niedziela, 20 maja 2012

Shu Uemura - ME Brown 850 Eyeshadow, czyli rzecz o kosmetyku kultowym

Witam Was serdecznie w to ciepłe popołudnie/wieczór :) 

Zainspirowana moim dzisiejszym makijażem dzisiaj parę słów o cieniu o którym krążą legendy, uwielbianym przez wizażystów, cudownym, jedynym w swoim rodzaju, nadającym się dla każdego koloru oczu (wstawcie co chcecie ;)) i oczywiście niedostępnym w Polsce stacjonarnie, ale to Was chyba nie dziwi ;) - Shu Uemura ME Brown 850 

Cienia tego zapragnęła po lekturze i swatchach zagranicznych forów, które zachwalały go do tego stopnia, że przy nadarzającej się okazji przyleciał do mnie z firmowego sklepu Shu Uemury z Paryża ;) Miał robić cuda na kiju, z moich średnio zielonych oczu zrobić mocno zielone, piwnym oczom mojej kumpeli nadać złotego blasku, tańczyć, recytować, itd... 

Czy robi? Ano czytajcie dalej :D 

A tak prezentuje się z bliska ;) 
ME 850 to jego drugie wcielenie, pierwszym było ME 945 Silver, a kolejnym jest ME Medium Brown 856, którym zastąpiono 850. Oczywiście, firma twierdzi, że to jeden i ten sam odcień od kilku lat, jednak czujne wielbicielki wytropiły różnice, jak widoczną na zdjęciach w przypadku 1 i 3 np.:

Źródło 
Tu została porównana pierwsza i trzecia wersja, moja czyli druga plasuje się w skali intensywności gdzieś pomiędzy nimi :) Jak na poniższym zdjęciu: 

Źródło
Jeśli ktoś nie wielbi tego typu kolorów, nie wytropi różnicy, jednak dla zakochanych w taupe'owych odcieniach jest to widoczne na pierwszy rzut oka ;) 

ME 850 to brąz z domieszką srebra i szarości, typowy taupe, ale bez fioletowych tonów. Jest mocno metaliczny i przez to na oku wygląda bardziej srebrno niż brązowo, i jaśniej niż w opakowaniu, ale nadal widać jak te dwie barwy współgrają ze sobą. 
Rzeczywiście nadają się do każdego koloru oczu i wydobywają z niego to co najlepsze, ale dziewczyny o ciemnych oczach potrzebują brązowego/czarnego linera by jeszcze bardziej to podkreślić. Malowałam nim różne osoby, ale na każdych wyglądał jednakowo świetnie, niezależnie od typu urody, moje zielone oczy robią się jaśniejsze, a ciemna obwódka wokół tęczówki niemal granatowa - me like it :D 
Kolor jest świetny jako bazowy na całą powiekę, wycieniowany ciemnymi odcieniami brązu, fioletu, bordo, szarości lub roztarty jak dzienny smokey.
Do tej pory nie spotkałam się z odpowiednikiem tego koloru, choć ponoć istnieją ;) Wykorzystałam go do porównania z pigmentem Zoevy French Press i jak możecie zobaczyć, nie mam nic nawet podobnego do niego :)

Cienie SU to dla mnie ideał jeśli chodzi o konsystencję. Są naprawdę mocno napigmentowane, miękkie, kryjące i doskonale nabierają się na pędzelek. Konsystencja jest tłusta, wręcz maślana. Cieniowanie nim to bajka, idealnie łączy się z produktami innych marek, czy to pigmentami, czy cieniami pudrowymi. Delikatnie się osypują, ale jestem to w stanie wybaczyć za tą jakość (praktycznie identyczne wykończenie mają MACowe cienie typu Veluxe Pearl, myślę, że MIYO chciało coś takiego osiągnąć, ale troszkę nie wyszło). 
Trwałość jest bajkowa. Bez bazy jest w stanie przetrwać cały dzień spokojnie, jeśli jest do +20 stopni, w upale potrzebujemy bazy, ale wtedy jest nie do zdarcia. 
Opakowanie jest bardzo minimalistyczne, cień zamknięty jest w przezroczystym kwadracie, jak w kostce lodu, ale przynajmniej od razu widać jaki kolor w nim jest ;) Czytałam, że bywały problem z otwieraniem. Ja nie mam żadnych, ale jestem w stanie uwierzyć, że uparty klik potrafi zepsuć manicure :) Nie dołączono żadnego narzędzia do nakładania, typu pędzelek lub pacynka. Ot, czysta forma bez zbędnych dodatków ;) 
Cena to ok. 20 €/2.1g, czyli niemało jak za pojedynczy cień. Moim jednak zdaniem jakość i ten konkretny kolor usprawiedliwiają wszystko :) 
Dostępność to właściwie jedyny problem w jego przypadku - W Polsce jedynie przez internet lub za pomocą Dobrej Duszy ;), w USA także (firma wycofała się ze sklepów stacjonarnych), ale w Kanadzie jest dostępny normalnie. Na Dalekim Wschodzie jest znacznie łatwiej, w Europie produkty tej marki dostaniemy w UK, Belgii, Francji i Włoszech. 

Swatche: 



W bezpośrednim słońcu - w cieniu
Jeśli tylko będę miała okazję powtórzę ten zakupu bo stanowczo jest wart tych pieniędzy :)

A może Wy uważacie inaczej? Albo znacie łatwiej dostępne odpowiedniki? Podzielcie się, chętnie poczytam :)

Pozdrawiam
M. 

7 komentarzy:

  1. Wiele się naczytałam o tym cieniu. Tak się przyglądam Twoim zdjęciom i on na każdym wygląda inaczej- niesamowite. Jestem ciekawa jaki odcień wydobył by z moich zielono-niebiesko-szaro burych oczu:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest niesamowity! Naprawdę :) Dopóki go nie dostaniesz w łapki to się nie przekonasz, ale z mojego doświadczenia podejrzewam, że coś w kolorze kostek lodu ;) Serio, z takich bliżej nieokreślonych oczu robił lodowy błękit, może nie intensywny, ale dość zimny i naprawdę wyraźny.

      Usuń
  2. pierwszy raz o nim słyszę... trzeba będzie kogoś o niego uprosić... ;) ładny jest bardzo, taki inny... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Cannot be! Chcesz to Ci troszkę odskrobię, bo da się to bez problemu zrobić :) Jest niepodobny do niczego, a już zwłaszcza MACzków :)

      Usuń
  3. Też o nim nie słyszałam, więc zasilam grono nieogarniętych ;) Wygląda ślicznie i faktycznie na pierwszy rzut oka widać, że uniwersalny jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w Polsce to on jakoś tak mało znany jest ;) Niesamowicie uniwersalny, drugi taki to chyba tylko Satin Taupe MACowy, ale ten z kolei jest dużo bardziej brązowy :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...