piątek, 29 czerwca 2012

Top 10 letnich lakierów - mój subiektywny przegląd :)

Cześć!

Lato za oknem w pełni, słońce grzeje na cały regulator, przeszedł więc czas na zadośćuczynienie mianu lakieroholiczki ;)  i zaprezentowanie 10 propozycji na ten wakacyjny czas, które na moich paznokciach będą gościć najczęściej :) 

Cieszyłabym się niezmiernie gdyby taki nieformalny tag lakierowy rozprzestrzenił się po blogosferze - bardzo chętnie pooglądam Wasze propozycje, bo przecież lakierów nigdy dość! :D 

Nie przedłużając wstępu: 

 L - R:
H&M - Sparkle & Shine Baby
MIYO - Brilliant Lime
Essie - Turquoise and Caicos
Essence - Sure Azure
Rimmel - How Do You Lilac It?

L - R:
Zoya - Karina
Models Own - Raspberry Crush
Essence - Think Pink!
China Glaze - Conga to my Cabana
MIYO - Dominant

I jak Wam się podoba? Jakie są wasze typy? 

Pozdrawiam
M. 

czwartek, 28 czerwca 2012

MIYO Nailed it! 17 Summer

Cześć po raz drugi tego dnia ;)

Wygrzebałam zdjęcia ze starych czasów, kiedy jeszcze miałam piękne i długie paznokcie :D Noszę na nich lakier o bardzo letniej nazwie, który dość mocno przeczy pogodzie za moim oknem w tej chwili ;) Ok, właśnie pokazało się słońce, cofam to :D 

Cóż mamy na tapecie dzisiaj? 

Rzecz się stała straszna, czyli bardzo krótka historia jak straciłam szpony :)

Dobra, to przyznać się która mi tak zazdrościła paznokci, że aż straciłam dwa? :P  
Źródło
Żartuję oczywiście, bo pisałam już w ostatnich komentarzach, że mam ewidentnie nadpękniętą płytkę i razem trzymają ją jedynie 3 warstwy lakieru. Udało mi się wytrzymać ok. 1.5 tygodnia z takim defektem, ale wiedziałam, że wkrótce nadejdzie dzień, kiedy zobaczę złamany paznokieć, jednak dwa naraz to już przesada ;) 

Tak więc moje drogie ze stanu takiego: 
 musiałam skrócić do takiego: 

i takie też ogryzki będą gościć na Waszych ekranach w najbliższych dniach ;) 

A na Facebooku zobaczycie moje najnowsze nabytki lakierowe ;) 

Pozdrowienia 
M. 

wtorek, 26 czerwca 2012

Q by Colour Alike - 162 Krwawa Mary

Cześć! 


Pamiętacie fejsbukowe głosowanie? Jeśli nie kliknijcie tutaj, a jeśli tak to wiecie, że skoro był pomarańczowy, musi być i różowy ;) Kupując ten lakier nie znałam jeszcze jego nazwy, gdyż konkurs na imię dla każdego lakieru był w trakcie. Pisząc tą recenzję musiałam poszperać po necie i wyobraźcie sobie mój uśmiech na widok nazwy :D No po prostu był mi przeznaczony :D (i nic jeszcze nie zapowiadało katastrofy) To część kolekcji Lato 2012 dostępnej tutaj.

Pierwsze spojrzenie na kolor: 

sobota, 23 czerwca 2012

Rimmel I Love Lasting Finish - 060 Hot & Spicy

Cześć! 

Moje fejsbukowe fanki wiedzą, że miałam dylemat między zaprezentowaniem Wam lakieru pomarańczowego a różowego - oczywiście, o ironio! głosy rozłożyły się po równo więc, chyba powinnam mieć 50% paznokci różowych i 50% pomarańczowych :D 
Wybrałam jednak na początek przyprawowy lakier Rimmel o wdzięcznej nazwie Hot & Spicy :) 


środa, 20 czerwca 2012

Rimmel 60 seconds 620 How do You lilac it? - lawenda idealna?

Cześć! 

