wtorek, 23 października 2012

Porozmawiajmy o perfumach cz.1

Cześć!

Dzisiaj będzie nieco bardziej prywatnie i nieco inaczej niż zwykle. Post ten będzie dotyczył perfum i moich związków z nimi ;) Właściwie trudno jest mi ująć to wszystko jednorazowo, więc przewiduję, że temat się pojawi, a dziś chciałam napisać kilka słów o moim ulubionym zapachu - Glorii Cacharel. 

źrodło

Zanim narodził się ten blog, a już zdecydowanie zanim zostałam maniakiem kosmetycznym, czyli w poprzednim życiu ;) perfumy były jednym z moich hobby i właściwie powinnam napisać, chyba tym najważniejszym. Czytanie opisów nut, poznawanie coraz to nowych flakonów, zagłębianie się w niszę - o tak, lubiłam to. 

Pierwszy flakonikiem jakim zostałam obdarowana była klasyczna, szara Puma, oczywiście już nieprodukowana. Trzymam nadal jej resztkę w wersji deo i psikam się od czasu do czasu, wspominając szczenięce czasy ;) Potem w moim życiu nastąpiła era Ralpha Ralpha Laurena, którego zużyłam dobrych kilka buteleczek butli. A kolejnym etapem było odkrycie perfumowych wątków na Wizażu i wyklucie się forum Perfumy, którego byłam namiętną użytkowniczką od samego początku. Obecne tam Dziewczyny były skarbnicą wiedzy i kolejnych pomysłów na zapachy, a także czasem diabełkami kuszącymi i podrzucającymi linki do coraz to fajniejszych ofert na Allegro. Ach Allegro, ileż kasy straciłam na Twoich aukcjach... Któregoś razu, jedynie na podstawie nut kliknęłam w ciemno 30-stkę dostępnej jeszcze wtedy bez problemu Glorii. Paczuszka przyszła, pootwierałam kartoniki, psiknęłam raz i przepadłam. 

Nie jestem najlepsza w opisywaniu nut, ale ten zapach dla mnie pachnie najpiękniejszymi na świecie dymnymi migdałami/amaretto. Jest ciężki, ale nie dusi, nie przyprawia o ból głowy nadmiarem słodkości.  Trzyma się rewelacyjnie, szczególnie na włosach i ubraniach, które potrafią pachnieć nią jeszcze kilka dni po psiknięciu. Oprócz perfum w linii dostępna była mgiełka zapachowa, olejek i balsam do ciała i wszystkie te dobra posiadam także :) Nuty zapachowe wg. zagranicznych serwisów to: hibiskus, bułgarska róża, amaretto, bursztyn w nucie głowy biały pieprz, wanilii i ambra w nucie serca, oraz drzewno-balsamiczna nuta bazy z dodatkiem wiśni i migdałów. Zapach został stworzony przez Olivier'a Cresp'a w 2002 roku.

I tak też trwam sobie w związku z tym zapachem, który został wycofany dobre parę lat temu, a raczej zastąpiony przez lepiej sprzedające się kwiatowo-owocowe mieszanki. Trzymam resztkę na dnie kolejnej 30-stki i pół cudem upolowanej setki, niczym największe skarby i używam ich tylko na Bardzo Wyjątkowe Okazje :) Wiele perfum przewinęło się przez mój nos, z różnych grup zapachowych, ale nic nie jest w stanie dorównać Glorii (Jette by night Joop'a jest podobne, ale nie rozwija się tak samo wytrawnie, niemniej jednak flakon mam ;)) . 

A tak się panienka prezentuje na zdjęciach :) 
Setka w pełnej okazałości :) 


Jeden z plakatów reklamowych
Zestaw z mgiełką, olejkiem i balsamem do ciała



I reklama z udziałem Polki Dominiki Szymańskiej :)


Zapachem, który nieco zastępuje mi Glorię jest Flowerbomb Victor&Rolf, ale to nie to sama bajka, więc jak skończy mi się flakon który mam to się zapłaczę i mówię to oficjalnie :)

A Wy? Macie jakieś swoje perfumowe marzenia, pragnienia lub perfumowych wybrańców? Jesteście wierne jednemu zapachowi czy skaczecie pomiędzy flakonami? Zapraszam do dyskusji :) 

Pozdrowienia
M. 

14 komentarzy:

  1. Taaak, jestem wierna perfumom, które pochodza z limitowanych edycji.
    Nie ma juz Gucci Evny me, nie ma juz Dior Addict Shine :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieodżałowane Sensi White Notes Armaniego - też limitka, a zakochałam się w niej jakieś 7 lat temu i nadal mam resztkę na dnie flakonu :)

      Usuń
  2. Butelek Glorii miałam kilka, kochałam ten zapach miłością wzajemną. Pięknie się na mnie rozwijał i wibrował.
    niestety niedawno wypsikałam ostatnie cenne krople. Od tamtego czasu moja miłość i fascynacja perfumami pogłębiła się , lubię różne nuty, albo największą miłością pałam do róż i aoud. Taka kombinacja sprawia, że przepadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz jakieś konkretne ulubione aoudy? :) Chętnie bym powąchała je w połączeniu z wanilią :)

      Usuń
    2. Night aoud, rose aoud i aoud damascus wszystkie niestety na wykończeniu :(

      Usuń
  3. Pamiętam jak kiedyś dziewczyny na Wizażu zauważyły, że jeden z biedronkowy żeli pod prysznic ma zapach podobny do tych perfum :) Sama używałam tego żelu i był cudowny, więc jeśli perfumy miały podobną nutę to z pewnością były boskie ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był też płyn do kąpieli Apartu taki różowy - zużywałam litrami, bo rzeczywiście był idealnym dopełnieniem :)

      Usuń
  4. Na perfumach nie znam się zupełnie, ale przyznam, że mnie zaintrygowałaś i chciałabym mieć możliwość poczuć choć przez chwilę Glorię, a w najgorszym razie jej nowych "odpowiedników".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem nawet czy Jette by night jest nadal produkowane, czy też je zastąpiono bardziej "mainstreamowym" produktem, także może być ciężko :)

      Usuń
  5. Glorii nie miałam okazji wąchać, mam nadzieję, że na któreś nasze spotkanie się nią wypachnisz :D
    ja do dzisiaj nie mogą dojść do siebie po tym jak mi wycofali Clinique Simply :((

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaintrygowałaś mnie tymi dymnymi migdałami, no ale później przeczytałam, że wycofany...Perfumy często zmieniam i rzadko wracam do tych samych. Z posiadanych przeze mnie wycofali Mahorę Guerlaina, trzymam parę kropli na dnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Mahora ♥ Mam niesamowity sentyment i gdyby była okazja to nabyłabym ponownie flakon choć pożegnałam się z wieloma jak np. Winter Delice, NU EDP i choć kręci się łezka w oku to wiem, że dzięki temu jest miejsce na nowe :)

      Usuń
  7. Odkąd na rynku pojawił Tresor Midnight Rose jestem po prostu w nim zakochana! Tak samo jak w Chance eau fraiche Chanel.

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam się jednego zapachu, zachwycił mnie jeszcze w gimnazjum i został do dziś - Kenzo Amour. Latem zdradzam go z lekkimi mgiełkami zapachowymi, czaję się też od dawna na I love love od Moshino na cieplejszą porę. Perfumomaniactwo mi na razie nie grozi, bo dopiero zaczynam sama na siebie zarabiać i trochę skąpię ;) ale powoli zaczyna mnie ciągnąć w stronę półek z zapachami - aaaaa!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...