niedziela, 31 marca 2013

Wesołych & zdrowych ;)

Jak w temacie moje drogie Czytelniczki! 

W te urocze białe święta życzę Wam spokoju i pogody ducha a także wiosennego nastroju na przełamanie tego co za oknem. Niech Zajaczek się spisze, a domownicy bedą źródłem tylko i wyłącznie radości:) Post ten mał wyglądać zupełnie inaczej ale z racji warunków pogodowych znajduję się właśnie w pociągu i korzystając z dobroci bezprzewodowego internetu skrobnelam do Was te parę słów:) 

Mua
M. 

sobota, 30 marca 2013

Swatche, swatche, swatche czyli pic spam wczorajszych lakierów :)

Cześć! 

Wczorajsza prezentacja nabytków lakierowych wywołała żywiołową reakcję, tak więc zgodnie z obietnicą lakierowe trójki: L'oreal, Essie i OPI goszczą na zdjęciach (Anny i Pupa będą później). Pazury malowane były na szybko więc proszę nie zwracać uwagi na niedociągnięcia, krzywe pomalowanie, ogólne zaniedbanie, etc.. ;) 

Zaznaczam tylko, że wszystko co napisałam poniżej to odczucia po jednym pomalowaniu. Może się okazać, że któryś z nich przy dłuższym użytkowaniu okaże się bublem, wtedy z pewnością umieszczę to w recenzji indywidualnej, choć mam nadzieję, że nic takiego nie nastąpi ;) 

No, to jedziemy z koksem :D 

1. L'oreal Color Riche

Pierwsze wrażenie bardziej niż poprawne. Pędzelki mają bardzo podobne do Essie, konsystencję też. Moim prywatnym ulubieńcem zostaje przepiękny shimmerowy kobalt - 610 Rebel Blue, który kryje już po jednej warstwie! Pozostała dwójka jest równie dobra, żeby nie było. 610 i 805 po dwie warstwy, 602 trzy, ale dwie grubsze też będą ok. 805 ma piękne fioletowe podbicie, czego na zdjęciach nie widać - bardzo oryginalny kolor, warty obejrzenia na żywo. Przypuszczam, że skorzystam z tej promocji jeszcze (nie) raz ;) 






2. Essie

Essie... kto czyta mojego bloga, ten wie, że to moja ulubiona marka lakierowa ;) Nie zawiodłam się i tym razem. Co prawda Imported Bubbly (perła) nigdy bym sama nie wybrała, ale koniec końców nie jest taki zły i nie wygląda tandetnie, czego się obawiałam. Lilacism jaki jest każdy widzi - pastelowy, kremowy fiolet, o idealnej wręcz konsystencji. Don't Sweater It pochodzący z kolekcji jesień 2012 to raczej mało wiosenna propozycja, ale taki błotno-grzybny odcień mi się przyda, tym bardziej, że nie mam ani jednego z tej kategorii w zbiorze. Co ciekawe na stronie essie.com jest on określany jako mauve, z czym moje postrzeganie kolorów się zgodzić nie może. Na moich pazurach nie ma ani kropli fioletu, tylko kawa z mlekiem i odrobiną szarości ;) 
Na każdym paznokciu dwie warstwy - DSI kryje już po jednej. 







3. OPI

Koło tego zestawu chodziłam w TK Maxxx już od dawna, ale dopiero przecena na 22 zł z powodu braku jednego odcienia (Suzi & The 7 Düsseldorfs) zaowocowała włożeniem go do koszyka (standardowa cena to 49.90 zł za 4 miniaturki). Don't Pretzel my Buttons to beż, kremowy, cielisty i niezbyt żołty, czego się spodziewałam po obejrzanych swatchach. Całkiem ładnie współgra z moją karnacją i nie robi trupa ;) Lepiej nałożyć dwie grubsze warstwy niż trzy cieńsze, bo może smużyć. Unfor-greta-bly Blue - metaliczny niebieski, po jednej warstwie trochę morski, ale dwie niwelują wszelką zieleń. Ładny, ale bez szału ;)  Nein! Nein! Nein! OK Fine! to ciemna zgniła zieleń, nieco wpadająca w brąz. Na paznokciach czasem wygląda jak mocno sprana czerń, kremowa. Nie lubię tego typu odcieni, ale skoro już mam mini to pewnie kiedyś zagości na wszystkich paznokciach i wyjdę w nim do ludzi ;) 
Na swatchach noszę po dwie warstwy każdego z lakierów. 