W tej dusznej i parnej atmosferze (burzo przybywaj!) jaka panuje obecnie u mnie, przychodzę do Was  z kolejnym lakierowym swatchem gdyż sonda pokazuje, że to jest to czego chcecie :P Kto ma inne zdanie, zapraszam do klikania w resztę możliwości ;) 

Cóż mamy dzisiaj na tapecie? Rimmelowy lakier, który powinien zasychać w 60 sec a oprócz tego naprawiać paznokcie i wzmacniać, a szeroki pędzel pozwoli pomalować płytkę jednym ruchem. Zanim zweryfikuję te obietnicę zobaczymy kolor, bo zdecydowanie wart jest uwagi: 

How do You lilac it? to kremowa lawenda/lila/jasny, ale nie pastelowy fiolet (każdy opisuje ten kolor inaczej ;)) niemniej jednak jest naprawdę piękny i oryginalny - nawet mój Mężczyzna zaaprobował ;) Pochodzi z wypuszczonej na wiosnę tego roku kolekcji nowych odcieni w linii 60 seconds (jest w niej więcej sztuk na które poluję, ale o tym ciiii ;)). Dobrze wygląda zarówno przy bladych jak i opalonych dłoniach - będzie idealny na lato, a takiego odcienia fioletu jeszcze nie miałam w swoim pudle ;) I co najlepsze, nie jest kredowy. Nazwa natomiast mnie nieodparcie kojarzy się z również fioletowym OPIkiem - Do You lilac it? Taki zbieg okoliczności zapewne ;) 
Lakier jest bezdrobinkowy, idealnie kremowy i bardzo, bardzo błyszczący. Dwie warstwy wystarczą do kompletnego pokrycia płytki, bez prześwitów i widocznych białych końcówek. 
Gęsta konsystencja pozwala na równo rozprowadzić go po paznokciu za pomocą szerokiego pędzelka. I tu muszę uderzyć się w pierś, bo jak nie lubię tego typu narzędzi, i zawsze narzekałam na te rimmelowe, tak ten jest prawie idealny - dobrze wyprofilowany, nie za szeroki i gładko nakłada lakier, bez zalanych skórek lub nadmiernego machania pędzlem, a przy tym jest wystarczająco dokładny (bardzo podobny mają obecnie Essie). 
Zasychając nie robi bąbelków i co muszę mu oddać, po 15 minutach mogłam spokojnie zająć się domowymi czynnościami - jak na dwie warstwy jest to wynik rewelacyjny w kwestii wysychania!
Trwałości nie oceniam, za krótko miałam go na paznokciach, aby móc powiedzieć cokolwiek. 
Buteleczka jest mała, okrągła i mieści w sobie 8ml, za które zapłaciłam w promocji 8zł, co uważam jest ceną rewelacyjną jak na jego jakość - do tej pory nie lubiłam lakierów tej firmy, bo albo schły w nieskończoność, albo ścierały się po godzinie. Ten jest inny, prawie idealny ;) 

Polecam serdecznie :) 

Podoba się? A może macie inną, lepszą propozycję lawendy dla mnie? Czekam z niecierpliwością :)
M. 

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Sensique Nature Code - 272 Quince Flower

Cześć!

Po ostatniej fazie na neutrale i pastele na moich paznokciach przyszła mi ochota na coś wyraźniejszego. Ten lakier trzymałam w rękach już dwa razy i za trzecim dotarłam z nim w końcu do kasy ;) A o kim mowa? O pięknym koralu Sensique z tegorocznej, wiosennej kolekcji Nature Code:


Źródło

niedziela, 17 czerwca 2012

Euro-mani - z podziękowaniami :)

Cześć! 

Jak widzicie spóźniona o jeden dzień prezentuję akcent patriotyczny jaki miałam wczoraj na pazurkach kibicując naszej drużynie. Niestety mocne zaciskanie kciuków nie pomogło, ale spokojnie mogę podpisać się pod poniższym obrazkiem: 
kwejk.pl
Dla mnie Euro nie skończyło się jeszcze, bo z równym zapałem kibicuję drużynie hiszpańskiej i pewnie już jutro zmienię paznokcie na żółto-czerwone ;) 

A jak mój pierwszy tape-mani wyglądał w rzeczywistości? No cóż, na pewno nie idealnie, ale zwracał uwagę i zbierał dużo uśmiechów, więc zadanie w 50% wykonane :D 


Do wykonania użyłam lakierów Joko: Find Your Color White Star (3 warstwy, bo średnio kryje) i Vinylmania Lady in Red (1 warstwa). 

