czwartek, 5 lipca 2012

Damon: Nostalgia's a bitch...

Cześć!  

Dzisiejszy post nie będzie kosmetyczny. Będzie o końcu pewnego etapu - jutro czeka mnie wyprowadzka z miejsca gdzie spędziłam 5 lat mojego życia, tych najlepszych lat. Nie zamierzam się rozczulać nad losem za mocno, bo przecież zaczynając studia wiedziałam, że kiedyś one się skończą, ale kto o tym myśli w wieku lat 18? Nie z powodu ich końca jest mi źle, ale z powodu ludzi z którymi mocno się przez ten czas związałam (a wiem, że część z nich mnie czyta ;)) i jest mi zwyczajnie i po ludzku smutno (a zawodzący w głośnikach Alejandro Sanz raczej nie polepsza sytuacji, Shakira zresztą też nie ;))

Przez najbliższe kilka dni, podejrzewam, że do niedzieli będę obecna tylko z doskoku, więc nie spodziewajcie się kolejnego posta (aczkolwiek mój Facebook nadal działa, więc stay tuned ;)) 

A oto czym zajmuję się w przerwie między jednym kartonem a drugim: 
Jest i trędi przerobione zdjęcie ;) 
Do napisania
M. 

3 komentarze:

  1. przeprowadzki nie są takie złe :) trzeba poszukać pozytywów :)
    powodzenia! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. ja lubię przeprowadzki, lubię zmiany bo to jak nowa przygoda w życiu :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...