środa, 31 października 2012

OPI - German-icure czyli jeden z dwóch :)

Cześć! 

Zapewne niecierpliwie oczekujecie na wyniki rozdania - będą jutro, jak tylko uporam się z liczeniem ;) 

Dzisiaj natomiast chciałam pokazać Wam jednego z nabytych jakiś czas temu OPIków z kolekcji niemieckiej na jesień 2012 - German-icure. Długo wahałam się między nim a Oktoberfest'em, ale koniec końców kupiłam oba ;) 
German-icure to ciemna, metaliczna wręcz miedź wymieszana z brązem i bordo. Na paznokciach jest nawet ciemniejsza niż w butelce, ale nadal widać, że to kolor, a nie czerń z domieszką. W świetle dziennym shimmer lśni niesamowicie. Nakłada się bardzo gładko i nie bąbelkuje schnąc. Pędzelek jest średniej wielkości i całkiem wygodnie się nim manewruje, chociaż wolałabym, żeby był zaokrąglony na końcu jak w przypadku Essie. Dwie warstwy dają pełne krycie. Nieutrwalony topem trzyma się na mnie 3-4 dni, choć w trzecim dniu końcówki zaczynają się nieco ścierać. Zmywa się bezproblemowo i nie barwi płytki. Dostępny w Sephorze, Douglasie i w sklepach internetowych. 

Sprawdźcie same jaki jest fajny ;) 




Mogę powiedzieć, że pod względem ciemnych odcieni OPI nie zawiodło po raz kolejny :) A ten konkretny egzemplarz jest zdecydowanie lepszy jakościowo niż moje wcześniejsze lakiery z tej firmy. Może dlatego, że jest z Ameryki... ;) 

Pozdrawiam Was serdecznie
M.

piątek, 26 października 2012

Przychodzi baba do Natury, a tam...

...no właśnie, a tam nie zastała tego, po co poszła :P Ale zastała co innego ;)

Dzień dobry tak w ogóle :D 

Najbliższą Naturę mam ~ 40 km od domu. Dzisiaj byłam w niej pierwszy raz w życiu, bo do tego miasta mi nie po drodze, a jeśli już jestem to głownie w niedzielę, kiedy jest ona zamknięta. Nadarzyła się jednak okazja, to jak miałam nie skorzystać, a że okazja była podwójna i ostatnie sztuki niektórych produktów to żal było nie brać - rozświetlacza z WC natomiast nadal nie upolowałam, ale się staram :P 

I wcale nie poszalałam lakierowo ;) 

Taaadaaaa :D 

Doustnie: Catrice Red Butler & Marlene's Favourite, Essence Rosewood Hood
Doocznie: Catrice Sherlock & Khaki Holmes, Essence paleta do brwi
Paznokciowo - essencowo: Holo topping, please! i zapas Blue Addicted
Czy chciałybyście zobaczyć swatche któregoś z produktów w pierwszej kolejności? Dajcie znać! 

Pozdrawiam weekendowo
M. 

czwartek, 25 października 2012

Flormar Supershine Miracle Colors U30, czyli oliwka na paznokciach :)

Cześć! 

O tym co w banerze po prawej stronie przypominać już nie muszę - KLIK!, więc przejdźmy do tego co Tygryski lubią najbardziej, czyli lakierów! 

Dzisiaj firma, która gości w moim pudełku lakierowym od niedawna i pojawiła się od razu stadnie (vide ten post) ;) Trzy sztuki jakie kupiłam są winą Kasi, która pokazała mi flormarową promocję - 25zł za trójkę lakierów, no jak się mogłam nie skusić? 

