sobota, 12 maja 2012

KOBO Professional Fashion Colour - 111 Coral Chic, czyli... średnio na jeża ;)

Good afternoon my Ladies :) Z racji nieba, które wygląda tak: 
Wyjątkowo posępnie, prawda? 
i deszczu lejącego się z niego strumieniami dzisiejsze swatche są nieco do kitu, ale starałam się, doceńcie ;) 
Nie jest to pełna recenzja, a jedynie ukazanie koloru i pierwsze wrażenia jakie odniosła po nałożeniu jej na usta :) To tak w ramach wstępu :)

Jest to mój pierwszy produkt marki "profesjonalnej" KOBO.... a nie moment, mam/miałam wkład cienia, który pokruszył się w trakcie przekładania go z półki na półkę :/ Napiszę zatem, że jest to moja pierwsza szminka tej firmy i jak na razie nie czuję się oczarowana. 

Coral Chic to zdecydowany, neonowy wręcz odcień koralu z dużą ilością różu, choć na opakowaniu kółeczko ma kolor pomarańczowy i ma się nijak do koloru na ustach. Sztyft jest kremowy, czysty kolor bez drobinek, z satynowym połyskiem. 
Nakłada się gładko, ale... no właśnie. Dawno nie miałam pomadki, która tak nierówno rozprowadza barwnik po ustach! Nie mam suchych skórek ani przesuszonych ust, a miałam gołe plamy, bez szminki, które pięknie odznaczały się na tle tych kawałków, na których był barwnik. Dodatkowo włazi w zagłębienia warg paskudnie je podkreślając. Nie wiem czy to wina akurat tego odcienia, ale efekt jest paskudny i trzeba porządnie ją rozetrzeć, żeby wyglądać jako-tako. Po roztarciu natomiast jest całkiem przyjemna dla oka i bardzo letnia :) 
Wolę jednak kupić szminkę, która od razu da mi efekt, jakiego potrzebuję i nie będzie wymagała zabawy. Trzeba było wziąć Catrice, nad którą się zastanawiałam, ale KOBO wygrało kolorem. 
Konsytencja jest miękka, kremowa. Co do trwałości... właściwie to najlepiej, żebyśmy nic nie piły i nie jadły, wtedy będzie w miarę ok. Przez 2h. Opakowanie jest czarne ze srebrnym logiem firmy, na mocny zatrzask. 

A tak prezentuje się na zdjęciach: 


W rzeczywistości jest DUŻO bardziej różowa i żarówiasta
Jeśli macie na nią ochotę proponuję zastanowić się dwa razy przed zakupem. Być może te 15 zł da się wydać w lepszy sposób. 

Kiedyś czytałam jej porównanie do szminek MACowych i wybaczcie moje drogie Czytelniczki, ale satyny MACa, do kórych porównuję ten produkt są zdecydowanie poza zasięgiem KOBO, jakościowo zwłaszcza. 

Być może dla którejś z Was to bardzo dobra szminka i nie ma takich odczuć jak moje - gratuluję takim szczęśliwcom znalezienia dobrego produktu za stosunkowo niską cenę :) ja jak na razie nie jestem do niej przekonana. 

Pozdrawiam Was ciepło
M. 

8 komentarzy:

  1. Do mnie nie pasują typowo różowe szminki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. wygląda bardzo całuśnie:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam osoby noszące na ustach takie kolory :) Ja się w nich czuję nie najlepiej, mimo, że podobają mi się bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  4. piękna, ale niestety, ja już przestałam inwestować w tańsze szminki, jakoś lubię jakość tych z wyższej półki... ot, choćby taka Kate Moss dla Rimmela - niby fajna, ale ten chemiczny zapach mnie zabija :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ognista czerwień...niestety mi takie kolorki nie pasują.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też ją mam, i faktycznie wymaga rozmazania, wklepania w usta. W drogerii zachwycił mnie jej kolor, w dziennym świetle trochę mniej ;) Jeśli dam jej szansę to tylko latem, więc trochę poczeka. Trzeba z nią uważać, bo zamiast zmiany koloru ust otrzymuje się efekt warstwy na ustach (nie umiem wyrazić się precyzyjniej :P). Siostra z kolekcji, nr 110 jest mniej problematyczna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdzieś, u kogoś zobaczyłam ten kolor i bardzo mi się spodobał. Chyba jednak wolę dołożyć i kupić coś lepszego, skoro nie polecasz :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...