niedziela, 6 maja 2012

Lipstick Week Day 7. MAC lipstick - Fanfare, czyli neutralnie na niedzielę :)

Cześć!

Lipstick Week dobiega końca, ostatnia, niedzielnie spokojna propozycja to usta w kolorze nude



 Tak, tak to znowu MAC ;) Tym razem to mocno kremowa Fanfare


Fanfare opisywana jest przez MACa jako żółty róż i właściwie opis ten nie jest daleki od prawdy, ale na żywo szminka jest o wiele  bardziej niejednoznaczna. W zależności od dnia i światła jest beżowa, różowa, nieco brzoskwiniowa, ale zawsze piękna. Zawiera złoty shimmer, który na wargach jest raczej niewidoczny. Dlaczego oznaczyłam ją jako nude? Bo to odcień o ton bardziej brzoskwiniowy niż wnętrze mojej dolnej wargi, czyli nudziak prawie idealny (widziałam gdzieś takie fajne wytłumaczenie terminów nude i pale i różnic między nimi... blog był po angielsku, dziewczyna bodajże z UK, gdyby ktoś znalazł to samo, uśmiechnę się wdzięcznie po linka :)). Ma wykończenie Cremesheen, czyli kremową konsystencję połączoną z blaskiem. 

Kolor, taki jak w sztyfcie, podbity barwą naszych ust, uzyskujemy właściwie po jednym pociągnięciu. Szminka jest kryjąca i sunie bezproblemowo po ustach. Suche skórki to dla niej nie problem, po użyciu znikają, jakby na usta nałożyć balsam a nie kolorową szminkę. Nie włazi nieestetycznie w zagłębienia ust, o ile nie przegniemy z ilością warstw, wtedy potrafi wyglądać sztucznie. Konsystencja jest kremowa, wręcz maślana, stąd i połysk jest mocny, może nie jest to tafla, ale jak na tak kryjącą szminkę to naprawdę duży wyczyn ;) Usta są optycznie naprawdę powiększone i uwypuklone, ale nie wyglądamy jak bernardyn ;) Niestety, nie wszystkie cremesheen'y tak mają, stąd też nie jest to moje ulubione wykończenie :) Fanfare akurat jest chlubnym wyjątkiem od reguły ;) No i jeszcze jeden plus - nawilżenie! Tak, dobrze widzisz Droga Czytelniczko, nie ma wysuszenia, czy ściągnięcia, tylko efekt gładkich ust. Yay! ;) I to nawet po zjedzeniu szminki :)

Kolor na ustach jest w miarę trwały (3 - 4h), ale obiad jest dla niego wyzwaniem ;) Sałatka i kawa lub ciastko zjadają jedynie blask, reszta zostaje na swoim miejscu ;) 

Opakowaniem, smakiem i zapachem nie różni się od przedstawianych już wcześnie klasycznych MACowych pomadek. Cena to 79zł, a sama Fanfare jest dostępna w stałym asortymencie sklepu :) 

Czytając blogi kosmetyczne, czy to polskie czy zagraniczne, nie natykam się na nią zbyt często, a szkoda bo to bardzo uniwersalny odcień, który w dodatku ma świetne właściwości, nie tylko kolor ;) Przekonajcie się same: 



Pierwsze zdjęcie w cieniu, reszta w świetle słonecznym bezpośrednim 
Polubiłyście moją nudną propozycję? A może wolicie żarówy i czerwienie? Czekam na odzew ;) 

Tak więc Szminkowy Tydzień dobiegł końca :) Podobała Wam się sama idea 7 dni z różnymi propozycjami tego samego produktu? Mam w głowie pomysły na kolejne takie tygodnie, więc jeśli chcecie więcej, dajcie znać! 

Chętnie poczytam, która z przedstawionych w Tygodniu Szminkowym (KLIK!) propozycji najbardziej przypadła Wam do gustu :) 

Pozdrawiam
M. 

10 komentarzy:

  1. Ładny kolor. Lubię mocno kremowe szminki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też powoli zaczynam się do nich przekonywać :)

      Usuń
  2. Bardzo mi się podoba ten kolor:)

    Fajny blog-obserwuję :) zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  3. Musze sie koniecznie jej przyjrzec:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tiniaczku, koniecznie! Warto :)

      Usuń
  4. Piękny kolor, od dawna takiego szukałam. Cena jest trochę wysoka, ale wiadomo, że za jakość trzeba zapłacić:). Muszę wstąpić do MACa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szminka jest wydajna, więc cena tak nie boli, a jakość wynagradza wszystko :)

      Usuń
  5. O jaki ładny krem! I kryje mówisz? To by było coś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kryje, jak bum cyk, cyk ;) To chyba była moja pierwsza kremowa szminka i dzięki niej się przekonałam do Cremesheen'ów :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...