Dzisiejszy bohater to U30 (mogliby zacząć je nazywać, naprawdę wiele by to ułatwiło!). W ciemnej, prawie czarnej bazie zatopiony jest drobny brokat w kolorze oliwki/khaki, który połyskuje na złoto, doprawiony dodatkowym złotym shimmerem, który w słońcu połyskuje wielokolorowo. Całość na paznokciach prezentuje się rewelacyjnie, bo baza nadaje mu głębi, a lakier jest bardzo gęsto napakowany drobinami. Efekt kojarzy mi się trochę ze skórą węża, krokodyla albo jakiegoś inne zwierza :) W słońcu paznokcie bardzo się mienią, i chociaż na zdjęciach tego nie widać, lśnią niesamowicie.
Ze szczegółów technicznych: lakier jest nieco gęsty, ale rozprowadza się wzorowo, nie robi prześwitów i nawet jedna warstwa jest wystarczająca dla uzyskania efektu. Pędzelek jest długi i wąski, ale poręczny. Dwie warstwy są suche w ciągu 15 minut, czyli szybko jak na moje standardy. Powierzchnia nie jest chropowata, ale też nie lśni jak lusterko, więc jeśli ktoś potrzebuje większego efektu wow!, myślę że warstwa top coat'u załatwi sprawę. Bąbelków nie stwierdzono ;) O trwałości mogę powiedzieć tyle, że przetrwał 2 pełne dni w niezmienionym stanie :) 
Właściwie jedyne do czego się mogę doczepić do długość nakrętki i jej kształt, bo mimo, że jest poręczna to do szału doprowadza mnie to, że na stojąco nie mieści mi się w żadnym pudełku, bo jest zbyt wysoka (z Burżujami było tak samo :)). Nie będę jednak zbyt drobiazgowa, bo ten konkretny odcień to moje prywatne odkrycie ostatnich miesięcy - za śmieszną cenę otrzymujemy bardzo dobrej jakości lakier, w pięknym kolorze w dodatku ;) Normalnie koszt jednej sztuki to 10,50 zł za 10ml. 

Zobaczcie same: 
Lakier z bliska
Jedna warstwa...
...i dwie warstwy



I jak Wam się krokodylek podoba? Lubicie takie oliwkowe lakiery czy racz pozostajecie wierne klasyce? :)

Pozdrowienia
M. 

wtorek, 23 października 2012

Porozmawiajmy o perfumach cz.1

Cześć!

Dzisiaj będzie nieco bardziej prywatnie i nieco inaczej niż zwykle. Post ten będzie dotyczył perfum i moich związków z nimi ;) Właściwie trudno jest mi ująć to wszystko jednorazowo, więc przewiduję, że temat się pojawi, a dziś chciałam napisać kilka słów o moim ulubionym zapachu - Glorii Cacharel. 

źrodło

Zanim narodził się ten blog, a już zdecydowanie zanim zostałam maniakiem kosmetycznym, czyli w poprzednim życiu ;) perfumy były jednym z moich hobby i właściwie powinnam napisać, chyba tym najważniejszym. Czytanie opisów nut, poznawanie coraz to nowych flakonów, zagłębianie się w niszę - o tak, lubiłam to. 

Pierwszy flakonikiem jakim zostałam obdarowana była klasyczna, szara Puma, oczywiście już nieprodukowana. Trzymam nadal jej resztkę w wersji deo i psikam się od czasu do czasu, wspominając szczenięce czasy ;) Potem w moim życiu nastąpiła era Ralpha Ralpha Laurena, którego zużyłam dobrych kilka buteleczek butli. A kolejnym etapem było odkrycie perfumowych wątków na Wizażu i wyklucie się forum Perfumy, którego byłam namiętną użytkowniczką od samego początku. Obecne tam Dziewczyny były skarbnicą wiedzy i kolejnych pomysłów na zapachy, a także czasem diabełkami kuszącymi i podrzucającymi linki do coraz to fajniejszych ofert na Allegro. Ach Allegro, ileż kasy straciłam na Twoich aukcjach... Któregoś razu, jedynie na podstawie nut kliknęłam w ciemno 30-stkę dostępnej jeszcze wtedy bez problemu Glorii. Paczuszka przyszła, pootwierałam kartoniki, psiknęłam raz i przepadłam. 

Nie jestem najlepsza w opisywaniu nut, ale ten zapach dla mnie pachnie najpiękniejszymi na świecie dymnymi migdałami/amaretto. Jest ciężki, ale nie dusi, nie przyprawia o ból głowy nadmiarem słodkości.  Trzyma się rewelacyjnie, szczególnie na włosach i ubraniach, które potrafią pachnieć nią jeszcze kilka dni po psiknięciu. Oprócz perfum w linii dostępna była mgiełka zapachowa, olejek i balsam do ciała i wszystkie te dobra posiadam także :) Nuty zapachowe wg. zagranicznych serwisów to: hibiskus, bułgarska róża, amaretto, bursztyn w nucie głowy biały pieprz, wanilii i ambra w nucie serca, oraz drzewno-balsamiczna nuta bazy z dodatkiem wiśni i migdałów. Zapach został stworzony przez Olivier'a Cresp'a w 2002 roku.