A Wy? miałyście również pazurki w bieli i czerwieni? A może nie kibicujecie w ogóle? Podzielcie się :)

Pozdrawiam Was gorąco wręcz
M. 

piątek, 15 czerwca 2012

Haul pt. "Obłęd w oczach" cz. 2

Cześć!

tak jak obiecałam wczoraj, przychodzę do Was z moim udokumentowanym zakupoholizmem :D Może nie wyglądałam jak rasowa przedstawicielka tego gatunku, ale jedna spora tytka z Marionnaud wystarczyła do tego miana :D
Co zatem udało mi się nabyć tym razem? Ano kolejny raz skorzystałam z promocji w Mario + wpadło kilka łupów blogowo-sklepowych. Na pierwszy partię idą theBalm'owe cuda:
Zestaw z Mary-Lou Manizer, który był przeceniony o 50%: 
Oprócz rozświetlacza składa się on z lakieru Princess, błyszczyka powiększającego usta Pink my Lemonade (testowałam go już i jest świetny!) i mini-pędzla kabuki (zestaw przedstawiony jest w kawałkach poniżej). 
Jak widać zgarnęłam cały zapas Mary jaki był na sklepie (2 normalne i jeden w zestawie). Nie zrobiłam tego bez powodu, ale o tym przekonacie się za jakiś czas ;) 
Czy nie jesteśmy śliczne? 
 Tu Mary z bliska, pozbawiona opakowania ;) 


Na dokładkę wybrałam jeszcze dwa cienie, aby kupiona wcześniej trójka nie czuła się tak samotna ;) Drogie Panie pozwólcie: 
Mischievous Marissa, Risqué Renee
I co tu dużo mówić skusiłam się na Essiaka. To mój pierwszy i jak na razie jedyny, ale test naręczny (patrz szybki swatch poniżej) wypada obiecująco. Lakiery z zestawu theBalm prezentuje się równie dobrze i wśród tej czwórki chyba nie ma lakieru z którego nie byłabym zadowolona. Czerwień Joko to moja druga butelka (pierwsza powędrowała do Bratowej - Ewuniu pozdrowienia! :D) i nadal twierdzę, że to najlepsza kremowa czerwień. Ever! Z firmą MK Nails spotykam się po raz pierwszy - lakier kupiłam na All. od Mai, znanej wszystkim jako Burn, i już widzę, że się polubimy :) Niestety w internecie swatch'y jak na lekarstwo, a firma ma dobre ceny i ciekawą paletę kolorystyczną. Zobaczymy :) 
the Balm Princess, Essie 98 Turquoise & Caicos, Joko 67 Lady in Red, MK Nails  28
Kolejnym cudem jakie do mnie dotarło jest paczuszka od Marti :* która zawierała MSF w odcieniu By Candlelight - mieszankę różu i brzoskwini ze złotymi iskierkami :) Jest piękny! 

Kolejny elementem Martusiowej paczki była szminka Hug Me, którą kupiłam nieco w ciemno, ale okazała się być brązo-różem, który mi pasuje jak najbardziej, a na który nigdy nie zdecydowałabym się sama, oglądając szminki w MACu


I bliżej przedstawiony jeden z elementów theBalm'owego zestawu: Plump Your Pucker w odcieniu Pink My Lemonade, który w rzeczywistości jest różo-koralem z milionej drobinek, mało widocznych jednak na usatch. Jest trwały i mocno nawilżający, nieco mrowi - tyle mogę powiedzieć po pierwszym użyciu. Jak ostatnio byłam tylko szminkowa, tak ten produkt przyciągnął moją uwagę i zwrócił w stronę błyszczyków ;) 


I last, but no least Rouge Dior w kolorze 757 Iconic Red: 

To kremowa czerwień z mocno niebieskimi podtonami, chłodna, bardzo klasyczna i pozbawiona wszelkich brokatów, na szczęście. Co dziwne, znalazłam raptem dwa swatche tego koloru, nie wiem czy to jakaś limitowanka czy co, ale jest nadal ważna i nietykana, więc będę ją spokojnie użytkować :) 

Uff to tyle ;) Tak więc ja wracam do robienia swojego Euro-Mani na jutro a Wam życzę udanego początku weekendu! 

Pozdrawiam Was słonecznie
M. 

czwartek, 14 czerwca 2012

Haul - zapowiedź ;)

Cześć!

Dziś krótko i na temat, gdyż cały dzień spędziłam w rozjazdach, a teraz wyglądam tak: 

Źródło
uroczy dzieciak, tak BTW
Tak, zgadłyście komu dziś kibicuję! :D 

Chciałam tylko zrobić mały spojler jutrzejszego posta i troszkę Was pokusić, otóż druga część mojego niedawnego haul'u doleciała do mnie więc jutro postaram się wszystko obfocić i spowodować u Was konkretny ślinotok, będzie trochę theBalm, MACa i lakierów. Nie tylko oczywiście ;) Mam nadzieję, że nie możecie się doczekać, a tymczasem ja idę kibicować! 

