niedziela, 5 sierpnia 2012

Sanoflore Emulsion Fraiche Anti - Imperfections - Orzeźwiający krem - fluid przeciw niedoskonałościom skóry z olejkiem eterycznym, czyli rzecz o pielęgnacji wymagającej cery z niezwykle długim tytułem ;)

Cześć! 

Dziś inaczej niż zwykle, bo pielęgnacyjnie, tak z okazji niedzieli ;)
Nie sposób mi nie wspomnieć tutaj, w recenzjach o kremie, który jako jedyny z dotychczas przetestowanych specyfików ujarzmił moją, dość wymagającą w pielęgnacji cerę + przed chwilą wyrzuciłam 4 zużyte opakowanie ;) 
Czemu twierdzę, że jest wymagająca? Ano, zaskórniki, rozszerzone pory, zaczerwienienia, jasna karnacja, na której widać nawet najmniejszą niedoskonałość, błyszczenie... Powiecie, że większość dziewczyn narzeka na swoją cerę owszem, zgodzę się, ale moja wyjątkowo mnie już, pardon my French, wk**wia. Po 10 latach najróżniejszych kuracji i kupie kasy jaką straciłam na wszystkie cudowne specyfiki, człowiek ma się prawo irytować, nieprawdaż? :)

Tak więc po krótkiej charakterystyce możemy przejść do meritum, czyli recenzji kremu we własnej osobie(?) ;) Uprzedzam, że nie będzie to krótka recenzja :) 
Część rodziny Sanflore z trawą cytrynową - źródło
Krem o Bardzo Długiej Nazwie jest produktem francuskiej firmy Sanoflore, która produkuje kosmetyki naturalne o wysokiej wiarygodności, potwierdzonej wszelkiej maści certyfikatami z ECOCERT na czele ;) Nie zawiera parabenów, rzecz oczywista i składa się 99% ze składników pochodzenia naturalnego - jakżeby inaczej ;) 



Z zewnątrz: 
Kartonik we wzór trawy cytrynowej kryje w sobie plastikowe opakowanie z pompką, również ozdobione zielonym wzorem, z matową nakrętką. Napisy na kartoniku są również po polsku, oprócz rodzimego dla Sanoflore francuskiego. Pompka pracuje bez zarzutu i wysysa krem do ostatniej kropli, nie zacina się i nie zatyka. Przy pierwszym użyciu musimy ją nacisnąć kilka razy, bo na początku pompuje jedynie powietrze.
Dwa kliknięcia wystarczą aby uzyskać ilość, którą pokryjemy całą twarz, bez nadmiaru. Podoba mi się higieniczne rozwiązanie nakładania, nie lubię kremów w słoiczkach, bo każdorazowe pchanie paluchów do niego gwarantuje nowe bakterie w środku, nawet jeśli myjemy ręce przed ;)

Wewnątrz: 
Krem to biała emulsja, nie przelewa się przez palce ale i nie jest typowo żelowy. Pachnie trawą cytrynową,m przyjemnie, nienachalnie. Rozprowadza się dobrze, nie wałkuje i naprawdę szybko wchłania się do matu, ale przy nierozsmarowanym nadmiarze zostają białe smugi - można sobie zrobić kuku ;) Przy dostaniu się do oczu nie szypie, ale producent ostrzega by nie stosować go w tych okolicach. Współgra z podkładami i pudrami różnych marek, nie powoduje ich ważenia i ciemnienia w trakcie dnia. Nie zawiera filtrów SPF!



Skład: Aqua/Water, Mentha Piperita Leaf Water/ Peppermint Leaf Water*, Alcohol*, Dicaprylyl Carbonate, Octyldodecanol, Glycerin, Silica, Glyceryl Stearate Citrate, Behenyl Behenate, Arachidyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Arginine, Salicylic Acid, Capryloyl Glycine, Arachidyl Glucoside, Potassium Sorbate, Parfum/Fragrance, Xanthan Gum, Linalool, Limonene, Sodium Phytate, Cymbopogon Flexuosus Oil*, Citral, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil/ Rosemary Leaf Oil*, Citronellol, Geraniol, Satureia Montana Oil*, Eugenol, Cymbopogon Nardus Oil/ Clove Flower Oil*, Nepeta Cataria Oil*, Origanum Heracleoticum Flower Oil*, Thymus Vulgaris Oil- Thyme Flower/Leaf Oil*, Melissa Officinalis Leaf Oil*, Citric Acid, Tocopherol, Alcohol.
*składniki z kontrolowanych upraw ekologicznych


