piątek, 4 stycznia 2013

Podsumowanie kosmetyczne 2012

Cześć! 

Sylwester już za nami z wszystkimi jego szaleństwami, Nowy Rok powitał przepiękną pogodą, nic tylko życzyć sobie, żeby cały 2013 był taki :) 

Dzisiaj na blogu garść moich opinii i faktów z kosmetycznego roku 2012 :) Całkowicie zachmurzone niebo nie pozwala mi jednak zrobić zdjęć wszystkim produktom, którym bym chciała, więc post tennie będzie  miał typowej formy hity - kity, ale mam nadzieję, że i tak przypadnie Wam do gustu :) 

Zacznijmy więc od kilku faktów o blogu, który został przeze mnie założony 7 lutego minionego roku (tak, niedługo będzie miał roczek ;)) 
  • Najpopularniejszym postem został ten w którym prezentuję szminkę Celii 601 z serii nude KLIK!
  • Najpopularniejsza fraza w wyszukiwaniach to słowo... nude  - cóż za niespodzianka ;) - odmieniane przez wszelkie przypadki, zwłaszcza lakierowe ;) 
  • Oprócz tego bardzo chętnie czytałyście o produktach Essence i rozświetlaczach - tu rekord pobił słynny Keczupino, czyli Cappuccino, please KLIK & KLIK

A jak u mnie wyglądał ten rok? Najpierw kolorówka
  • najwięcej przybyło mi lakierów, które tworzą już liczbę trzycyfrową, niestety... ;) Na specjalnie miejsce w zbiorku zasługują Essie, które to rozmnażały się niczym bakterie, głownie przez promocję w SP. W tej chwili mogę jednak stwierdzić, że większość swoich masthewów już mam, a nowe kolekcje nie kuszą aż tak bardzo :) Cenię je za jakość i kolory, co widać chyba w każdej z moich recenzji tych lakierów. Obdarzyłam też kredytem zaufania tak nielubiane przeze mnie OPI. Zobaczymy jak będzie dalej
  • produkt do którego przekonałam się w tym roku to zdecydowanie  generalnie rozświetlacze. One też rozmnażały się w niepokojącym tempie, ale na dzień dzisiejszy jestem spełniona, o ile Essence nie wypuści kolejnej kolekcji z rozświetlaczem tak dobrym jak te z Wild Craft i Breaking Dawn :) Teraz to mój obowiązkowy element makijażu
  • produkt do którego się nie przekonałam to nadal róż - mam ich tylko kilka, używam niecodziennie, a jeśli już to wybieram barwy bardzo neutralne :) Moim jedynym mocniejszym różem jest MACowy Hipness - przepiękny koral :) 
  • porzuciłam błyszczyki na rzecz szminek - zwłaszcza tych o nasyconych kolorach z kryjącym wykończeniem - pokochałam matowe czerwienie i już nawet asymetria moich ust nie jest dla mnie przeszkodą do ich noszenia :) Niedługo zobaczycie perełkę mojej czerwonej kolekcji - coś bardzo wyjątkowego :) 
  • zobaczyłam jaką różnicę w wyglądzie twarzy robią podkreślone brwi - dzięki temu mogę wyjść bez podkładu, ale brwi zawsze muszę być zrobione ;) 
  • polubiłam kolorową kreskę na dolnej powiece, zrobioną cieniem, kredką bądź eyelinerem :) 
Włosowo - pielęgnacyjnie
  • największym chyba odkryciem było zastosowanie sposobu suszenia i modelowania włosów kręconych wg. metody CG - dzięki temu przekonałam się, że busz na mojej głowie może wyglądać o połowę lepiej. Nadal nie odniosłam pełnego sukcesu na tym polu i czasem po prostu spinam włosy w koczek zamiast bawić się w wyciskanie, ale fale uczą się nowego kształtu i z czasem powinno być lepiej :) czyt. powinnam wyglądać bardziej jak człowiek bez nędznie przyklapniętych, połamanych włosów ;) 
  • regularne olejowanie i stosowanie bezsilikonowych masek dało w końcu wymiernie efekty - włosy są gładkie, mocno błyszczą i zdrowo wyglądają. Teraz pracuję nad ich objętością :) 
  • okrycie roku w kategorii pielęgnacji stanowczo wędruje do Alverde - odżywki, maski, olejki do ciała... Wszystko świetnej jakości i cudownie niskich cenach. Jedyny minus? Trudno dostępne w Polsce. 
  • największy chyba hit tego roku to olej z wiesiołka, który w bardzo widoczny sposób poprawił moją cerę  - jej nawilżenie, natłuszczenie, a także praktycznie zniwelował przykre niespodzianki :) 
  • drugim hitem jest Savon Noir w duecie z Kessą - tak gładkiej skóry  na calutkim ciele to ja chyba nigdy nie miałam ♥ 
  • i na koniec największe (i jedynie w sumie) rozczarowanie roku - Triacneal. Sumiennie stosowany, po zużyciu calutkiej tubki nie byłam w stanie zobaczyć nic - żadnej poprawy, żadnej różnicy. Wróciłam potulnie do Effacalar'u Duo, który na mnie działał całkiem przyzwoicie :) 
No to macie mój 2012 w pigułce ;) A czego życzyłabym sobie w tym roku jeśli chodzi o bloga? Przede wszystkim więcej światła do dobrych zdjęć, dobrego obiektywu makro i więc konsekwencji. Mam nadzieję, że przynajmniej 2/3 się spełnią ;) Z mojej strony mogę obiecać, że będę się starać i częściej publikować posty, nie tylko lakierowe, ale i szminkowo - cieniowe, bo i tutaj mam co pokazać ;)