PS. Torres!!!!

M. 

środa, 13 czerwca 2012

Wyniki rozdania - Essence A New League :)

Cześć! 

w ten wietrzny dzień przychodzę do Was z wynikami rozdania, na które mam nadzieję, niecierpliwie czekacie ;) Zajęło mi chwilę ogarnięcie wszystkich punktów i podliczenie, ale proszę, już są :D 

Tak więc: 


Jak na załączonym obrazku widać, drobiazgi od Essence wygrała Katarzyna, z którą też zaraz się skontaktuję. Jak to zwykle bywa, jeśli nie będę miała odpowiedzi od szczęśliwej zwyciężczyni przez 3 kolejne dni, losowanie powtórzę :) 

Kasiu, gratulacje!!!

A tym, którym tym razem się nie powiodło, życzę szczęścia w kolejnym rozdaniu, czy to moim, czy też na innych blogach :)  

Pozdrawiam
M. 

wtorek, 12 czerwca 2012

MIYO Mini Drops - Tropicana nr 31, czyli błękit tropikalny :D

Cześć!

Dzisiaj zgodnie z Waszymi głosami w sondzie obok (kto jeszcze nie klikał, niech szybko naprawi ten niewybaczalny błąd ;)) pokażę lakier. Nic super-specjalnego, a jednak jest to firma, którą trudno dostać stacjonarnie, mnie poszczęściło się o tyle, że trafiłam na nią przypadkiem w mieście obok. Jeśli ktoś się nie zorientował po tytule posta - mówię o MIYO, młodszej siostrze Pierre Renee ;) 
W zeszłe wakacje (?) firma ta wypuściła limitowaną serię pachnących lakierów - MIYO Mini Drops lakiery zapachowe, na którą ja trafiłam w maju tego roku, a raczej na jej nędzne niedobitki m.in. w postaci lakieru o numerze 31 i pięknej nazwie Tropicana, który sam wleciał do koszyka. Tak, tak będę twierdzić :D


poniedziałek, 11 czerwca 2012

Moja kolekcja lakierowa - zielone & żołte

Cześć!

Dziś ostatnia i zarazem najmniej bogata w lakiery część cyklu ;) Serio, to co widzicie na zdjęciu + dwa lakiery jakie zostawiłam w domu rodzinnym to wszystko co mogę powiedzieć w kategoriach zielono-żółtych. Odcienia  innego niż mięta/pistacja nie lubię na pazurkach, a znaleźć dobry żółty lakier graniczy z cudem, więc cóż, te 4 smętne buteleczki mówią same za siebie ;)

Popatrzcie zatem na lakierowy minimalizm - chociaż w tej jednej kwestii, w moim przypadku :D


L - R: 
Color Club - ??? 
Rimmel - Sunshine - paskudnie farbuje płytkę, radzę uważać! 
Rimmel - Green Grass, który został w drugim mieszkaniu
Essence - My Yellow Fellow, który jest paskudny i dlatego spoczywa w drugim mieszkaniu, byle z dala ode mnie ;) 

Szału nie robi, nie? :D 

To ja tymczasem idę konsumować moją lazanię (vide Fejsbuk ;)) a Wy podziwiajcie to jedynie zdjęcie i podsyłacie swoje typy miętusów (Mint Candy Apple Essie jest na mojej liście - jednoproduktowej ;)) i takich prawdziwie szmaragdowych lakierów - mocno shimmerowych. Zawsze chciała skompletować 3kę shimmerów w kolorze kamieni szlachetnych - szmaragdu, rubinu i szafiru, i jak na razie mam tylko ten ostatni :D 



Adiós


M. 

niedziela, 10 czerwca 2012

Celia Pomadka - Błyszczyk Nude - 601

Cześć! 