Ufff, to już wszystko! Jeśli czytacie tenże tekst to przebrnęłyście dzielnie przez wszystkie zdjecia ;) Tak więc pytanie jest jedno: Który najładniejszy? :> 

Pozdrowienia
M. 

piątek, 29 marca 2013

Promocja na lakiery L'oreal + moje zdobycze :)

Cześć! 

W wirze przedświątecznych przygotowań znalazłam się przypadkiem (taaaaaa) w małej, niesieciowej drogerii, w której czekała na mnie niespodzianka - lakiery L'oreal Color Riche (foto poniżej) przecenione z 19.90 na 9.90 zł. 

Wybór odcieni dość szeroki, kilka perełek na pewno znajdziecie. Z mojej rozmowy ze sprzedawcą wynika, że promo dopiero wchodzi, nie wiem jak z drogeriami sieciowymi typu Rossmann lub SP, ale w moim Jaśminie stał już pokaźny stand z ceną 9.90 zł, więc jeśli polowałyście na te smukłe buteleczki teraz jest ich czas! ;) Z czytanych przeze mnie opinii jakościowo wypadają bardzo przyzwoicie, więc czemu by nie spróbować?

Moim wyborem są trzy poniższe odcienie, z pewnością nie ostatnie ;) 

602 Perle de Jade, 610 Rebel Blue (na żywo zdecydowanie ciemniejszy) i 805 Mysterious Icon
Oprócz tego upolowałam z promo w SP:

Imported Bubbly, Lilacism, Don't Sweater It
Trzy mini-OPI z kolekcji Germany w TK Maxxx za 22 zł. Normalnie deal życia ;) 

Don't Pretzel my Buttons, Unfor-greta-bly Blue, Nein! Nein! Nein! OK Fine!
I na przełamanie trójek ;) zestaw mini-Seche w skład którego wchodzi baza, lakiery biały i mlecznoróżowy, top, pilniczek i paski ułatwiające wykonanie frencha (także TK Maxxx) oraz Pupa z najnowszej LE 50's  Dream i jakkolwiek to nie zabrzmi... moja pierwsza Ania, czyli lakier Anny:


Anny 455 Goldfinger Pupa LE's 50's Dream 110 Rose White

Pytanie zasadnicze czy życzycie sobie jakieś swatche w pierwszej kolejności czy też wrzucić jak kiedyś na każdym paznokciu inny odcień i wtedy będzie wszystko w jednym? ;) 

Pozdrawiam znad świątecznego szorowania podłóg! ;) 
M. 

niedziela, 24 marca 2013

Dupe or not? Essie vs. H&M na przywołanie wiosny :)

Cześć! 

Na łamach mojego bloga dziś gości nieobecny przez jakiś czas cykl Dupe or not?, tym razem w odcieniach sorbetowego różu z drobinkami. W porównaniu udział biorą lakiery: Essie Your Hut or Mine? i H&M Pink z tego <klik i hop na bloga Maliniarki> zestawu. Propozycja H&M pojawiła się u mnie kilkanaście dni temu przy okazji pierwszego marcowego słońca <klik>, i w komentarzach Dobra Duszyczka zwróciła uwagę na jego podobieństwo do Essie <klik> co też postaram się zaraz zaprezentować. 

Essie Your Hut or Mine? - w hibiskusowej bazie mamy złoty i różowo-fioletowy shimmer, który na paznokciach nie znika, ale daje efekt głębi. Dwie warstwy kryją całkowicie. 
H&M Pink - sorbet z truskawek z dodatkiem złotego brokatu, nieco rozbielony. Przy wprawnej ręce wystarczy jedna grubsza warstwa. Jaśniejszy niż YHOM i bardziej przytłumiony, brokat jest zdecydowanie bardziej widoczny, większy. 

Materiał dowodowy: 

Po dwie warstwy lakierów, bez nabłyszczacza. Wskazujący i serdeczny: Pink , środkowy i mały: YHOM
Enjoy! 










Werdykt: 
Dupe? Nope. Ale na pewno są podobne i jeśli Essie jest dla kogoś nieosiągalne z różnych powodów zawsze można upolować sobie taki zestaw za jedyne 22.90 ;) Dla mnie wygrywa Essiak, który dzięki shimmerowi jest bardziej niejednoznaczny niż H&M, co absolutnie nie znaczy, że Pink jest brzydki ;) Noszę oba z radością i zbieram za nie komplementy otoczenia :) 

A jaka jest Wasza decyzja? 