I tak też trwam sobie w związku z tym zapachem, który został wycofany dobre parę lat temu, a raczej zastąpiony przez lepiej sprzedające się kwiatowo-owocowe mieszanki. Trzymam resztkę na dnie kolejnej 30-stki i pół cudem upolowanej setki, niczym największe skarby i używam ich tylko na Bardzo Wyjątkowe Okazje :) Wiele perfum przewinęło się przez mój nos, z różnych grup zapachowych, ale nic nie jest w stanie dorównać Glorii (Jette by night Joop'a jest podobne, ale nie rozwija się tak samo wytrawnie, niemniej jednak flakon mam ;)) . 

A tak się panienka prezentuje na zdjęciach :) 
Setka w pełnej okazałości :) 


Jeden z plakatów reklamowych
Zestaw z mgiełką, olejkiem i balsamem do ciała



I reklama z udziałem Polki Dominiki Szymańskiej :)


Zapachem, który nieco zastępuje mi Glorię jest Flowerbomb Victor&Rolf, ale to nie to sama bajka, więc jak skończy mi się flakon który mam to się zapłaczę i mówię to oficjalnie :)

A Wy? Macie jakieś swoje perfumowe marzenia, pragnienia lub perfumowych wybrańców? Jesteście wierne jednemu zapachowi czy skaczecie pomiędzy flakonami? Zapraszam do dyskusji :) 

Pozdrowienia
M. 

poniedziałek, 22 października 2012

Dupe or not? - Essie vs. ... Essie - tym razem w czerwieniach

Cześć! 


Na początek przypominajka - ROZDANIE Essence Wild Craft (klik!) ;)

A teraz jedziemy dalej ;) Dawno nie było postów z cyklu odpowiedników tak więc dzisiaj zaprezentuję coś z tej kategorii :) Będzie o Essie, a jakże! Całkiem zresztą niedawno prezentowanym E-nuffktóry jak się okazało ma brata bliźniaka w tej samej firmie nawet. Otóż dzisiaj nie będzie pytań dupe czy nie, po prostu powiem na wstępie - dwa przedstawione poniżej lakiery są identyczne (na moich paznokciach). 
Ole Caliente (KLIK!) i E-nuff is e-nuff (KLIK!nalezą do rodziny kremowych, koralowych czerwieni i o ile w buteleczce widać, że jeden jest chłodniejszy, a drugi ma więcej pomarańczowych tonów, tak po nałożeniu dwóch warstw różnica znika. Zdjęcia robione były w przeróżnym oświetleniu, i za każdym razem efekt ten sam - nie  sposób ich odróżnić. 

Zobaczcie same :)
W buteleczkach:
Ole Caliente - E-nuff is e-nuff
I na paznokciach :) Wskazujący i serdeczny - OC, mały i środkowy E-n

Zdjęcia w świetle dziennym, wewnątrz
Światło słoneczne bezpośrednie
I jak, widzicie różnicę? ;)

Pozdrowienia
M. 

niedziela, 21 października 2012

Essence Wild Craft LE - cień 01 Rosewood Hood

Cześć! 

Dzisiaj jak i poprzednio (i jak będzie w następnych postach przez jakiś czas :P) zaczynam od przypominajki - ROZDANIE (klik!) ;)

No a teraz możemy już spokojnie przejść do krótkiej recenzji cienia z najnowszej limitki Essenca :) Krótkiej, bo to zdjęcia są ważniejsze tym razem ;) Poza tym o cieniach z tej kategorii raczej nie ma zbyt wiele do powiedzenia (no chyba, że są ewidentnie badziewne ;)) 