Zebrałam już siły po wczoraj i przychodzę do Was z postem o szmince, która w ostatnim czasie jest swego rodzaju hitem w blogosferze a miejsca jej sprzedaży są podawane z ust do ust niczym najtajniejsza wiedza ;) Ok, dobra moze nie aż tak ale przyznajcie same ileż już razy natknęłyście się na recenzję/swatche Celii Nude. Przypuszczam, że wiele ;) 

Zanim przejdę do meritum przypomnę tylko, że Essencowe ROZDANIE kończy się dzisiaj o 23.59 ;) Kto jeszcze nie wziął udziału, nadal ma szansę :) 

I po tym krótkim wstępie następuje część właściwa czyli prezentacja szminki, a raczej błyszczyka ;) 





Celiowa szminka o nr 601 to zimny róż, niby transparentny, ale jednak na ustach dający kolor widoczny na tyle by je ochłodzić. Dla mnie to zbyt cukierkowy róż i dlatego raczej rozcieram ją niż nakładam warstwa po warstwie, oczywiście na zdjęciach tego nie zobaczycie ;) Nie zawiera żadnych drobinek i daje mokre, taflowate wykończenie :) Usta są optycznie powiększone i wygładzone, ale nadmiar warstw wygląda sztucznie, szczególnie przy tym kolorze. 

Nakłada się gładko, nie podkreślając suchych skórek i nierówności ust, ale nie mogę też powiedzieć, że jest jak balsam, bliżej jej raczej do żelowej konsystencji niż maślanej, co dla mnie jest nadal przyjemne w użyciu :) Czy nawilża? W pewnym stopniu tak, ale nie jest to balsam do ust. Przy nakładaniu niepotrzebna nam konturówka, szminka ścięta jest tak, aby jak najbardziej precyzyjnie podkreślać usta i nie wychodzić poza kontury. 
Trwałość to ok 2-3h i to w wersji optymistycznej. Słusznie producent nazywa ją szminko - błyszczykiem, bo to właściwie taki nieklejący się błyszczyk. Nie przetrwa ani picia ani jedzenia. 
Opakowanie jest złote, matowe z błyszczącym paskiem, bardzo eleganckie i jak na tą cenę - 9zł, bardzo trwałe. Jedyne do czego mogłabym się doczepić to sposób umocowania samego sztyftu w obsadzie - szminka nieco chwieje się podczas malowania i można ją złamać jeśli naciskamy zbyt mocno, więc uważajcie! 
Jest bezsmakowa, ale pachnie słodko, owocowo - podobno to winogrona ;)

Celia to polska firma dotychczas kojarzona raczej z kosmetykami naszych Mam. PRowcy zdecydowali się na odświeżenie wizerunku firmy  i odmłodzili asortyment, co było naprawdę dobrym posunięciem. Z linii Nude do wyboru mamy 6 kolorów, ciepłych i zimnych odcieni różu i beżu i z pewnością każda z Was znajdzie coś dla siebie o ile lubi takie naturalne odcienie :) 



Czy ją polecam? Właściwie to tak, ale pod warunkiem, że nie przejmujecie się koniecznością nakładania jej co 2h i lubicie mieć neutralnie podkreślone usta. To fajny produkt w dobrej cenie (9zł) i do tego polski, a to dla mnie duży plus :), więc końcowy werdykt brzmi: kupujcie! 

Macie któryś z kolorów? A może nadal się wahacie? Dajcie znać! 

Pozdrawiam Was burzowo
M. 

piątek, 8 czerwca 2012

Haul pt. Obłęd w oczach! Zawiera bardzo kuszące informacje ;)

Cześć!


Info jak zawsze w tym tygodniu na początku: ROZDANIE nadal aktualne ;) Jeszcze tylko 2 dni i kilkanaście godzin do końca ;) 

A teraz część właściwa: 
Po wielkich trudach i znojach... no dobra żartuję, akurat PKP mnie wybitnie pozytywnie zaskoczyło tym razem ;) dotarłam w końcu do miejsca skąd mogę spokojnie podzielić się z Wami łupami z dnia wczorajszego ;) 