Pozdrawiam Was serdecznie
M. 

PS. Oczywiście jak prawdziwa kobieta zmieniłam zdanie w ostatniej chwili i moja Poison Ivy nie miała na paznokciach Inglota tylko Models Own Emerald Black- boski jest ;) Kto jest niezorientowany w temacie zapraszam tutaj KLIK

PS 2. To mój 200 post. Dziękuję, że wytrzymałyście ze mną tyle :)  

16 komentarzy:

  1. A ja bardzo proszę zdjęcie. Twoje. Razem z włosami & tymi 'niesymetrycznymi' ustami w kolorze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Digga, kiedyś bedzie. Ze specjalną dedykacją dla Ciebie ;)

      Usuń
  2. u mnie brwi i roz oraz szminka obowiazkowo, nawet rzes moge nie umalowac:) rozswietlacze i pomadki uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja jestem wzrokowcem i brakuje mi tu miniaturek produktów :D:D
    Ja jakoś nie mam na razie swoich mega ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A będą, jak już uda mi się dobre zdjęcia zrobić ;)

      Usuń
  4. Trzycyfrowa liczba lakierów <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się czy to powód do zadowolenia czy też raczej niekoniecznie...

      Usuń
  5. a ja do OPI nawet już nie próbuję się przekonywać.. zostawiłam sobie kilka kolorów, reszty się pozbyłam.. i podejrzewam, że tych też się wreszcie pozbędę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałam te przepiękne Chanel u Ciebie <3 I wcale się nie dziwię, że porzuciłaś OPI, porównując ich jakość, wybór jest oczywisty.

      Usuń
  6. Hej, ja powoli przekonuję się do rozświetlaczy. Który odcień Essence Breaking Dawn posiadasz? Bo pewnie zakupię na odległość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był tylko jeden - 01 Bella's Secret i ten też posiadam.

      Usuń
  7. Świetny post :) Ja O.P.I. bardzo lubię, muszę się z kolei przekonać do Essie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam powiedzmy kręcone włosy i nie słyszałam o metodzie CG. Zaraz sobie o tym poczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. widzę, że u ciebie rozczarowanie, a u mnie odkrycie - triacneal :) u mnie lakiery w tym roku najpierw gwałtownie zmniejszyły objętość, potem umiarkowanie wyrównały stan liczbowy i znowu wprowadzam czystki :D ale ten rok uważam za kosmetycznie udamy.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...