpowiedniki? Podzielcie się, chętnie poczytam :)

Pozdrawiam
M. 

sobota, 19 maja 2012

Moja kolekcja lakierowa - róże i spółka :)

Dzień dobry, a raczej dobry, bo ciepły (w końcu!) wieczór :)
Mavia z Lakierowych Wywiadówek zapoczątkowała jakiś czasu temu serię pokazującą jej kolekcję kolorystycznie - ja swoje niebieskie już pokazałam jakiś czas temu KLIK!, a czerwone dawno temu KLIK! tak więc przyłączając się do idei dziś pora na róż
Nie do końca jestem fanką tego koloru, ale czasem zdarzy mi się zauroczyć jakiś odcieniem. Z takich zauroczeń powstała całkiem przyzwoita kolekcja ;) Do tej części zaliczyłam również korale z przewagą różu. 
Jeśli na blogu zamieściłam już swatche danego odcienia, wystarczy kliknąć w jego nazwę :)


Tak więc enjoy: 


L-R:
Models Own - Raspberry Crush
H&M - Meet Mr. Perfect
China Glaze - Primavera
Astor - 16(?)
Rimmel - 230 Portobello Pink
Inglot - 946, którego nie ma zdjęciach, a swatchowany był


L-R:
Inglot - 720
China Glaze - Conga to My Cabana
Essence - 63 Think Pink
H&M - Coral
Color Club - Get a Clue (?)
Essence - 02 Wear Your Little Tutu
Models Own - Pink Fizz
Essence - 05 Sweet as Candy
Color Club - nadal nie wiem, to z TK MAXX'owego zestawu ;) KLIK! Być może to He loves me


Jak widać niewiele zeswatchowałam ;) 


Kolejne odsłony cyklu wkrótce, a to z racji obecnej długości moich paznokci, na który nie toleruję na co dzień innego lakieru niż beżowy :/ 


Jeśli jednak chcecie zobaczyć któryś kolor na swatchach paznokciowych dajcie znać - zrealizuję jak tylko będę mogła ;) 


Pozdrawiam
M. 

piątek, 18 maja 2012

MAC Shy Girl lipstick, czyli nie takie znowu Wstydliwe Dziewczę ;)

Specjalnie dla Kasi - dziś będzie o moim niedawnym nabytku - szmince MACowej Shy Girl. Inne kolory tej samej firmy opisywałam już kilkukrotnie na blogu, ten nie odbiega zbytnio od wysokiej średniej reszty odcieni. Jest pierwsza moja tak ciepła szminka i potrzebuję nieco czasu żeby oswoić się ze swoimi mocno brzoskwiniowymi ustami :) A tu pierwsze zdjęcie: 



czwartek, 17 maja 2012

NOTD - OPI, China Glaze & more ;)

Dzień dobry :) Dzisiaj coś dla zdecydowanie większych srok niż ostatnio ;) 
Moje dzisiejsze pazurki są nieco inne niż zazwyczaj, raz z powodu ilości brokatu na cm2 płytki :D a dwa z powodu długości, niestety. Piszę niestety, bo dziś nie udało mi się jednak odratować zadartego paznokcia, który miałam nadzieję jakoś skleić lakierem. Tak więc jest to absolutny debiut jeśli chodzi o krótkość i wierzcie mi, że czuję się jak bez ręki ;) Ostatni raz takie szpony, albo ich brak miałam pół roku temu z identycznego powodu i tak przyzwyczaiłam się do swoich długich pazurków, że aż żal mi patrzeć na te kikutki. 
Nosiłam na nich przez kilka dni OPIka - Tease-y, does it!, który w buteleczce jest piękny, na paznokciach już nieco mniej, ale nadal wart uwagi (mimo, że końcówki starły się już 12h po pomalowaniu <foch>). Stał on się bazą do layeringu na dzisiejszą imprezę, i tak na na paznokciach mam: 

  • 2 warstwy TDI! 
  • 1 warstwę China Glaze - CG In The City 
  • 1 warstwę NYC Starry Silver Glitter 105
  • 1 warstwę Essence Special Effect Topper 08 Night in Vegas
Razem tworzą przyjemną dla oka kompozycję, która w słońcu błyszczy i migocze jak szalona... Nie wyobrażam sobie natomiast zmywania tego... ;) 

Dodam tylko, że na co dzień rzadko noszę brokat na paznokciach, wolę raczej kremowe lub delikatnie shimmerowe kolory, ale dziś jest specjalna okazja więc zaszalałam :D 

Zapraszam zatem do obejrzenia: 

I tradycyjnie rozmazane, bo lepiej widać ;) 
W tej chwili mam chyba wszystko na pazurkach - lakier bazowy jest glassfleckowy, na to 2 warstwy brokatu, który zawiera holo i to wszystko przyprawione flejksami ;) Nie jestem w 100% przekonana do takiego przepychu, ale chyba potrzebuję trochę czasu ;) 

Yay or naaaaaay? ;) 

Pozdrawiam Was ciepło
M. 

