wtorek, 17 lipca 2012

Essie - 98 Turquoise & Caicos, czyli gdzie u licha leżą te wyspy? :D

Cześć!


Tak jak obiecałam, wracam z Essiakiem, nietypowym jak na mnie, bo...zielonym :P Tak, limonka z poprzedniego postu też była nietypowa. Jak na mnie oczywiście ;) 
To mój pierwszy Essie ever z tego też powodu darzę go ciepłym uczuciem, bo nie sprawił mi niemiłego zawodu, raczej bardzo dobrze się spisał.
Przejdźmy zatem do konkretów:


Turquoise & Caicos to oryginalna nazwa i już w sklepie zastanawiałam się skąd pani Essie ją wzięła, bo lakier ten nijak z kolorem turkusowym się nie kojarzy. Google jak zawsze służyły odpowiedzią i tak oto moja wiedza z geografii została po raz kolejny poszerzona - KLIK! ;) 
Lakier ma kolor przyszarzałej, średniej zieleni z delikatną nutką niebieskiego, przypomina mi kolor mięty, ale takiej prawdziwej, a nie wszechobecnej teraz pastelovej mienty, która z roślinką nie ma nic wspólnego;) Z pewnością nie jest to jaskrawy odcień, ale rzuca się w oczy :) Jest kremowy i mocno połyskujący szklaną taflą, zero drobinek. Oryginalnie pochodzi z kolekcji letniej Resort 2010, po jakimś czasie został włączony do stałej oferty. Z poszukiwań internetowych wynika, że egzemplarze sprzedawane dwa lata temu były raczej kiepskiej jakości ;) 
Europejska jego wersja nakłada się bajecznie, dwie warstwy zapewniają krycie, nawet w przypadku moich wyraźnych końcówek. Bąbelki, rozlewanie się po skórkach, smugi - nie odnotowałam, nie jest też zbyt gęsty i glutowaty, taki akuratny ;) 
Pędzelek jest rewelacyjny! Chyba najlepszy z jakim do tej pory przyszło mi się spotkać, szeroki, zaokrąglony na końcu, dwa pociągnięcia załatwiają sprawę. Gdyby w USA też taki chcieli wprowadzić... Ech... O ile łatwiej byłoby mi kupować limitki za granicą :) 
Schnie błyskawicznie, 15 minut i obie warstwy suche na kamień prawie, co jest wynikiem rewelacyjnym, jak na moje pazury. Na zdjęciu widzicie mały wypadek, bo zaczęłam je cykać przed upływem tych 15 minut ;)
Trwałość - 2 dni bez szwanku, jak później? Nie zdarzyło mi się mieć go dłużej na 
paznokciach, ale w razie czego zrobię dopisek :)
Za taką przyjemność zapłacimy w SuperPharm 35zł i ja mogę powiedzieć, że nie żałuję ani złotówki wydanej na niego. Jakość, którą mi daje jest tyle warta (w przeciwieństwie na przykład do OPI ;)) i jeśli tylko inne kolory są tak samo dobre, bo nie zawaham się następnym razem przed półką w SP ;) 


Mały wypadek przy pracy widoczny jest na palcu środkowym, przepraszam :) 

Essiaki powoli i podstępnie wkradają się do mojego kuferka, przekonując mnie czemu są tak cenione i lubiane za granicą :) Czy i Was skuszą?

Pozdrawiam
M. 
 

13 komentarzy:

  1. Kupiłam dzisiaj prawdziwą miętkę. Nie pastelową. Ta też mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Essiaki! Mam tylko cztery, ale obawiam się że wkrótce kolekcja się rozrośnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie miałam jeszcze żadnego lakieru z tej serii :)
    Teraz na stronie paatal.pl są za 11zł! :) W dodatku darmowa ostawa do paczkomatów więc może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczny kolorek :) U mnie Essiaki, przez to, że coraz bardziej dostępne też się mnożą :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny kolorek ale to Essie :P więc się nie lubimy, za to OPI ♥ oj tak!

    OdpowiedzUsuń
  6. poluje na ten kolor, jest śliczny!!! mam kilka lakierów essie i jak dla mnie są lepsze i gorsze, zależy na co się trafi:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jest to moj ulubiony kolor, jednak ten odcień bardzo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...