poniedziałek, 9 lipca 2012

Wszyscy mają Cute as a Button, mam i ja!

Cześć! 

wracam po krótkiej przerwie, tym razem już pełnoetatowo ;) z bardzo letni Essiakiem, którego z pewnością spotkałyście już nie raz na blogach kosmetycznych. 
Muszę przyznać, że Cute as a button od początku uwiódł mnie nazwą ;) a potem zdecydowanie kolorem. 
To koral pomieszany z różem, inny w buteleczce, inny na paznokciach, a co jeszcze lepsze wersje US i europejska różnią się nie tylko pędzelkiem ale i odcieniem ;) Można zwariować! 
Moja wersja to US - wąskopędzelkowa i o takiej też będę pisać. 

Patrzę na buteleczkę i widzę róż, za chwilę pojawia się w nim trochę cieplejszy odcień, na paznokciach jest niemal neonowy i zdecydowanie ciemniejszy niż w opakowaniu, kolor kameleon normalnie :D Ale jest śliczny! 
Idealnie kremowy, ale nieco transparentny i przez to do uzyskania 90% krycia musiałam nałożyć aż 3 warstwy. Nie było to proste zadanie, bo wąski i mały pędzelek do którego jeszcze nie jestem przyzwyczajona raczej sprawy nie ułatwia i dopiero przy którymś razie nauczyłam się nabierać odpowiednią ilość na raz. Nakłada się gładko i raczej nie rozlewa na skórki, ale trzeba być w miarę precyzyjnym, potrafi zrobić kuku ;) 
Przy mojej dużej i szerokiej płytce muszę się namachać aby pokryć w miarę równo całą powierzchnię, udało mi się nawet zrobić nim smugi - tak wiem, nie ma się czym chwalić, ale musiałam :D Nie jest to oczywiście plus, bo z opisów wydawało się, że Essie są praktycznie samo-nakładające się, a tu taki klops. Mam inny kolor w wersji europejskiej i tam pędzelek zdecydowanie bardziej mi się podoba :) 
Co mogę zaliczyć na plus to wysychanie - po 20 minutach wszystkie 3 warstwy były suche i odporne na wszelkie pułapki typu nóż, zamek od spodni lub skórka od chleba, którą zdarzyło mi się popsuć mani kilka razy :) 
Trwałość - 2 dni było ok, potem zmyłam. Jak zawsze nie umiem Wam powiedzieć ile dni wytrzymuje na paznokciach bo nie lubię nosić długo jednego koloru ;) 
Cena w Polsce jest jeszcze do przeżycia w SuperPharmie, po douglasowych zbójeckich nie polecam, a najlepiej kupować je w necie wychodzi ok. 20 kilku złotych za sztukę, co uważam jest do przeżycia patrząc choćby na inglotowe badziewia w podobnej cenie :) 

Na razie daję mu kredyt zaufania i uczę się obsługi, mam nadzieję, że się polubimy, bo do tej pory nic poza kolorem nie wywołało we mnie dużego wow! Będę Was informować na bieżąco w sprawie ;) 

A teraz crapowaty swatch, bo paznokcie nie są w formie, to raz, a dwa Essiak niekoniecznie chciał dobrze oddać kolor i nieco grymasił ;) W rzeczywistości jest bardziej różowy i nasycony. 

I porównanie odcieni: 

Po prawej europejska wersja, po lewej US. Powiedzcie, że widać różnicę? Ja ją widzę i nawet faceci w otoczeniu po podstawieniu lakierów pod nos zauważyli ;) 

PS. Aniu to Twój egzemplarz mi posłużył jako materiał dowodowy ;) 

Kolor jest bardzo letni i z tego co widziałam w SP bardzo popularny, bo wyprzedał się prawie na pniu ;) Jeśli nadal jesteście zainteresowane pędźcie do sklepu/klikajcie ;) 

Pozdrawiam 
M. 

40 komentarzy:

  1. oba kolory bardzo zbliżone, ładne, ale ja jednak aż taką maniaczką lakierów nie jestem, więc w sumie nie skusiłabym się;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) W moim otoczeniu tylko ja mam taką lakieromanię, więc jestem raczej przyzwyczajona do hasła "po co Ci 5 lakier w takim samym kolorze" :D

      Usuń
  2. też widzę różnicę :) nazwa tego lakieru jest rzeczywiście urocza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff dziękuję :D Cute, po prostu :)

      Usuń
  3. a nie mówiłam! w rzeczywistości ta różnica jest jeszcze bardziej widoczna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiłaś :) Nie próbowałam ich porównać, ale może upoluję i sztukę z szerokim pędzelkiem dla siebie, wtedy zobaczymy ;)

      Usuń
  4. Piękny, klasyk nie tylko na lato :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najfajniejsze jest, że wygląda dobrze nawet na bladych dłoniach :)