Tak więc co mogę napisać o Rosewood Hood (jakże genialny zabieg marketingowy by cienie i odpowiadające im lakiery nazywać tak samo...)?  To szampański beż, ale wpadający w róż, nie za ciepły, nie za chłodny - bardzo, bardzo uniwersalny. Mimo obecności pierdyliarda podobnych odcieni w magicznym kuferku, skusiłam się i na ten, bo takiego przecież jeszcze nie mam. I w rzeczy samej identycznego nie posiadam :D RH daje efekt tafli, nie ma wyraźnych drobinek, ale w słońcu migocze prawie holograficznie, metalicznie nieco. Jest mocno napigmentowany, tym bardziej jak na tak jasny cień i wystarczy jedno dotknięcie pędzelkiem, żeby nabrać bardzo przyzwoitą ilość. A wzorek wytłoczony na nim był tak ładny, że aż szkoda było go ruszać :) Nie jest mocno pylisty, raczej nieco kremowy, dzięki czemu nie robi bałaganu w opakowaniu i na twarzy. 
Trwałość, jak zawsze piszę, to rzecz dyskusyjna. Ten akurat jest przeze mnie stosowany do kącika, na łuk brwiowy,  łuk Kupidyna, etc. więc w zależności od przeznaczenia trzyma się dłużej lub krócej, ale nałożony po Bożemu, na powiekę trzyma się bez bazy nawet i 5h a drobinki są uprzejme nie rozłazić się po twarzy. Genialnie wygląda nałożony na ruchomą powiekę przy mocnym wymodelowaniu załamania matowym brązem :) 

Czas na zdjęcia :D Najpierw obejrzyjcie go solo :) 

A teraz w oczekiwanym porównaniu z kapucynem, AOH i Mary-Lou ;) Zdjęcia zostały wykonane w świetle słonecznym, pod różnymi kątem, żeby pokazać jak zmienne są odcienie ;) W stosunku do reszty RH ma najwięcej różu w sobie :) 

1. Rosewood Hood Essence
2. Cappucinno, please! Essence 
3. Mary-Loumanizer theBalm
4. All Over Highliter Essence

Większy rozmiar zdjęcia - klik prawym, opcja pokaż grafikę w nowej karcie ;) 

I jak Wam się podoba? Udało się Wam go upolować czy też zastałyście puste miejsce na standzie? ;) 

Pozdrawiam Was serdecznie
M. 

sobota, 20 października 2012

Just can't get enough of Essie czyli E-nuff is e-nuff ;)

Cześć

Najpierw stały punkt programu dla tych co jeszcze nie wiedzą czyli przypominajka - ROZDANIE (klik!) Kto wie może spokojnie ominąć to zdanie ;) 

A teraz zapraszam na główną część dzisiejszego programu: 

Ach Essie, rozmnażasz się w moim pudełeczku jak bakterie ;) Nie wiedzieć skąd ja, która się Essie zawsze bała i była za opcją chińską (China Glaze - dla nieobeznanych w temacie ;)) nagle zupełne przestawiła się na te kanciaste buteleczki i wiecie co? Nie żałuję wcale ;) Essiaków nigdy dość :P 
Dzisiaj kolor raczej z gamy tych uznawanych za normalne, co nie znaczy, że nudny - E-nuff is e-nuff (zwany również e-nuf is e-nuf) z kolekcji podstawowej (w USA, u nas w SP go nie spotkacie). 
Strona oficjalna firmy określa ten kolor jako a subdued creamy coral z czym mogłabym się zgodzić, ale po dodaniu frazy with a hint of pink ;) Lakier jest idealnie kremowy, w buteleczce wygląda jak malinowa czerwień, na paznokciach natomiast jak chłodna czerwień z dodatkiem koralu. Trzeba przyznać, że nieco rzuca się w oczy, z pewnością nie jest stonowany. Po dwóch warstwach nie ma prześwitów, ale moje końcówki są widoczne pod odpowiednim kątem. Trzecia warstwa nieco niweluje ten efekt, ale 100% krycia nie ma nadal. Nie jest to jednak jakoś upierdliwy szczegół, tym bardziej, ze całościowo lakier jest świetny i nawet wąski pędzelek nie przeszkadza tak bardzo jak zazwyczaj :) Nakłada się jak bajka, gładko i bez smug a wysycha tak samo szybko. Bąbelków niet. Uważać trzeba jedynie na jego konsystencję, bo jest nieco rzadki i przy nieuwadze można sobie zalać skórki. Trwałości nie oceniam - sprawa indywidualna :) 
Dostępny przy odrobinie szczęście w TK Maxxx lub w internecie (nie wiem jak sytuacja w Douglasie). 

