niedziela, 27 maja 2012

Zalśnij niczym Cullen, czyli wielki test rozświetlaczy :)

Dzień dobry! 

Dziś będzie długo więc proszę się zaopatrzyć w popcorn i colę ;) 

Jak może część z Was pamięta, a część nie, jakiś czas temu publikowałam notkę o cieniu Essence - 58 Cappuccino, please! i wtedy obiecałam, że zamieszczę porównanie z nieodżałowanym AOH, po którym do tej pory słuchać jęki i zawodzenia zasmuconych fanek :D 
Nadszedł zatem ten upragniony dzień kiedy materiał dowodowy został stworzony i przystępuję do oceny. 

A teraz zobaczmy co chcemy uzyskać: 

Idealny glow :) 
Żartowałam :D Chodzi o coś takiego:
Źródło
lub przepiękną J. Lo (uwielbiam) z zawsze perfekcyjnym makeup'em:
Źródło
Źródło
Co mamy dziś w karcie? Ano patrzcie i oceniajcie (ależ sobie zarymowałam :D):
  1. Paese - Wiosenna Mgła Pudrowa - 02 Mglisty Poranek
  2. Essence - All Over Highlighter - 01 Illuminate!
  3. Sephora - Highlighting Compact Power - 10 Warm Ivory
  4. Essence - Eyeshadow - Cappuccino, please! 

I. Pierwsze wrażenie czyli opakowanie

1. Czarne z przezroczystą pokrywką, otwiera się łatwo, ale jest dosyć tandetne, napisy z tyłu dosyć odporne. Skład produktu podany na opakowaniu. 
2. Przezroczyste z napisami, które zeszły w tempie ekspresowym i tak teraz zostały po nich tylko smętne krawędzie. Nie wygląda to estetycznie, ale przynajmniej po tylu latach zawiasy są całe i puder w jednym kawałku ;) Skład produktu podany na opakowaniu. 
3. Patrz wyżej ;) Moja wersja jest stara, pudry przeszły metamorfozę opakowania i w obecnej chwili opakowanie jest czarne z przezroczystą pokrywką, jak w Paese. 
4. Przezroczyste z naklejonymi napisami, które nadal się trzymają ;) Plastik jest trudno rysowalny ;) 

II. Ciepły czy chłodny, złoty czy srebrny - kolor to rzecz najważniejsza ;) 

1. To zdecydowanie najcieplejszy ze wszystkich piaskowy beż z dodatkiem złota. W opakowaniu wygląda mocno satynowo. 
2. Beżowy, ale neutralny z widocznym szampańskim shimmerem. 
3. Jasny beż, z kapką różu, chłodny i  wyraźnie drobinkowy. 
4. Neutralny beż, nałożony w dużej ilości pokazuje nieco złote oblicze, satynowy. 

III. Glow J. Lo czy tandentny połysk? 

1. Wyraźna tafla koloru, na mojej skórze jest widocznie żółto-złota. Co ciekawe pani sprzedająca chciała mi wcisnąć ciemniejszy kolor, w którym wyglądałabym jak Murzynka. Na mojej jasnej skórze trzeba mieć naprawdę lekką rękę w nakładaniu, inaczej odznacza się za bardzo i muszę rozcierać. Być może jeśli trochę się opalę będzie pasować bardziej. 
Daje efekt tafli, który przy mniej złotym odcieniu byłby idealny, gdyby nie to, że mnie zapchał, więc ostrzegam. 

2. AOH - święty Graal, jedyny rozświetlacz, itd... Dla mnie, owszem jest świetny, ale nie idealny. Na skórze tworzy beżową, neutralną taflę, bez widocznych iskierek. Idealny dzienniak, który nie podkreśla paskudnie porów i nie zapycha. 

3. Sephorowy rozświetlacz ma kolor beżowy z nutką różu, która ujawnia się na swatchach, ale nie daje efektu świnki. Jest mocno iskerkowy, nie daje tafli, tylko raczej widoczny blask shimmerowy. Nie zapycha.

4. Wielofunkcyjny cień Essence daje idealnie beżowy kolor, który nakłada się jednolitą, nieco chłodną taflą. Przy dużej ilości wychodzi z tego troszkę złota, ale nie polecam aż tyle kłaść na policzki, w każdym razie nie na dzień ;)


IV. Konsystencja rzecz ważna, trwałość nie mniej

1. Miękki i pylisty. Dwa słowa, które idealnie oddają jego naturę. Puder jest tak miękki, że fruwa po całym opakowaniu i wokół, zwłaszcza kiedy nabieramy go na pędzel. Czasem lubi się przyczepić w zbyt dużej ilości. Jedno subtelne pociągnięcie pędzla w zupełności wystarczy, aby nadać blask i nieco koloru. Puder pachnie mocno kwiatowo-miodowo. Trwałość to ok. 4h czyli średnio zachwycająco.  
2. Niezbyt twardy, ale i nie pyli. Na pędzel nabiera się akuratna ilość. Większy blask osiągniemy dokładając kolejne warstwy, a i tak nie będzie wyglądał sztucznie. 7h-8h wytrzymuje spokojnie. 
3. Miękki, nieco pylisty. Trochę trudno nabrać odpowiednią ilość na pędzelek, bo dość dużo się go przyczepia, ale po kilku aplikacjach człowiek się uczy ;) Średnio trwały, czyli 5h - 6h spokojnie, potem lubi emigrować po całej twarzy. 
4. Sytuacja identyczna jak w przypadku AOH - ładnie się nabiera, troszkę pyli, ale w normie i dobrze przenosi z pędzla na twarz. Nakładając większą ilość warstw możemy uzyskać naprawdę mocny, hollywoodzki glow. 