Pozdrawiam  znad tworzenia Cover Letter ;)
M. 

PS. Zauważyłyście nowy nagłówek? Jak Wam się podoba, co ew. zmienić? Chętnie przyjmę wszelkie opinie :) 

sobota, 23 marca 2013

Essie - A-list czyli klasyka w najlepszym wydaniu :)

Cześć! 

Dzisiaj ucieszą się Essie-maniaczki, dwie szczególnie, których z imienia nie wymienię ;) (Nie tak) dawno obiecany A-list przybywa w pełnej krasie dzisiejszego słońca. Przez długi czas brakowało mi takiej czerwieni w pudełku - Malaga Wine była za ciemna, inne zbyt jasne, za jaskrawe, etc... Wytyczne były dość jasne: kremowa, kryjąca i nieco ciemniejsza niż Lady in Red. Z taką wizją odwiedziłam SP, bo wiedziałam, że co jak co, ale w tej kwestii Essie mnie nie zawiedzie i tak też się stało ;) Po krótkiej chwili wahania pomiędzy A-list a Russian Roulette, do koszyka wpadła pierwsza z pozycji. 

A-list to bezdrobinkowa czerwień, o żelkowym wykończeniu, ja nazywam takie odcienie dorosłymi ;) O dziwo nie jest krzykliwa, raczej stonowana, o ile czerwień w ogóle taka może być ;) Wymaga jednak nieco precyzji w nakładaniu, bo barwnik lubi rozłożyć się nierówno. Dwie warstwy w moim przypadku sprawdzają się tylko na naprawdę krótkich paznokciach, na dłuższych kładę trzy dla uzyskania pełnego krycia. Pędzelek ułatwia sprawę bo w dwóch ruchach płytka jest pokryta. Bąbelków w trakcie wysychania nie odnotowałam, a sam czas schnięcia to 30 min. na kamień. Nie tworzy super tafli, ale błyszczy przyzwoicie :) Nie wiem co więcej napisać o tym kolorze, bo właściwie jest tak samo dobry jak reszta posiadanych przeze mnie lakierów tej firmy, więc po prostu zostawię Was ze zdjęciami. 

PS. Proszę nie zwracać uwagi na skórki lub też same palce - ostatnio skóra dłoni postanowiła zrobić mi psikusa i zaczęła pękać :/ Kremy szczypią, a jedyne co daje ulgę to olejek wymieszany z żelem aloesowym. Kuracja w toku, zobaczymy jakie będą efekty... 







I jak Wam się podoba essiakowa propozycja czerwieni? Nie jest może jakiś oryginalny odcień, ale moim skromnym zdaniem to taki niezbędnik w kosmetyczce, nawet dla dziewczyn, które rzadko malują paznokcie :)   

Pozdrowienia
M. 

środa, 13 marca 2013

Essie w promocji w SuperPharm - ponownie :)

Dzień dobry!

Poranny szybki komunikat ;) Coś im się chyba te Essiaki musza kiepsko sprzedawać... Od 14.03 do 03.04 wg. obowiązującej gazetki przy zakupie 2 lakierów Essie trzeci jest gratis, ale tym razem odbieramy go przy kasie, czyli chyba będą narzucone kolory... Przynajmniej ja to tak rozumiem. 



Czas na Essiakowe łowy :) 

Pozdrowienia!
M. 

wtorek, 12 marca 2013

H&M Nudes eyeshadow palette czyli długo wyczekiwana recenzja ;)

Cześć! 

Ostatnie dni dały mi nieco w kość - fizycznie i psychicznie, ale jak widać wracam z porcją nowości i recenzji paletki, która była jedną z najczęściej ostatnio szukanych haseł na moim blogu czyli osławionej Nude z najpopularniejszej sieciówki - H&M. 