środa, 16 maja 2012

Yves Rocher Krem na dzień dobry, czyli słów kilka jak mieć zły dzień i stracić 60zł

Dzień dobry :) Dziś będzie mniej kolorówkowo a bardziej pielęgnacyjnie. I mało przyjemnie raczej. Wiem, że wolicie czytać tylko te dobre opinie, ale ja nie mogę przyłączyć się do chórku pochwalnego na cześć naszego bohatera- kremu YR Culture Bio na dzień dobry.  Zanim jednak przeczytacie moją opinię oto co pisze o nim producent:



Pielęgnacja twarzy bio.
Delikatny, nietłusty krem stymuluje skórę, chroni ją i pielęgnuje. Twoja cera promienieje, jest intensywnie nawilżona i pełna witalności.
Doskonała baza pod makijaż o stymulującym zapachu mięty pieprzowej.

Nasza rada: rozgrzej odrobinę kremu w dłoniach, poczuj jego energetyzujący zapach dzięki naturalnym olejkom, które poprawiają humor i nadają cerze urody.
85% kobiet uważa, że krem pomaga chronić skórę przed agresjami z zewnątrz.
85% twierdzi, że skóra jest idealnie chroniona.
78% kobiet uważa, że ich skóra odzyskała blask.
Test przeprowadzony na 26 kobietach.

99,4% składników naturalnych
25,9% składników bio


i skład:
Aqua, Hamamelis Virginiana Water, Glycerin, Alcohol, Tribehenin, Cetyl Alcohol, Corylus Avellana Nut Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Coco-Caprylate/Caprate, Caprylic/Capric Triglyceride, Behenyl Alcohol, Sucrose Cocoate, Sorbitan Stearate, Myristyl Alcohol, Talc, Camellia Sinensis Extract, Olea Europaea Leaf Extract, Calendula Officinalis Extract, Myristyl Glucoside, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Dehydroacetic Acid, Sorbic Acid, Limonene, Arginine, Aloe Barbadensis Extract, Juniperus Virginiana Oil, Citrus Aurantium Dulcis Oil, Citric Acid, Citrus Aurantium Amara Oil, Mentha Piperita Oil, Lavandula Augustifolia Oil, Citrus Nobilis Oil, Linalool, Geraniol.

Tyle obietnic. 
A jak to było w moim przypadku? 


wtorek, 15 maja 2012

MACowo - szminkowy haul, czyli jak blogi wpływają na stan mojej kieszeni ;)

Cześć

Dzisiaj mój blogroll pokazuje w większości posty haulowe, więc nie oprę się i ja. Doleciała do mnie paczuszka od Dobrego Ducha  + zakupiłam parę rzeczy w zaprzyjaźnionej drogerii :) Jak widać lwią część stanowią szminki do których przekonałam się ostatnio i tak na dobrą sprawę z błyszczyków używam jedynie... Carmex'u ;) 
We opakowania po płynie YR jest odlewka podkładu Face&Body z MACa w odcieniu C6, macowa szminka to Shy Girl. Reszta jest w miarę dobrze widoczna na zdjęciu :)


I pragnę ostrzec, że przeglądanie blogów źle się kończy w moim przypadku - zachwyty nad nudnymi pomadkami Celii poskutkowały 2 sztukami w kuferku i kolejnymi 2 na wishliście ;) Matowy błyszczyk Manhattan to też Wasza wina ;) 

Pozdrawiam Was ciepło :) 
M. 