Odwiedziłam raptem dwa miejsca, ale za to nieco rozpustnie ;) Pierwszym miejscem był Marionnaud, do którego wstąpiłam po Mary-Lou Manizer (imię mnie zobowiązuje w końcu ;)), a którego nie było. Oczywiście. Ucięłam sobie pogawędkę z przemiłą Panią z obsługi (gdyby w Sephorach takie były...), która powiedziała, że mają takie braki w theBalm, że już nawet nie obiecują klientkom, że dostawa będzie. Paletek Nude'Tude było 5. W grudniu (załapałam się na jedną z nich! :D), Mary-Lou też kilka i dawno temu. Złapałam więc Betty-Lou - przedostatnią sztukę i już chciałam płacić i wychodzi, kiedy Pani pokazała mi Magiczny Stand. Tak, dobrze widzicie to nazwa własna, bowiem Magiczny Stand zawierał takie dobrocie o jakich mi się dawno nie śniło, a wszystko było 50% taniej - mnóstwo podkładów i tuszy HR, błyszczyki Chanel and much more ;) Promocja trwa do 24.06, szczegóły na stronie Marionnaud. Były również cienie pojedyncze theBalm, na które skusiłam się w liczbie sztuk: 3, bo z taką pigmentacją i za 21zł to aż wstyd nie wziąć, tym bardziej, że kolory zachęcały.  
Kiedy w końcu uwolniłam się od żądzy posiadania 4 tuszy HR naraz, potuptałam do MACa, aby poczynić zakupy niezbędne & obiecane ;) 
Przemiła Wizażystka zwana dalej Dominiką (tak, tak pozdrowienia! :)) wyczarowała na mojej twarzy lekko uwspółcześnioną i dzienną wersję Pin-up Girl i zdołała przekonać mnie do oranżowych tonów w szminkach, do tego stopnia, że zapragnęłam Sail La Vie, z której pozostał jedynie marny tester :( Kupiłam jednak co innego (patrz niżej) a oprócz tego nie omieszkałam dokupić kolejnych wkładów, których przecież koniecznie potrzebuję ;) 


Tak więc jeśli przetrwałyście nadmiar mojej pisaniny zapraszam na piękne foto: 

środa, 6 czerwca 2012

Moja kolekcja lakierowa - fiolety i pochodne :)

Cześć! 


Kiedy czytacie tego posta ja prawdopodobnie buszuję po drogeriach/perfumeriach moim ulubionym mieście w Polsce ;) 


W dzisiejszym odcinku mojej lakierowej kolekcji chciała przedstawić fiolety, które kiedyś bardzo bardzo lubiłam, teraz jednak miłość jakby nieco zgasła i przerzuciłam się na inne odcienie :) Nie mam ich co prawda tak dużo jak czerwieni czy beży, ale nadal jest w czym wybierać ;) 


Tak więc popatrzcie: 


 L - R:
Wibo - beznumerkowy blurple, ale jest bardziej fioletowy niż niebieski dlatego znalazł się tutaj :) 
Essence - It's purplelicious (stara wersja)
Essence - Gabriella
Essence - Troy
Max Factor - Fantasy Fire
H&M - Lovely Lavender
Color Club - ??? 


L - R: 
Essence - Undead
Inglot - 963
Catrice - I Wear My Sunglasses At Night 
China Glaze - CG In The City
I Catrice w powiększeniu - widzicie te tony drobinek? Na paznokciu już nie wygląda tak fajnie :/ 

Jakieś życzenia odnośnie swatchy? 

Tak więc moje drogie ja życzę Wam miłego wieczoru - w końcu to początek długiego weekendu (przynajmniej dla niekórych ;)) i do poczytania jutro ;) 

Pozdrawiam
M. 

wtorek, 5 czerwca 2012

NOTD - Essence w natarciu part. 2 :)

Cześć!

w ten pochmurny i paskudny dzień (u mnie leje...) chciałam pokazać Wam co gości na moich pazurkach od niedzieli ( i już zdążyło odprysnąć ;)) i przypomnieć o rozdaniu!


poniedziałek, 4 czerwca 2012

Essence A New League - Giveaway!

Witajcie :)


Wśród Essencomaniaczek zapanowała powszechna radość, gdyż miłościwie nam panujący Rossmann postanowił wprowadzić do asortymentu edycje limitowane z kolekcji tejże firmy. Krążą wieści, że to tylko badania rynku przed wprowadzeniem całych szaf do sklepów sieci a wtedy życie stałoby się ciut piękniejsze i mogłybyśmy się wypiąć na Naturę ;) 


Obecnie w Rossmannie dostępna jest limitka A New League i z niej zdarzyło mi się upolować dla Was kilka smakołyków ;) 




Co zawiera nagroda? Ano: 

  • multi colour bronzning powder - 01 go classy, go retro
  • nail polish - 01 my retro's jacket red
  • nail polish - 02 too blue to be truth
  • hair tie czyli gumki do włosów ;) 
Swatche lakierów: KLIK!, KLIK!

Co trzeba zrobić aby wziąć udział?

Być publicznym obserwatorem mojego bloga - to warunek konieczny w uczestnictwie! 

