niedziela, 9 grudnia 2012

Ulubieńcy miesiąca - listopad

Cześć! 

Listopad już za nami od jakiegoś czasu, więc mogę spokojnie zaprezentować moich ulubieńców w tymże miesiącu. Nie ma tego dużo, bo w większości pokrywają się z październikowymi, może poza podkładem - Healthy Mix'ie zgiń! 
Tym razem jest kilka pielęgnacyjnych elementów. Ta trójka była używana przeze mnie właściwie nieustannie i  spokojnie mogę ocenić je na 5 ;) 
Makijażowo? Bez szału, raczej nudno, zresztą zobaczcie same: 

Odżywka do włosów z amarantusem Alverde - coś wspaniałego! Moje włosy po niej lepiej się kręcą i są niesamowicie miękkie i nawilżone. Nie obciąża, nie przetłuszcza i jest wydajna, co jest dla mnie dość ważne, bo w Polsce jest trudno dostępna (tak wiem, jest na Allegro ;)). Jeśli macie możliwość spróbowania - przetestujcie koniecznie :) 

Coś do ciała? Prosze bardzo :D Na strategiczne miejsca zamiast zwykłego balsamu używam ziajowego serum drenującego rebuild. Cellulitu nie zwalczy, ale przyjemnie wygładza, nawilża i ujędrnia skórę. Jeśli dodamy do tego codzienny masaż gąbką Syrena to gładka skóra murowana :) Skład ma bardzo przyjazny KLIK!, ekstrakty są wysoko, w przeciwieństwie do stosowanego przeze mnie do tej pory Eveline :) Jedyna wada to jego mała pojemność i raczej kiepska wydajność. Pachnie anyżkiem/lukrecją - uwielbiam :)

Balsam to ust, który przebił Carmex. Blistex Lip Relief Cream  to moje ostatnie odkrycie, które pomogło mi zapanować nad pękającymi wargami i resztkami opryszczki. Mała tubka z dziubkiem mieści zaskakująco dużo zawartości - nie chłodzi tak mocno jak Carmex i nie mrowi. Na zimę jak znalazł.

Cień który się pokruszył aka Delicate Hummingbird Rouge Bunny Rouge ;) Właściwie to używam tych okruszków, które się poniewierają po opakowaniu ;) Rewelacja do zielonych oczu, idealny na dzień, na wieczór wzmacniałam go ciemnym fioletem. 

MACowy duet twarzowy czyli MSF By Candlelight i róż Stunner. Dzienna dawka połysku i koloru dla bladej twarzy. BC to róż wymieszany ze złotem - trzeba dość lekkiej ręki do niego, bo inaczej świniak na twarzy gwarantowany ;) Stunner jest po prostu stunning - brzoskwinia, koral i róż z satynowym wykończeniem pasujący chyba do każdego odcienia cery, ładnie ożywia i nie jest przesadnie widoczny ;) 

Lakier to Essie (monotematyczna jestem, wiem ;)) After Sex - drobinkowe bordo z lekką domieszką czerwonego wina. Bardzo seksowny a zarazem elegancki kolor, który niestety barwi płytkę, więc konieczna jest baza pod spód. Zbierał dużo komplementów i pytań Co to takie ładne? ;) 

Jak widzicie wiele tego nie ma, ale to kosmetyki, które spokojnie mogę Wam polecić :) 

Pozdrawiam
M. 

22 komentarze:

  1. Używam szamponu i odżywki Alverde z Amarantusem, jestem z nich bardzo zadowolona. Jakiś czas temu zużyłam ten Blistex i też byłam zadowolona. Jego zapach nie wkurza mnie jak Carmex :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szamponu nie mam, ale planuję się zaopatrzyć :) Carmex faktycznie mocno daje po nosie ;)

      Usuń
  2. Zaciekawiłaś mnie bardzo tym balsamem to ust, ja się ostatnio maścią witaminową ratowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. muszę koniecznie wypróbować ten balsam, który przebił Carmexa a to mój ulubiony doustnik!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam ten reduktor cellulitu:) Bardzo fajny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kusi mnie to serum z ziaji, podobno świetnie działa na puchnące nogi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie powinno, bo ma mocno drenować. Ja puchnące od gorąca i długiego siedzenia nogi ratowałam serum do tyłka Eveline, bo tylko to miałam pod ręką i też działało, ale krótkotrwale :)

      Usuń
    2. muszę go wypróbować w niedalekiej przyszłości. Teraz czekam jeszcze na 2 liftingujące preparaty z tołpy od Malinki, a póxniej kupię to z ziaji

      Usuń
  6. Kusi mnie ten blistex. Może przejdę się po niego w najbliższym czasie do Natury ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swój kupowałam w Super-pharmie, co do ich obecności w Naturze to się nie orientuję :)

      Usuń
  7. Ten balsam do ust brzmi kusząco :)

    OdpowiedzUsuń
  8. też muszę coś porządnego dorwać do ust, bo aż mi krwawią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zagryzasz wargi? Ja mam taki paskudny nawyk i wiecznie mam środek ust pokiereszowany :/

      Usuń
  9. lakier essie bardzo fajny, lubię takie kolory :) i jestem coraz bardziej ciekawa tych balsamów do ust, może się skuszę jak tylko naruszę własne zapasy.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  10. Blistex Lip Relief Cream jest moim nr 1 kiedy mam problemy z ustami, nic poza nim lepiej nie działa. No może jeszcze maść szałwiowa, którą polecam :)

    Alverde czeka w zapasach ale dobrze brzmi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maści szałwiowej nie próbowałam, podkurowałam się Sonolem, który tak mocno wżarł mi się w skórę, ze zostawił małe przebarwienie :/ Ale dobrze wiedzieć na przyszłość :)

      Usuń
  11. Lubię Blistex, kupiłam sobie ten balsam w UK i jestem zadowolona, zupełnie o nim zapomniałam :(

    OdpowiedzUsuń
  12. blistex to i mój ulubieniec <3 mam balsam MedPlus, a jego recenzję można znaleźć na moim blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czy pokazywałaś już może bliżej tego Essiaka? Moja przyjaciółka kupiła go przy mnie i zastanawiam się, czy mnie też nie skusi ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...