Działanie: 
Kremu tego używam nieprzerwanie od 10 miesięcy i tak jak napisałam u góry, dziś otworzyłam kolejne opakowanie, które grzecznie czekało w szafce na swoją kolej. W recenzji KWC nazwałam ten krem swoim Swiętym Graalem, dziś jestem nieco bardziej powściągliwa w opinii, ale nadal twierdzę, ze to najlepszy krem na dzień jakiego używałam. 
Nakładam go rano codziennie, i czasem wieczorem, jeśli akurat nie kładę kwasów lub Cetaphil'u. Prawdą jest, że matuje na dobre kilka godzin, co wcześnie właściwie nie zdarzyło się żadnemu kremowi u mnie. Rozszerzone pory (nie wielkie kratery na nosie ;)) są delikatnie zwężone, cera jest uspokojona i nawilżona, i co najważniejsze nie zatyka porów i nie powoduje zaskórników, czy to zamkniętych czy otwartych. Koloryt z nieco szarego zmienił się na zdecydowanie zdrowszy, a podskórna kaszka na czole zniknęła. Dla cer mieszanych i normalnych to bardzo dobry krem na dzień, dla bardzo tłustych jest za lekki i jeśli ktoś lubi mat, on nie podoła. Nie zwęzi również mocno rozszerzonych porów. 

Po kilku miesiącach cera przyzwyczaiła się do niego i nie działa tak spektakularnie jak na początku, co absolutnie nie znaczy, że jest zły lub stracił całkowicie swoje działanie :) Z czystym sercem mogę powiedzieć, że przetłuszczanie się zmniejszyło a i niespodzianek mam coraz mniej, właściwie to tylko jakiś mały syfek przed okresem się zdarzy.
W okresie wiosna-jesień jest idealny, na zimę polecałabym jednak coś mocniejszego, bardziej ochronnego lub więcej warstw na twarzy - ja kładłam na niego podkład + 2 pudry i takie combo dawało radę). 
Nawet na delikatnie podrażnionej kwasami cerze nie szczypie i nie robi jeszcze większej jesieni średniowiecza ;) i mimo wysokiej zawartości wyciągów roślinnych nie uczula, a ja w końcu mam naturalny krem, który nawilża a nie zapycha i poczucie, że nie nakładam kolejnego syfu na twarz :) 

I mała uwaga: to nie jest krem leczniczy dla cer trądzikowych, on nie sprawi, że pryszcze w magiczny sposób znikną. To krem na niedoskonałości a nie regularne ropne wulkany, jego zadaniem jest nawilżać, matowić i delikatnie zwężać pory, a także przy okazji uspokajać cerę. I to robi w 200%, do pozostałych zadań są kremy z kwasami lub maści od dermatologa.

Szczegóły techniczne: 
Opakowanie mieście w sobie 50ml, czyli to standardowa pojemność. Ta ilość wystarcza na 2.5 miesiąca codziennego używania rano i co jakiś czas wieczorem. Ważny jest 12 miesięcy od otwarcia. W Superpharm często jest -30% na produkty Sanoflore wtedy koszt takiej buteleczki to ~ 45zł, normalnie kosztuje 59.99zł, co uważam jest nieco przesadzoną ceną. W innych aptekach można spokojnie kupić go za 43zł
Jeśli ktoś lubi potestować przed zakupem warto pytać o próbki, bo jestem chodzącym przykładem na ich istnienie ;) Są całkiem spore, spokojnie starczą na 2 - 3 użycia. 





Podsumowanie: 
Moim zdaniem to jedna z lepszych propozycji na rynku dla cery mieszanej/normalnej z półki EKO. Jeśli szukacie lekkiego kremu na dzień, który ma nie szkodzić, a fajnie byłoby gdyby pomagał, to Sanoflore jest świetnym kandydatem do tej roli. Nie zapycha, matuje i nawilża. Dla cer mało wymagających lub jako dodatek do mocniejszej pielęgnacji na noc będzie się sprawował doskonale. Przetestujcie same :) 


Uff to tyle ode mnie ;) Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam ;)

Pozdrawiam Was niedzielnie
M. 

11 komentarzy:

  1. Stosowałam ten krem i nie widziałam ŻADNEJ różnicy przed jego stosowaniem, w trakcie i po. Niestety. Był bardzo przyjemny, ale na pewno nie był moim odkryciem. Nie zmienia to faktu, że czaję się na żel do mycia twarzy z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile skór tyle opinii :) Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził. Mam maseczkę z tej serii i mogę powiedzieć, że jest przyjemna, tylko tyle ;)

      Usuń
  2. Muszę o nim pamiętać, bo moja cera jest ostatnio w opłakanym stanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś mnie nie przekonał ;) Mam juz sprawdzony krem dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki to? Chętnie posłucham innych propozycji :)

      Usuń
  4. Bardzo mnie zainteresowałaś tym kremem :) Muszę zapisać do obadania w sklepie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obadaj, tylko znajdź za dobrą cenę, 6 dych to trochę za dużo za niego ;)

      Usuń
    2. Szkoda tylko, że nie ma SPF :(( No nic mam filtr JMO :) Tyle, że nie lubię nakładać na buzię kazyliona warstw ;/

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...