V. Bo przecież cena i dostępność też się liczy ;)

1. 22.90zł/9g, stoiska Paese można znaleźć w galeriach handlowych i drogeriach niesieciowych. 
2. 12zł/11g kosztował bo jest już niedostępny 
3. 50zł/11g Sephory w całym kraju, warto polować na promocję, bo tyle pieniędzy to stanowczo za dużo jak na jego jakość. 
4. 7zł/3g w Drogeriach Natura, Douglasach, Hebe i niektórych drogeriach niesieciowych. 

VI. Werdykt! 

Moim wyborem jest cień Essence, jako najlepszy i jeden z bardziej trwałych rozświetlaczy jakie do tej pory testowałam. Jego zalety to nie tylko łatwość nakładania i stosunkowo mała skłonność do latania w powietrze oraz migracja po twarzy, ale też trwałość i przede wszystkim efekt! Mogę mieć subtelnie rozświetlone policzki, mogę mieć blask J.Lo. i to wszystko jednym pudrem. Stosuję go na łuk brwiowy i łuk Kupidyna i wszędzie spisuje się świetnie. A do tego jest tani i dla mnie dostępny bez problemu. Wydajności nie umiem ocenić, ale patrząc na jego konsystencję podejrzewam, że będzie duża. No i nie zapycha, dla mnie to ogromny plus. 

I jeszcze swatche naręczne: 




Ufff to chyba wszystko :)

Dziękuje za przeczytanie jeśli dotarłaś tutaj, droga Czytelniczko po tym mega długim poście i mam nadzieję, ze był pomocny :) 

Pozdrawiam Was ciepło
M.

16 komentarzy:

  1. ładniutkie :)
    ja używam rozświetlacza Technic i zadowala mnie w 200% ;) opisywałam na blogu go
    tani, wydajny i dający rewelacyjny efekt jakiego szukałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę poczytać, bo nie znam tej firmy :)

      Usuń
  2. ja lubię ze sleeka :) fajny tytuł posta ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A który to ten Sleekowy? Bo jeden jest bardzo źle oceniany na KWC ;)
      Dziękuję :)

      Usuń
  3. nie dla mojej cery takie tafle :D ale delikatny glow jak najbardziej na tak

    J. Lo <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty się nie waż narzekać! Masz gładziutką buzię, sama widziałam ;)

      J.Lo ma swojego makijażystę - Scott'a Barnes'a który w USA robi konkretną kasę na sprzedawaniu kosmyków, których używa aby nadać jej ten słynny glow. Gdybym tylko miała możliwości... Ech...

      Usuń
  4. och Edzio;)

    jak taki bedzie efekt to kurde;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam makijaze na Jlo zawsze jej skora wyglada na taka zdrowo i swierza:) Ja uzywam Mac sofr and gentle i Mac cream color base pearl i uwielbiam i od czasu do czasu uzyje cienia shroom:) mialam inne ale poodawalam bo tego nie zuzyje:( Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Shroom jak dla mnie zbyt żołty :) Rozświetlaczy mam niestety zbyt dużo jak na powolne ich zużywanie, ale kocham je wszystkie mocno i trudno mi się z nimi rozstać ;)

      Usuń
  6. ja mam rozświetlacz z essence, ale szczerze to prawie go nie używam :) był w jednej z limitek. a jak podoba ci się rozświetlacz z nowej limitki essence wild craft? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Macałam i odłożyłam na półkę. Tak właśnie, a teraz pluję sobie w brodę i próbuję przywołać resztki zdrowego rozsądku, które twierdzą, że go nie potrzebuję ;)

      Usuń
  7. Ale chyba żaden nie daje takiego efektu jak J.Lo?
    Też mam Technic jak Alieneczka ( cii... to podróbka benefitu, tylko za mniej niż 1/10 jego ceny) daje efekt fajny, ale drobinki są dla mnie zbyt duże.
    Oryginał jest jednak ładniejszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam wyżej dla J.Lo pracuje Scott Barnes (polecam sprawdzić w Googlach kto zacz), oprócz tego podobno jej policzki ozdabiają produkty Shu Uemura - marka japońska :) Benefitowego High Beam'u nie miałam nigdy i chyba nawet go nie testowałam, jakoś mnie ten różowy poblask odstrasza ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...