wtorek, 22 maja 2012

Jumbo Eye Pencil NYX, czyli kolorowe kredki w kuferku leżą... (i się kurzą ;))

Witam Was serdecznie w tej wyjątkowo gorący i duszny dzień :) Dla mnie - alergika nie jest wymarzona pogoda, ale staram się dzielnie znosić katar i łzawiące oczy a także cały dzień noszenia okularów ochronnych, które sprawy nie ułatwiają ;)  Przy okazji mogę testować łzo- i potoodporność poszczególnych kosmetyków ;) 

Tak więc z tej okazji dziś o znanych dość kredkach Jumbo NYXa, które swego czasu zawojowały Wizaż na czele ze słynnym odcieniem Milk. Na fali tej popularności zdecydowałam się na zakup i ja, nie rozdrabniając się tylko od razu wybrałam 7 kolorów - Milk'a oczywiście też ;) I jak okazało się właściwie każdy kolor jest inny jeśli chodzi o właściwości. Ale o tym za chwilkę ;) 

Najpierw muszą przecież zrobić dobre pierwsze wrażenie, tak więc proszę bardzo, podziwiajcie: 


Najpierw posłuchajmy co mówi na ich temat producent, poza tym, że mają tańczyć śpiewać, a także recytować ;) 


Rozświetlający liner do oczu, który może służyć jako cień do powiek. Wykonane z mieszanki oleju mineralnego i proszku, kremowe kredki do oczu nakładają się gładko i bezproblemowo, równą warstwą, nie blakną i występują w 32 tęczowych odcieniachNiektórzy nazywają to pulchnością. My mówimy zmysłowy.


i skład, jakby ktoś szukał alergenów lub był wyjątkowym wrażliwcem;)
Ceresin Wax, Candelilla Wax, Bees Wax, Squalane, Hydrogenated Styrene, Ethylhexyl Palmitate, Mineral Oils, Polyisobutene, Butylated Hydroxy Anisole, Propyl Paraben, Mica, Talc, C.I.77499, Pearl Powder

A teraz moja wersja wydarzeń ;)

Nie owijając w bawełnę,  kredki dla moich oczu są średnie. Nie mówiąc o zróżnicowanej jakości między kolorami, ale nakładanie ich solo jako cienia kremowego jest zabójstwem - po 2 h mamy gąsienice koloru w załamaniu powieki i dziwne spojrzenia mijanych ludzi jako gratis ;) 

Tyle ogólnie, więc skoro znacie już moją opinię chociaż w 10%, przejdźmy do opisu kolorów ;) 
L - R:
  • 601 Black Bean - kremowa czerń, bezdrobinkowa, ale jakby tłusta z mocnym, wodnym połyskiem
  • 603 Pots&Pans - metaliczna, średnia szarość, mocno błyszcząca
  • 604 Milk - kremowa, matowa biel
  • 608 Cottage Cheese - perłowa biel, mocno błyszcząca
  • 614 Lavender - delikatny fiolet z różowym połyskiem, mocno metaliczny
  • 616 Pacific - średni błękit, metaliczny
  • 619 Purple - blurple, czyli fiolet z granatowym połyskiem, raczej shimmerowy niż metaliczny, mój najbardziej oczekiwany kolor i największe rozczarowanie 


Metaliczne kredki są naprawdę mocno metaliczne. Naprawdę mocno. Czytaj świecą się jak psu oczy :D Nie byłam przygotowana na takie wykończenie więc na ogół gaszę je cieniem nakładanym na wierzch, ale nie mogę przyczepić się do nakładania i łatwości rozcierania, tu rzeczywiście widzę to co rozentuzjazmowane wielbicielki opisują jako zalety Jumbo ;) 

Kremowe odcienie są, hmmm kremowe po prostu ;) Czarny nakłada się gładko i bez smug, co sprawia, że jest naprawdę dobrą bazą pod wszelkie smokey, które mają być bardzo ciemne. Milk natomiast... osławiona biała kredka, która ma rozjaśniać wszystkie cienie i być bolączką na różnice koloru na powiece i w panie, niestety jest średnia jakościowo. Bardzo.  Nakłada się nierówno, z prześwitami i grudkami!, a roztarcie jej graniczy z cudem. Gdzie pacnie się palcem, tam zostaje.  Ale nie, nie na linii wodnej niestety, bo stamtąd znika z prędkością światła, dosłownie dwa mrugnięcia wystarczą.  Nakładanie pędzelkiem nie zdaje egzaminu, uwierzcie mi, próbowałam :)

Shimmer jedyny w mojej kolekcji, piękny blurple'owy odcień nakłada się najbardziej nierówno ze wszystkich, nawet na gładkiej powierzchni zostawia grudki i plamy mocniej osadzonego koloru. 

Trwałośc - haha, nie rozśmieszajcie mnie. Naprawdę, bez bazy płyną z powieki wartko niczym Wodogrzmoty Mickiewicza... Baza pod spód to mus, a i wtedy potrafią się nieoczekiwanie zwinąć w najmniej chcianym momencie, ot taka perfidia rzeczy martwych ;) Jako eyeliner są do kitu, bo nałożyć je pędzelkiem i utrzymać w miejscu jest wyjątkowo trudno, a życzę powodzenia temu, kto robi kreski tym wielgachnym sztyftem ;) 

Opakowanie wykonane jest z plastiku - ale takiego eko ;) Zatyczka jest badziewna i jak widać na zdjęciach, pęka od samego trzymania, a musicie wiedzieć, że trzymam je w opakowaniu zrobionym z folii bąbelkowej ;) Nie temperowałam jeszcze żadnej z nich, ale podejrzewam, że będzie fun :] I nie pomoże stary trick z lodówką ;) Firma oczywiście zaleca stosowanie temperówki NYXowej, ale ja mam swoją MACową, chyba nawet lepszą, Essence'owa podobno też daje radę ;) 

Cena to 4.50$ za kredkę 5g, często są promocje i w takiej też ja swoją kupiłam. Cena jest adekwatna do jakości i gdybym tylko zarabiała $$ zamiast PLN zapewne nabyłabym inne kolory dla samego mienia ;) a tak raczej się to nie zdarzy. 

Sesja: 

Black Bean
Pots & Pans
Milk
Cottage Cheese
Lavender
Pacific
Purple
Naprawdę chciałam się do nich przekonać i zobaczyć te wszystkie wspaniałe cechy, które tak urzekły w nich inne Dziewczyny, ale tak se ne da.  Używam ich tylko, kiedy mam czas i ochotę na zabawę makijażem /naprawdę mocne oczy, w przypadku szybkich makijaży nie ma mowy, żeby zadziałały poprawnie. 
Zaznaczam, że to moja subiektywna opinia i jak pokazuje KWC, są też szczęściary, którym te kredki podpasowały i im naprawdę zazdroszczę ;) 

Ja chyba spróbuję Zovey, albo polecanej przez Kasię ze Sweet & Punchy Sephory, które są droższe co prawda, ale wydają się być lepsze jakościowo. 

Macie, lubicie, nie umiecie używać ? ;) Chętnie poczytam

Pozdrawiam
M. 

2 komentarze:

  1. mam niesamowitą ochotę na milk, ale widzę , że purple też niczego sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I Love NYX Makeup Great Post

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...