Enjoy! 
Dolny rząd to zdjęcia robione wewnątrz, dwa powyżej w słońcu :) 

Co o nim myślicie? Wydaje się dziwnie podobny do Ole Caliente, prawda? Muszę zrobić porównanie, wtedy zobaczymy jak sprawy wyglądają :) 

Pozdrawiam Was serdecznie 
M. 

piątek, 19 października 2012

Austriackie zdobycze :)

Cześć! 

Najpierw przypominajka - ROZDANIE (klik!)

Jak zaraz zobaczycie aparatu nadal nie udało mi się odzyskać, ale toster świetnie się w tej roli spisuje ;) Jak cześć z Was wie, miałam możliwość złożenia zamówienia u Dobrej Duszy, sztuk dwie, które spędzały ostatni tydzień w Wiedniu. Lista powstała z Waszą pomocą została zrealizowana jak widać w dużym stopniu (niestety nic z p2 nie udało upolować), najbardziej cieszę się z żelowych linerów Maybelline i korektora Alverde (propozycja Zoili ;)) i już niedługo będę testować, testować, testować :) 
Z powodu nieporozumienia olejek anty-cell stał się peelingującym-żelem... Zużyję, tak czy inaczej ;) 


Będziecie czekać na recenzję któregoś z tych produktów? Podzielcie się opinią :) 

Pozdrawiam
M. 

środa, 17 października 2012

Top 5: moja kosmetyczna wishlista

Cześć! 

Najpierw przypominajka - ROZDANIE (klik!)


Postanowiłam zapoczątkować nowy cykl na blogu. Top 5 czyli pięć propozycji z danej kategorii, które są  moimi ulubieńcami/polecam je/chciałabym je mieć itd... ;) Mam nadzieję, że formuła Wam się spodoba, takoż i moje propozycje, a tymczasem kilka słów wstępu o pierwszej top 5 :)

Początek października zawsze kojarzył mi się z ze świątecznymi czekoladkami i Mikołajami. Zastanowicie się pewnie dlaczego? :D Otóż Lidl, jakiego miałam pod oknem studenckiego mieszkania, i który był moim głównym żywicielem miał zwyczaj w pierwszych dniach października wprowadzać do swojej oferty takie słodkości ;) Stąd był już krok do świątecznej atmosfery i myślenia o prezentach. Lubię je dostawać a jeszcze bardziej lubię je dawać i obserwować radość obdarowywanego. Chociaż muszę przyznać, że mój TŻ i znajomi w tym roku zrobili mi na urodziny najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałam i chyba przebili wszelkie moje starania ;) 
A skoro już o prezentach mówimy to poniżej kilka rzeczy, których ja życzyłabym sobie pod choinką (dział kosmetyczny ;))

 1. Gloria Cacharel - moje ulubione perfumy, wycofane już ze sprzedaży i zastąpione kwiatowo-owocową papką. To chyba najlepszy i zarazem najbardziej nierealny prezent jaki mogłabym dostać. W najbliższym czasie umieszczę poświęcony im wpis, który powinien nieco nakreślić Wam jak pachnie Gloria  :) 

2.  Zestaw FABULOUSNESS - SMOKY EYES z najnowszej kolekcji MAC Holiday 2012. Tutaj chyba nie trzeba wyjaśniać, dlaczego akurat MAC. Spośród trzech dostępnych zestawów (vide blog Krzykli) ten przemawia do mnie najbardziej, bo Warm Eyes nie dla mnie, a neutrali mam tak dużo, że nie potrzebuję kolejnych. Dodatkowo moje zielone oczy z pewnością wyglądałyby świetnie w tym zestawie kolorów ;) I w dodatku mam realną szansę go kupić ;) 











