piątek, 1 czerwca 2012

Codzienny przybornik makijażowy, czyli co mam w podręcznej kosmetyczce

Dzień dobry! 

Pewnie spodziewałyście się dzisiaj postu o wielokolorowym mani. Będzie, owszem, ale wieczorem :) 
Teraz jednak postanowiłam przyłączyć się do propozycji Em, która w jednym ze swoich postów zaprezentowała zestaw kosmetyków, których używa na co dzień :) 

Tak więc poniżej zaprezentowałam zestaw bez jakiego zwykle nie wychodzę z domu, czyli wyjście na uczelnię, na zakupy, spotkanie ze znajomymi...
MAC: Face&Body C2, Prep+Prime Face Protection Base SPF50, pigment Vanilla, Urban Decay Potion Primer mini, Sephora paletka do brwi, MAC MSFN Medium, Max Factor 2000 Calorie curved brush, Essence Cappuccino, please!

Do tego dochodzą cienie, najczęściej coś z zaprezentowanych poniżej:
Shu Uemura ME 850 Brown, MAC: Aurora pigment LE,  Hypnotizing LE,  Satin Taupe , Naked Lunch , Style Snob LE, Bisque. 

Nałożenie tego wszystkiego to 7 min wyjęte z mojego poranka ;) 

Wersja minimalna u mnie składa się się z pudru i tuszu do rzęs.
Zdarzało mi się wychodzić do ludzi i z tymi dwoma kosmetykami na twarzy, choć jasne jest, że lepiej czuję się z pełniejszym makijażem (mam dość bladą urodę ;) i bez odpowiedniego podkreślenia wyglądam na permanentnie zmęczoną/skacowaną ;)). 

A jak to jest u Was? Macie swoje żelazne minimum, czy macie tak piękne cery, że nie musicie używać zbyt wielu kosmetyków? :) Chętnie poczytam. 

4 komentarze:

  1. uwielbiam pełny makijaż, ale od paru miesięcy daję swojej cerze spokój i widzę jej znaczną poprawę! tak więc czasem wybiegam tylko z pomadką na ustach i tusz do rzęs. dodałabym jeszcze korektor, bo czasem bez niego się nie obędzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. 7 min to i tak malo;) jak chodzilam do szkoly to zabieralo mi to jakies 15 min;p

    zapraszam do mnie;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo MACzków :) Ja kiedyś ( czasy licealne i początek studiów nie wyobrażałam sobie wyjść z domu bez całego make upu ze szczególnym uwzględnieniem oczu, a dziś zdarza się całkowicie sute wyjść i tragedii nie ma ;) Jednak staram się regularnie chodzić na hennę brwi i rzęs, więc nawet jak nie maluje oczu, są one zaakcentowane :)

    Kiedyś bardziej się malowałam, a o cerę dbałam mniej . Teraz większą wagę przykładam do pielęgnacji niż make upu i głównie dlatego czuje się ze sobą lepiej,i nie maluje się tak mocno. To chyba głównie siedzi w mojej głowie, bo dalej mam rozszerzone pory, czasem jakieś niespodzianki, a mimo wszysto maluje się lżej niż np 10 lat temu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też na co dzień wolę takie neutralne cienie ;) obecnie też używam tuszu MF tylko, że wersji tradycyjnej ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...