A dodatkowo, aby zwiększyć swoje szanse możesz: 
  1. dodać notkę o rozdaniu ze zdjęciem i opisem co można zgarnąć ;)  - 3 pkt
  2. polubić mój profil na Facebook'u  + Twitterze - 1 pkt + 1 pkt
  3. jestem w Twoim blogrollu - daj znać (link) - 1 pkt 
  4. banner pokazany poniżej umieszczony w Twoim pasku bocznym  - 2 pkt
  5. top spamerek dostaje 5 punktów gratis (patrz obrazek poniżej;)), o ile zgłoszą chęć udziału ;) 
Spamerki Wszech czasów: 
i banner reklamowy ;) 

Rozdanie trwa do niedzieli 10 czerwca do godz 23.59 czasu polskiego ;) 
Wyniki podam w następnym tygodniu. 

Będzie i Wam i mnie łatwiej kiedy w komentarzach umieścicie taki oto wypełniony formularz: 

OBSERWUJĘ JAKO: 
E-MAIL:
FACEBOOK:
TWITTER:
LINK DO BLOGROLL'A:
BANNER W PASKU BOCZNYM: 
NOTKA NA BLOGU (LINK): 

Życzę Wam powodzenia! 

Pozdrawiam
M. 

niedziela, 3 czerwca 2012

Moja kolekcja lakierowa - czerwienie

Wylazłam spod koca (patrz poprzedni post ;)) aby pokazać Wam moje ulubione, obok beżu odcienie :) 


Dziś w menu czerwień - kolor miłości, namiętności, pasji, etc... Dla mnie to najklasyczniejszy manicure, który sprawdza się w prawie każdej sytuacji, ale trzeba do niego dorosnąć w sensie metaforycznym. Cholera mnie bierze kiedy widzę poobryzane małoletnie pazury wymalowane na strażacką czerwień, albo poodpryskiwane do połowy płytki z zalanymi skórkami. Wiem, że może jestem nieco ostra w takich osądach, ale w kwestii malowania paznokci nie znoszę niechlujstwa ;) 


Tak więc drogie Panie, bez zbytniego gadania: 


Joko Hollywood Collection - Red Scarlett 
Soraya - 108
China Glaze - Rapture 
Rimmel - 317 Coral Romance
Rimmel - 060 Hot & Spicy
Color Club -  ??? 
Wibo - nie ma numerka ;) 

China Glaze - Thunderbird
China Glaze - Long Kiss
OPI - Malaga Wine
Essence the twilight saga: eclipse collection - Thirsty?
Oriflame - True Red
Essence - 78 Right Girl? 
China Glaze - Mad About Hue 


Yay or naaaaah? A może chcecie zobaczyć któryś z nich na porządnych naręcznych swatchach? Dajcie znać :)


Pozdrawiam Was i wracam pod koc :)
M. 

Lazy Sunday links vol. 002

Witajcie popołudniowo!


Choroba rozkłada mnie powoli na łopatki a PMS nie chce wypuścić z objęć tak więc mój humor przedstawia się mniej więcej tak: 




Niemniej jednak kilka linków urodowo-muzycznych, które wpadły mi w łapki/klawiaturę w ostatnim czasie :)


Zacznijmy muzycznie od Ani Rusowicz i jej przepięknej Ślepiej Miłości

za którą czeka już Norah Jones i jej Pigułki Szczęscia - cały album jest rewelacyjny! 


Przechodząc do moich ostatnich makijażowych fascynacji: MissChievous  i smokey: 
Kiedy próbuję uzyskać taki efekt wychodzi jedynie aktorka z filmów XXX a nie jak Pani na filmiku... Cóż chyba takie smokey nie dla mnie ;) 


Alina pokazuje step do bollywodzkiego  makeup'u - mojej ostatniej fascynacji :)


I skoro makeup mamy już zrobiony obejrzyjmy jak na szybko przetrzeć pędzle pomiędzy użyciami
 Ten filmik i cały kanał Czarszki - rewelacja!!! 


A Marti z Beauty & MAC przygotowała subiektywny przewodnik po LUSHu, który już niedługo zawita do Polski! Yay! Poczytajcie, zwłaszcza te, które nie mają pojęcia co kupić na początek, bo to naprawdę solidne kompedium wiedzy. 