3. Veil Mineral Primer Hourglass czyli baza pod podkład. Marka ta jest raczej mało znana w Europie, ale oglądając YT klipy Dziewczyn z US można się na nią natknąć i tak też ja poznałam tą bazę. Tego typu kosmetyki zawsze chętnie testuję i mam dla nich osobne miejsce w swoim zbiorku, bo lubię kiedy podkład trzyma się na twarzy długo i nie błyszczę się nadmiernie a w ciągu dnia nie zawsze mam czas na poprawkę makijażu, nie mówiąc już o imprezach :) Ta konkretnie ma nie zapychać cery i powodować jej wygładzenie. Chętnie bym się przekonała na własnej skórze ;) 






4. True Blood palette tarte czyli kolejna firma mało znana u nas :) Możecie kojarzyć ją z bardzo fajnej serii róży Amazonian Clay Blushes. Ta paleta zawiera neutralne i ciemne odcienie, idealne do smokey a poza tym jako fanka TB nie mogłabym sobie odmówić posiadania takiego gadżetu ;) Dodatkowo w zestawie dołączono kredkę, tusz i bazę pod cienie, czyli producent pomyślał o wszystkim ;) 









5. Seduction Cult Nails - no chyba nie myślałyście, że zabraknie tu lakieru ;) Ten konkretny z rodziny unicorn puke  został już owiany sławą, chociaż oczywiście była to edycja limitowana. W fioletowej bazie zatopione są niebieskie i pomarańczowe flejksy, a całość ma jeszcze zielony poblask. No cudo! Ale, że jest nieosiągalny pozostaje mi się jedynie cieszyć 3 sztukami Fantasy Fire :D 











A jakie są Wasze typy? Macie jeden wymarzony produkt czy jest to cała lista? Podzielcie się propozycjami :) 

Pozdrawiam
M. 

niedziela, 14 października 2012

Essence Wild Craft czyli dzikie ROZDANIE :D

Cześć! 

Dzisiaj będzie krótko acz treściwie. Wiedząc jak bardzo popularna jest LE Wild Craft i że część z Was nie ma do niej dostępu postanowiłam nabyć co nieco i zorganizować rozdanie :) 
Lista smakołyków poniżej:
  • rozświetlacz  01 Let's get wild
  • cień 02 Out of the forst
  • cień 03 Mystic lilac
  • lakier 03 Mystic lilac
  • lakier 04 Rosewood hood (swatch)
Tym razem jednak będzie nieco inaczej niż poprzednio. Co trzeba zatem zrobić aby wziąć udział?

Dwa warunki konieczne to: 

Bycie publicznym obserwatorem mojego bloga.
Pozostawienie opinii o moim blogu w komentarzu,  ewentualnych uwag dotyczących jego wyglądu, rozmieszczenia, postów, co Wam przeszkadza etc... Specjalne życzenia dot. postów bardzo mile widziane :) 


A dodatkowo, aby zwiększyć swoje szanse można: 
  1. dodać notkę o rozdaniu ze zdjęciem i opisem co można zgarnąć ;)  - 3 pkt
  2. polubić mój profil na Facebook'u  - 1 pkt 
  3. jestem w Twoim blogrollu - daj znać (link) - 1 pkt 
  4. banner pokazany poniżej umieszczony w Twoim pasku bocznym  - 2 pkt


Rozdanie trwa do niedzieli 28 października do godz 23.59 czasu polskiego ;) 
Wyniki podam w następnym tygodniu. 

Będzie i Wam i mnie łatwiej kiedy w komentarzach oprócz kilku słów do mnie umieścicie taki oto wypełniony formularz: 

OBSERWUJĘ JAKO: 
E-MAIL:
FACEBOOK:
LINK DO BLOGROLL'A:
BANNER W PASKU BOCZNYM: 

NOTKA NA BLOGU (LINK): 

Życzę Wam powodzenia! 

Pozdrawiam
M. 

piątek, 12 października 2012

Essence Wild Craft LE - 04 Rosewood Hood Nail polish

Cześć! 