PS. Obecnie większość mojego czasu pochłaniają badania laboratoryjne do pracy magisterskiej, stąd też czasem brak notki, ale staram się aby codziennie dostarczać Wam nową porcję mojej pisaniny, więc wybaczcie jednodniowe przestoje :)

sobota, 12 maja 2012

KOBO Professional Fashion Colour - 111 Coral Chic, czyli... średnio na jeża ;)

Good afternoon my Ladies :) Z racji nieba, które wygląda tak: 
Wyjątkowo posępnie, prawda? 
i deszczu lejącego się z niego strumieniami dzisiejsze swatche są nieco do kitu, ale starałam się, doceńcie ;) 
Nie jest to pełna recenzja, a jedynie ukazanie koloru i pierwsze wrażenia jakie odniosła po nałożeniu jej na usta :) To tak w ramach wstępu :)

Jest to mój pierwszy produkt marki "profesjonalnej" KOBO.... a nie moment, mam/miałam wkład cienia, który pokruszył się w trakcie przekładania go z półki na półkę :/ Napiszę zatem, że jest to moja pierwsza szminka tej firmy i jak na razie nie czuję się oczarowana. 

Coral Chic to zdecydowany, neonowy wręcz odcień koralu z dużą ilością różu, choć na opakowaniu kółeczko ma kolor pomarańczowy i ma się nijak do koloru na ustach. Sztyft jest kremowy, czysty kolor bez drobinek, z satynowym połyskiem. 
Nakłada się gładko, ale... no właśnie. Dawno nie miałam pomadki, która tak nierówno rozprowadza barwnik po ustach! Nie mam suchych skórek ani przesuszonych ust, a miałam gołe plamy, bez szminki, które pięknie odznaczały się na tle tych kawałków, na których był barwnik. Dodatkowo włazi w zagłębienia warg paskudnie je podkreślając. Nie wiem czy to wina akurat tego odcienia, ale efekt jest paskudny i trzeba porządnie ją rozetrzeć, żeby wyglądać jako-tako. Po roztarciu natomiast jest całkiem przyjemna dla oka i bardzo letnia :) 
Wolę jednak kupić szminkę, która od razu da mi efekt, jakiego potrzebuję i nie będzie wymagała zabawy. Trzeba było wziąć Catrice, nad którą się zastanawiałam, ale KOBO wygrało kolorem. 
Konsytencja jest miękka, kremowa. Co do trwałości... właściwie to najlepiej, żebyśmy nic nie piły i nie jadły, wtedy będzie w miarę ok. Przez 2h. Opakowanie jest czarne ze srebrnym logiem firmy, na mocny zatrzask. 

A tak prezentuje się na zdjęciach: 


W rzeczywistości jest DUŻO bardziej różowa i żarówiasta
Jeśli macie na nią ochotę proponuję zastanowić się dwa razy przed zakupem. Być może te 15 zł da się wydać w lepszy sposób. 

Kiedyś czytałam jej porównanie do szminek MACowych i wybaczcie moje drogie Czytelniczki, ale satyny MACa, do kórych porównuję ten produkt są zdecydowanie poza zasięgiem KOBO, jakościowo zwłaszcza. 

Być może dla którejś z Was to bardzo dobra szminka i nie ma takich odczuć jak moje - gratuluję takim szczęśliwcom znalezienia dobrego produktu za stosunkowo niską cenę :) ja jak na razie nie jestem do niej przekonana. 

Pozdrawiam Was ciepło
M. 

piątek, 11 maja 2012

Ulubieńcy miesiąca - czyli czego używałam najczęściej w kwietniu :)


Dzień dobry :) 

Dziś ze mną już lepiej (vide poprzedni post ;)) , więc zgodnie z obietnicą, poniżej kilka produktów, których używałam najczęściej w kwietniu (tak wiem, mamy maj, ale dopiero 11 :P). 


Sam pomysł pokazywania ulubieńców naprawdę mi się podoba, bo niejednokrotnie znajdywałam kosmetyki, na które normalnie nie zwróciłabym uwagi, a które okazywały się naprawdę fajne. Tak więc dziś moje typy: 
Cała gromadka...
... i zbliżenie na cienie :)
Pigment Aurora, cień Carbonized, Patina, Naked Lunch MAC,  cień w kremie Essence 

MAC Mineralize SkinFinish Natural - to co widzicie, to resztki 2 opakowania, a ten puder powinien być wśród ulubieńców każdego miesiąca :) Zapewne doczeka się osobnej recenzji, ale już teraz mogę powiedzieć, że z powodzeniem zastępuje mi lekko kryjący podkład + puder, dając niesamowicie miękki efekt. Mój odcień to niedostępny już Light Medium, obecnie leci do mnie MSFN w odcieniu Medium.