Uwaga, tu przerwa na prywatę! [prywata mode on]
Karolino&Sylwio - swatch Essie czeka w kolejce ;) - w międzyczasie natomiast przybył mi nowy Essiak i zdążyłam sprawdzić, że oferta Essie w Hebe i SP różni się o złotówkę na korzyść Hebe, a także o kilka kolorów lakierów m.in. Lady Like i Stylenomics. 
[prywata mode off]

W moim przypadku, jak już pisałam wszystko zaczęło się od paskudnej kusicielki Diggerowej <kilk>, potem wrzuciłam Wam zdjęcie <klik> aby jakieś niewinne duszyczki padły ofiarą tego samego chciejstwa co ja i zabrałam się do testowania ;) 

Po dogłębnych testach i długotrwałym procesie tentegowania w głowie z pełną odpowiedzialnością muszę napisać, że spodziewałam się więcej. Co nie znaczy, że wywaliłam 20 złotych w błoto, co to to nie ;) 
Zacznę jednak od oczywistości czyli opakowania, które jest uroczo proste w swej plastikowości, dzięki czemu przez wieczko widać z jakimi kolorami mamy do czynienia. Napis NUDES dumnie ogłasza co jest w środku, w razie gdybyśmy jeszcze się nie zorientowały ;) Plastik, co mnie zdziwiło, jest dość odporny na zarysowania i noszenie w kosmetyczce z różnymi ostrymi przedmiotami. Z tyłu mamy wypisany skład każdego z cieni. Opakowanie otwiera się łatwo i ukazuje nam 5 kolorów i tak zaczynając od lewej mamy: 
  1. biel opalizującą na złoto,
  2. satynowy, cielisty beż,
  3. iskrzącą się na złoto jasną brzoskwinię - cieplejszy wariant MACowego Naked Lunch,
  4. jasnokakaowy beż rozświetlony drobinkami,
  5. i po prostu drobinkowy beż, lekko chłodny. 
Zestaw kolorystyczny brzmi prawie idealnie, nieprawdaż? Jedyne czego mi w nim brakuje to ciemniejszego odcienia brązu do zrobienia lekko roztartej kreski na dolnej powiece - ten który zaproponował H&M je po prostu zbyt jasny, nawet dla mnie bladolicej. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy - pigmentacji. Ja rozumiem, że kolory nude mają być z definicji niewidoczne, ale miło by było gdybym nie musiała machać tyle razy pędzelkiem po powierzchni cienia, żebym zobaczyła efekt. Kiedy już nałożymy je na oko możemy cieszyć się naprawdę gustowym no-makeup'em, który jest świetnym tłem dla kreski lub dodatkiem do ust w nasyconym kolorze. Baza jest niezbędna, bez niej nie ma sensu się z nimi bawić. Drugą trudnością jaką napotkałam w stosowaniu była konsystencja (co też wiąże się z pigmentacją). Z pewnością nie powiedziałabym, że są miękkie, a numerek dwa był wyjątkowo twardym zawodnikiem. Nie pylą, co może być plusem :) O trwałości solo nie mam zdania, bo po prostu nigdy ich w ten sposób nie przetestowałam ;) 

Resztę niech powiedzą swatche :) 





Swatche, pierwsze zdjęcie w cieniu drugie w bezpośrednim świetle słonecznym :) 



I kilka słów podsumowania. Ta paletka jakościowo jest po prostu przeciętna, by nie rzec nud(e)na. Dobry design i kolory nude to nie wszystko by przyciągnąć klientkę w tych czasach, zwłaszcza, że podobna cenowo Catrice już czai się za rogiem ;) Doceniłam ją na wyjazdach, gdzie była moim jedynym zestawem i z dodatkiem brązowej kredki sprawdziła się nawet na wieczór. Nie sądziłam, że to kiedykolwiek napiszę, ale jeśli chcecie ładną paletkę w beżowych klimatach to lepiej kupić mapkę Inglota lub po prostu wkłady :) A tego wynalazku H&M będę nadal używać choć raczej nie z wielkim entuzjazmem :) 

A jak Wy ją widzicie? Chętnie poczytam opinie!

Pozdrowienia
M. 

poniedziałek, 4 marca 2013

Wiosna!

A pierwsze jej oznaki za oknem... i na paznokciach ;) 

Taaaadaaa :D 


A czy do Was też już zawitało słońce? :) 

PS. Czy któraś z posiadaczek OPI Gouda Gouda Two Shoes mogłaby go porównać z zaprezentowanym wyżej odcieniem? Mam wrażenie, że są bardzo, ale to bardzo podobne, a nie mam możliwości porównania ich na żywo :/ 

Dopisek, wieczór tegoż dnia: Dopiero teraz widzę jakie to zdjęcie żółte wyszło :/ Jutro postaram się wrzucić coś lepszego wraz z recenzją :) 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...