Dzisiaj szybkie swatche cielistego lakieru z bardzo udanej limitowanki Essence :) To najjaśniejszy odcień - porcelanowy z delikatną nutką różu i srebrnym połyskiem. Jest jasny, ale widoczny, nawet na moich dłoniach, z pewnością nie jest to kolor skóry ;) 

Co mogę powiedzieć o nim po pierwszych testach? Przede wszystkim jest niemiłosiernie gęsty i trezba mocno uważać, żeby nie przesadzić z grubością warstw. Kryje po dwóch, trzecia jest już zbędna, bo daje wrażenie skorupy i sztucznych paznokci. Schnie szybko, mimo swojej konsystencji i nie bąbelkuje :) Pędzelek jest delikatnie mówiąc niefajny, ale sam lakier wynagradza wszystko :) 

Mimo szerokiej kolekcji odcieni nude takiego jeszcze nie mam :D 





Lubicie takie odcienie? Bo ja twierdzę, że nigdy nie ma ich za dużo ;)

Pozdrowienia
M. 

Essiakowe zdobycze :)

Karotko coś dla Ciebie dzisiaj ;) 

Tak więc, bez większych wstępów Essiaki upolowane przez ostatni czas, czyli jak tu nie kochać TK Maxx i przecen :D 

L-R: Vanity Fairest, Infantuation, Your Hut or Mine?, E-nuff is e-nuff, After Sex 
I oczywiście standardowe już pytanie: który pierwszy? ;)

Pozdrowienia
M. 

czwartek, 11 października 2012

Essence'owe łupy - Wild Craft LE

Cześć! 

Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami moim łupem z bardzo wyczekiwanej przeze mnie edycji limitowanej Essence, którą to Natura wprowadzała do drogerii chyba od września ;) Oficjalnie limitka pojawiła się na początku tego tygodnia i udało mi się trafić na pełniutki stand :) Nastawiałam się co prawda na porwanie również rozświetlacza i pędzla, ale po testach naocznych odpuściłam sobie :) 
Zamiast tego upolowałam dwie kredki: kajal o absolutnie prześlicznym kolorze Taupe me! i wycofaną już chyba osławioną LLkę (Long Lasting Eye Pencil) w kolorze Think Khaki! 

I dla Was też coś mam z tej LE, ale o tym będzie jutro ;) 


A kredki są niefotogeniczne w tym świetle, więc będą innym razem :P 

I muszę się poskarżyć, że w trakcie robienia zdjęć padła mi lampka z zestawu do namiotu bezcieniowego i teraz pracuję tylko na jednej, czego paskudny efekt widać powyżej :/ 

Dobrej nocy :)
M. 

poniedziałek, 8 października 2012

The power is back! ;)

Cześć! 

Zgodnie z zapowiedziami wracam już jako człowiek z trzema (a nawet sześcioma) literkami przed nazwiskiem :D Było trochę straszno, trochę śmieszno i całkiem do przeżycia. 

Zgodnie z przypuszczeniami mam teraz więcej czasu na blogowanie i nadrabianie zaległości, więc przez najbliższych kilka dni postaram się uraczyć Was moimi nowymi nabytkami, ulubieńcami miesiąca, a raczej miesiąców i tego typu radosną twórczością ;) To co, gotowe na powrót do regularnych publikacji na moim blogu? 

Na początek kilka kąsków z MACa i Inglota upolowanych w przeciągu ostatnich tygodni ;) a także trojaczki pewnej firmy które mnie zauroczyły :) Nowych Essiaków nie pokażę, bo ileż można :P 
Te cienie Inglota to moje pierwsze z tych nowych wkładów, po zmianie szaty, reformulacji etc... a obiecywałam sobie, że się nie skuszę no!

Tak więc zapraszam na zdjęcia: 

Paznokciowo - Flormar U32, U30, U34
Doocznie - Inglot po lewej (420 & 402), MAC po prawej (Plum Dressing);) 

Doustnie - MAC na czerwono, błyszczyk to LE, szminka jest z regularnej kolekcji 

No! to tymczasem! ;)

M. 

poniedziałek, 1 października 2012

Ogłoszenie :)

Witajcie :) 

Przez najbliższych dni kilka blogowa przerwa powraca, gdyż niżej podpisana w piątek ma obronę pracy magisterskiej i jest już dość mocno przerażona tym faktem. Naprawdę. 

PS. Nie ma to jak dostać zawiadomienie na 4 dni przed. Niech żyje polska biurokracja :/

Trzymajcie za mnie kciuki mocno, proszę piękne :)


Pozdrowienia
M. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...