MAC Blush Stunner LE MAC Me Over - perełka tamtej kolekcji, delikatnie brzoskwiniowy odcień, bez zbędnych błyskotek, niesamowicie ożywia twarz i nadaje blasku jasnej karnacji. Uniwersalny, trwały i nie zapycha. Mam nadzieję, że w jakiejś kolekcji będzie repromotowany, bo wart jest zakupu :) 

My Secret Glam Specialist Eyeliner - cudo odkryte przez moją współlokatorkę i co prawda używałam go na początku maja, ale trochę oszukam i go podciągnę po kwiecień ;) bo warto :) Pędzelek jest nie za mały, giętki i dokładny, idealnie narysuje nawet cienką linię przy rzęsach. Trwały i nie kruszący się, nawet przy soczewkach kontaktowych. Za cenę 6.99zł to naprawdę dobry deal. 

Essence Nude Glam Cookies&Cream - opisywałam TU, i to nadal mój ulubiony nudziak :) w tej kwestii nic się nie zmieniło ;)

Olejek drenujący Sanoflore - w ramach akcji Wiosna - odwieloryb się! smarowałam się nim regularnie łącząc z balsamem lub serum antycell. I działa, skóra jest jędrniejsza, gładsza i zdecydowanie nawilżona (samo serum lub balsam nie dawał rady). Do tego wydajny. Gdyby nie zaporowa cena kupiłabym kolejne opakowanie (to zdobyłam za 29zł w promocji, normalna cena to 60 - 80zł...)

Essence cień w kremie Glammy Goes to... - opisywany TUTAJ, najlepsza baza pod cienie, solo też dawał radę do czarnej kreski i mocno wytuszowanych rzęs. Nie do zajechania, mimo tłustych powiek, łzawienia, pocenia się itd... Chcę taki fioletowy! 

Cienie MACa : Naked Lunch, Patina, Carbonized (LE MAC Over) + pigment Aurora (LE Daphne Guinness)- uniwersalny zestaw na co dzień, z lekką brązową kreską. Oczy są podkreślone, ale nie przesadnie, po dołożeniu brązowej kreski nadawał się na wyjście popłudniowo - wieczorne;) 

Clinique, Redness Solutions, Instant Relief Mineral Powder - żółty puder sypki, który nakładam na całą twarz po MSFNie aby rozjaśnić zaczerwienienia. Rzeczywiście koloryt jest równiejszy, puder nie wchodzi w pory, jest bardzo drobno zmielony i nakłada się lekkim woalem i nie przetłuszcza buzi. Mój faworyt w kwestii krycia zaczerwienień :) Wersję w kompakcie mam również i też jest fajny, noszę go w torebce jako poprawkowo-matująco-kryjący :)

Wsio :)
Podzielcie się swoimi typami, chętnie posłucham :) 

PS. Aliss niedawno obchodziła pińćset obserwatora, ja mam swoich 50 (właściwie to 51, ale ten 1 się tajniaczy ;)) i strasznie się ciesze i dziękuję, że ze mną jesteście :* 
PS2. Kupiłam dzisiaj 3 - słownie: trzy szminki... Upadłam na głowę. Serio. 

Pozdrawiam
M. 

PS3. Właśnie wróciłam z premiery The Avengers - jeśli ktoś lub te klimaty - polecam serdecznie, Robert Downey Jr. ukradł cały film ;) 

czwartek, 10 maja 2012

(no title)

Na dzisiaj zaplanowany był post o ulubieńcach miesiąca, których mam kilku (większość MACowa, a jakżeby ;)), ale z powodów uczelniano-naukowych (magisterskie seminarium dyplomowe, by być dokładnym... bleh) wyglądam mniej więcej tak: 


  i jedyne na co mam w tej chwili siłę to ulokowanie się w moim łóżeczku i zakrycie kołdrą, o właśnie tak: 




jasnym jest więc, że nie jestem w stanie sklecić niczego konstruktywnego, więc idę poczytać blogroll'a a potem kulturalnie zajmę pozycję horyzontalną ;) 

I obiecuję, że jutrzejszy post będzie o wiele bardziej bogatszy w słowa i przede wszystkim obrazki, stay tuned!

Pozdrawiam Was nadal słonecznie ;)
M. 

wtorek, 8 maja 2012

Essence Nude Glam - Toffee To Go 05

Dzień dobry. Dziś będzie o lakierach. I o Essence. Znowu ;) 


Toffee To Go to kolejny z serii nudziaków. Lakier o słodkiej nazwie kryje w sobie całkiem przyjemną zawartość, która nie jakościowo nie odbiega zbytnio od mojego ulubionego Cookies&Cream. 


W słoneczku :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...