Pozdrawiam Was i zawijam się w kocyk
M. 

sobota, 2 czerwca 2012

Co w tym środku było, czyli świąteczne prezenty w czerwcu ;)

Co jest w środku? Ano Marti dobrze zgadła, paczka z Truskawy, która zawierała 2 mniejsze i jedno większe cudo :D 

Moje słodkie, czyste maleństwa czyli produkty z MACowej kolekcji Glitter&Ice, która do polskich sklepów trafiła dobre pół roku temu, a z której macałam nędzne resztki jedynie... Od czegóż jednak mamy outlety internetowe? ;) 
W ramach Dnia Dziecka zrobionego samej sobie, kliknęłam 2 Paint Pot'y i jeden Beauty Powder, czyli to co chciałam najbardziej mieć z tej kolekcji. 

Co to? Co jest w środku?

Parafrazując tytuł piosenki zespołu Hey zapytuję Was: 


Jak myślicie, co jest w środku? 


Małą wskazówką jest mój profil facebook'owy i niedawny wpis w nim ;) 




Odpowiedź wieczorem. 
M. 

piątek, 1 czerwca 2012

Friday Mani! Skittles Mani! - Podaruj sobie trochę radości :)

Taaak, to kolejny post z szerzących się w ten dzisiejszy, szary bardzo i deszczowy dzień, kolorowych mani :D Rozjaśnimy sobie trochę ten dzień! 

Kilka dni temu pisałam Wam o całej idei, a jeśli nie czytałyście tego u mnie, z pewnością natknęłyście się na inny blogu na banner: 


Do zabawy dołączyłam się i ja wykonując swoją, pastelową wersję. Lakiery okazały się jednak niezbyt współpracujace, a przynajmniej 3 z nich, więc jakość pomalowania jest hmmm... nazwijmy to umownie - średnia, ale prezentuję tak czy tak, a nuż komuś się spodoba i skopiuje ;) 

mały -> kciuk: H&M Lovely Lavender, Color Club nadal nie wiem ;), Q - Miętus, Inglot 969, Rimmel Sushine 



Nie polecam zdecydowanie Rimmela i Q'owego Miętusa, który ma ładny kolor, ale jest tragiczny jeśli chodzi o jakość, po 1h miałam odprysk... Rimmel'owy żółtek strasznie nierówno się nakłada, i na kciuku mam 3 warstwy, a nadal tworzyły się prześwity. Aparat był łaskaw tego nie pokazać, ale uwierzcie na słowo, że na żywo nie wygląda to ładnie. 
Inglotowy miętowy jest straszny w nakładaniu, dzisiaj wybitnie się fochował i smużył, ale zdołałam go jakoś opanować. 


Przyłączyłyście się dzisiaj do akcji, czy też pozostałyście wierne jednokolorowym pazurkom? Dajcie znać! 

Pozdrawiam Was
M. 


Codzienny przybornik makijażowy, czyli co mam w podręcznej kosmetyczce

Dzień dobry! 

Pewnie spodziewałyście się dzisiaj postu o wielokolorowym mani. Będzie, owszem, ale wieczorem :) 
Teraz jednak postanowiłam przyłączyć się do propozycji Em, która w jednym ze swoich postów zaprezentowała zestaw kosmetyków, których używa na co dzień :) 

Tak więc poniżej zaprezentowałam zestaw bez jakiego zwykle nie wychodzę z domu, czyli wyjście na uczelnię, na zakupy, spotkanie ze znajomymi...
MAC: Face&Body C2, Prep+Prime Face Protection Base SPF50, pigment Vanilla, Urban Decay Potion Primer mini, Sephora paletka do brwi, MAC MSFN Medium, Max Factor 2000 Calorie curved brush, Essence Cappuccino, please!

Do tego dochodzą cienie, najczęściej coś z zaprezentowanych poniżej:
Shu Uemura ME 850 Brown, MAC: Aurora pigment LE,  Hypnotizing LE,  Satin Taupe , Naked Lunch , Style Snob LE, Bisque. 

Nałożenie tego wszystkiego to 7 min wyjęte z mojego poranka ;) 

Wersja minimalna u mnie składa się się z pudru i tuszu do rzęs.
Zdarzało mi się wychodzić do ludzi i z tymi dwoma kosmetykami na twarzy, choć jasne jest, że lepiej czuję się z pełniejszym makijażem (mam dość bladą urodę ;) i bez odpowiedniego podkreślenia wyglądam na permanentnie zmęczoną/skacowaną ;)). 

A jak to jest u Was? Macie swoje żelazne minimum, czy macie tak piękne cery, że nie musicie używać zbyt wielu kosmetyków? :) Chętnie poczytam. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...