      Usuń
  5. no oszalałyście z tym Cutkiem :P udam, że mi się nie podoba :P hyhy
    a tak poważnie, to jest śliczny! bardzo mojowy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co :D I jeszcze go nie masz w swoim Helmerze, no nie wierzę :D A tak w ogóle to macie wersję szerokopędzelkową czy wąską w IRL ?:)

      Usuń
  6. Kurcze faktycznie jest różnica!!!! W Poznaniu tego koloru nie bylo ( czy już jest to nie wiem ). Spoko, ciesze się, że lakier posłużył jako materiał dowodowy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie zgłupłam :D Lakier poleciał wczoraj, powinien być najpóźniej jutro :)

      Usuń
  7. Mam ten waskopędzelkowy i mam bardzo podobne odczucia co do Twoich,za to kolor wart grzechu;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie podoba mi się ten pędzelek po prostu. Dzisiaj malowałam tym szerokim paznokcie do swatchy i jest po prostu bajkowy :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Na żywo jest lepszy i nawet daje po oczach :D Uwielbiam takie kolory :D

      Usuń
  9. cudny malinowy:) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie +dodaję do obserwowanych

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój niestety trzyma się koszmarnie! Po 24h nie nadaje się do niczego i schodzi mi z paznokci płatami... A z Mint Candy Apple tak nie mam... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? A to paskuda. Może masz jakiś felerny egzemplarz? Szkoda bo kolor ładny i fajnie byłoby go trochę jednak na pazurach mieć :) Próbowałaś jakiegoś topa na niego?

      Usuń
  11. Ciekawe skąd taka różnica w kolorach?
    Jakoś nie mogę przekonać się do Essie choć nie powiem, bo szeroki pędzelek kusi;)

    Co do Winter Delice, to można ją kupić jeszcze ale nie będę nikomu nabijać kabzy tylko dlatego, że zrobił zapas w celu późniejszego upłynnienia. Jeżeli już miałabym się zdecydować na taki zakup to wyłącznie od perfumoholiczki, która wie jak przechowywać perfumy i to zdecydowanie od zaufanej osoby.
    Nauczyłam się żegnać określone zapachy, podobnie było z Tumulte PH, Nu YSL EDP i wieloma innymi. Niestety :( szkoda, że tak się dzieje ale warto zrobić miejsce na nowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym wiedzieć :) Szeroki jest świetny, naprawdę polecam :)

      Taaaak znam to skądś. Nieodżałowaną Glorię Cacharel do tej pory traktuję jak świętość i psikam się raz do roku. Zbyt wiele z zapachów, których lubiłam używać zostało wycofane, a to co w tej chwili oferują firmy perfumowe pachnie dla mnie tak samo. Mam wrażenie, że czas tworzenia niepowtarzalnych, charakternych zapachów niestety minął. Wiem, że jest nisza i nie powinnam narzekać na mainstream'owość perfum, ale odkąd odeszłam z perfumowego nawet nie wiedziałabym od czego zacząć :)

      Usuń
    2. Uważam, że pojęcie niszy jest bardzo ogólne i nie trzymam się tego jakoś specjalnie;)
      W perfumach szukam przede wszystkim indywidualności, wiadomo że to, co jest w sieciówkach może być rożnie odbierane ale tam też znajdują się perełki od czasu do czasu :)
      Nie udzielam się tam już jakoś aktywnie ale zaglądam, podczytuję a obowiązkowo na gazecie plus kilka blogów. Wychodzę z założenia, że najlepiej podążać za zapachem na własną rękę. Wiele tzw. niszowych marek też mają słabe punkty ;)
      A dlaczego się tam już nie pojawiasz jeżeli mogę zapytać? :)

      Usuń
    3. Widzisz Hex dla mnie taką perełką jest np. Narciso Rodriguez albo Elle YSL. Nie ma kwiatowo-słodkiej jednostajnej kompozycji, jest charakter :) Niektóre z tych uznawanych za niszowe są dla mnie za trudne, zbyt złożone lub po prostu zbyt udziwnione by tylko zyskać miano perfum niszowych, choć np. Jesień lub Zimę Micallef'a bardzo lubię a nie wiem czy zakwalifikować ją do mainstreamu czy nie ;)
      Co do 'odejścia' choć to zbyt mocne słowo, raczej zaprzestania mojego udzielania się na forum wolę napisać w mailu, troszkę bardziej obszernie :)

      Usuń
    4. A widzisz :) i o tym właśnie mówię :D Nisza to pojęcie bardzo szerokie, dla mnie np. niszą będzie Chanel No5 które ogromnie lubię ale poprzez rynek, który zalany jest podróbkami/odpowiednikami jego obraz jest wypaczony :( Podobnie z Opium YSL.
      Stuknij maila jeżeli będziesz miała ochotę, z chęcią powymieniam się poglądami :) bo mnie Wizaż trochę "dusił" i w końcu postanowiłam robić coś wyłącznie na swoje konto. To tak w skrócie ;)

      Usuń
  12. Aha zapomniałam napisać : mam i ja ( no prawie ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Mam nadzieję, że doleci cały, starałam się zapakować pancernie :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...